130-a nowela prawa budowlanego, aktualnie procedowana, rozszerza listę budowli, które będzie można wykonywać bez pozwolenia na budowę o schrony. Pisaliśmy o tym w "Rzeczpospolitej".

Czytaj więcej

Budowa przydomowego schronu bez pozwolenia

- Zgodnie z projektowanymi przepisami wystarczy jedynie zgłoszenie o budowie schronu czy też ukrycia doraźnego (powierzchnia zabudowy do 35 mkw), których definicję wprowadza się właśnie do słowniczka ustawy – wyjaśnia ekspert nadzoru inwestycyjnego Mariusz Okuń. Taki zabieg ma przysłużyć się podniesieniu bezpieczeństwa obywateli. Obecnie jak tłumaczy radca prawna Joanna Maj, tylko 1,3 proc. obywateli może aktualnie z nich skorzystać. Teraz mają być objęte geodezyjną inwentaryzacją powykonawczą zgodnie z art. 43 ust. 1aa ustawy.

Warszawa trzyma się dzielnie

Warszawski ratusz już w październiki przeprowadził inwentaryzację miejsc, które mogłyby służyć za schrony. W Warszawie jest ich 2100.

- To obiekty, które mają infrastrukturę podziemną. Są to np. parkingi, Stadion Narodowy czy metro. W sumie 7 mln mkw powierzchni, która może służyć, jako miejsca ukrycia - mówi Michał Domaradzki, dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego warszawskiego ratusza. - Miejsc wystarczy dla wszystkich mieszkańców stolicy - podkreśla prezydent Rafał Trzaskowski.

Według danych podanych przez komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej, w połowie 2022 roku w Polsce znajdowało się ponad 62 tysiące schronów, które mogą pomieścić łącznie około 1,3 mln osób.

- Eksperci mówią o tym, że większość z nich nie obroniłaby nawet mieszkańców przed promieniowaniem. Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że na władze lokalne nie nałożono nawet obowiązku ich utrzymywania w odpowiednim stanie. To wszystko sprawia, że w świetle incydentu na granicy polsko-ukraińskiej, niezależnie od tego czyja była lub będzie rakieta, potrzebna jest pilna zmiana przepisów prawa w tym zakresie – tłumaczy dr Piotr Pałka radca prawny i wspólnik kancelarii DERC PAŁKA.

Luka w prawie

Faktycznie w obowiązującym prawie występuje luka, spowodowana brakiem definicji budowli ochronnej. A jak przypomina prezydent Trzaskowski, rząd ustami ministra Macieja Wąsika, zapowiadał ogólnopolski przegląd schronów po wielu miesiącach trwającego kryzysu zza wschodnia granicą.

- O potrzebie załatania tej dziury w przepisach władze Warszawy sygnalizują już od dłuższego czasu – zapewnia Jakub Leduchowski z warszawskiego ratusza. - Przepisy nie określają, czym w zasadzie schrony są i jakie parametry muszą być spełnione, by uznać dane pomieszczenie za schron. Trudno, więc na obecnym etapie mówić o lokalizacjach.

Dlatego przyspieszenie prac nad prawem budowlanym, które zawiera takie definicje powinno być priorytetem- mówią samorządowcy i eksperci.

Regulacje ad 1939

Zdanie dr Piotra Pałki, warto by było powrócić do regulacji z 1939 r. o obowiązku urządzania schronów przeciwlotniczych w istniejących budynkach mieszkalnych lub poza ich obrębem. Zgodnie, bowiem z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 26 sierpnia 1939 r. wydanym na podstawie rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 16 lutego 1928 r. o prawie budowlanym i zabudowaniu osiedli przewidywano, że na każdej działce, zabudowanej budynkami mieszkalnymi o kubaturze przewyższającej 2500 m.sześc. powinny być urządzone schrony przeciwlotnicze. 

- Dopuszczalne powinno być, więc urządzanie wspólnych schronów dla kilku sąsiednich działek. Właściwe władze lokalne stosownie do warunków miejscowych i innych zachodzących okoliczności powinny móc wyrazić zgodę na zmniejszenie określonych wyżej norm wielkości schronu. Miejsce i sposób urządzenia schronu powinny określać władze lokalne - tłumaczy prawnik.

Jak podkreśla, na działce, niezabudowanej budynkami określonymi powinno być wyznaczone miejsce pod budowę wspólnego schronu dla użytku mieszkańców sąsiednich, zabudowanych działek. W tym przypadku schron powinien być tak zaprojektowany, by można było go odpowiednio powiększyć przy zabudowie działki niezabudowanej. Zaś decyzja o urządzeniu schronu wspólnego powinna określać przewidywane koszty robót budowlanych i utrzymania oraz podział tych kosztów pomiędzy właścicieli poszczególnych działek w stosunku do ilości mieszkańców tych działek – sygnalizuje dr Pałka.