Na egzamin praktyczny na prawo jazdy najpopularniejszej z kategorii B trzeba czekać nawet miesiąc. W styczniu 2020 r. weszły obostrzenia w egzaminowaniu na prawo jazdy. Miało być bezpieczniej. Teraz są zmieniane – wejdą w życie już 6 września.

Co się zmieni?

Po pierwsze, nastąpi skrócenie z 50 do 45 minut przerwy, po której może być egzaminatorowi przydzielona kolejna osoba egzaminowana. Rozwiązanie dotyczy egzaminu na kategorię B1 i B.

Czytaj też:

Urzędy ściągną mandaty drogowe ze zwrotu podatku

Po drugie, gdy egzamin się nie odbył, nie jest wliczany do liczby egzaminów, które danego dnia przeprowadził egzaminator.

Po trzecie, w przypadku osoby z udokumentowaną opinią poradni psychologiczno-pedagogicznej dysleksją ośrodek egzaminowania przygotuje dla niej indywidualny egzamin z części teoretycznej.

Po czwarte, starosta dostanie informację o instruktorach i podmiotach prowadzących szkolenia – z wyszczególnieniem wariantu pierwszego podejścia do egzaminu.

Zagadnienie „nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu lub będącemu na oznakowanym przejściu dla pieszych" zostało natomiast wpisane do zadań egzaminacyjnych stosowanych na egzaminie państwowym.

– Wprowadzanie sztywnych zapisów paraliżuje egzaminy – uważa Marek Staszczyk, prezes Zarządu Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego.

Eksperci od lat apelują o gruntowną zmianę zasad egzaminowania. Niedoskonałość obecnych jest często przyczyną tragicznych zdarzeń na drogach.

– Podstawą odpowiedzialności kierowcy jest najczęściej zawinienie – zauważa adwokat Michał Rączkowski z kancelarii RK Legal. I wylicza, czego może się domagać pokrzywdzony od sprawcy zdarzenia na drodze. Chodzi m.in. o: zwrot kosztów leczenia, rehabilitacji, naprawy pojazdu czy zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.

Zmienia się także rzeczywistość dla użytkowników e-hulajnóg. Chodzi o poruszanie się e-hulajnogą po jezdni, jeśli prędkość na niej jest wyższa niż 30km/h, a brakuje infrastruktury rowerowej. Departament Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury pisze, że obowiązujące przepisy nie zezwalają kierującemu e-hulajnogą na poruszanie się po jezdni, na której dopuszczalna prędkość jest wyższa niż 30 km/h.

Na tym nie koniec. Już wkrótce kontrolą drogową miłośników e-hulajnóg zajmą się strażnicy miejscy. Oni też wypiszą mandaty. Na przykład 50 zł za naruszenie obowiązku korzystania z drogi dla rowerów lub pasa ruchu rowerowego, biegnących w kierunku jazdy rowerzysty; 100 zł za czepianie się pojazdów i przejazd na czerwonym świetle; 100 do 300 zł za hamowanie w sposób powodujący zagrożenie bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienie, 200 zł za korzystanie z telefonu komórkowego.