Polska jest jednym z krajów, które nie włączyły się w system Prokuratury Europejskiej (EPPO). Ale jeśli pojawiają się ponadgraniczne przestępstwa dotyczące nadużywania unijnych funduszy czy oszustw VAT i obejmują też Polskę, to możecie prosić Polskę o udział w dochodzeniu. Nie możecie tam wysłać swoich prokuratorów, ale polscy powinni wam pomagać. Czy tak się dzieje?

Niestety mamy problemy. Zgodnie z rozporządzeniem o EPPO nieuczestniczące państwa członkowskie powinny uznać EPPO za tzw. właściwy organ. I to jest coś, co nie wydarzyło się w Polsce. Wyjaśnienie jest takie, że Polska nie wdrożyła w swoim ustawodawstwie EPPO i musimy poczekać, aż przyjmą ustawę. Muszę jednak przypomnieć, że rozporządzenie unijne zostało przyjęte w 2017 roku. Tak więc wszystkie państwa członkowskie miały ponad pięć lat na dostosowanie swojego ustawodawstwa wewnętrznego. Prowadzimy z Polską rozmowy w sprawie podpisania porozumień roboczych, ale nie możemy ich podpisać, dopóki EPPO nie jest uznany za właściwy organ.

A czy to porozumienie jest pilnie potrzebne? Czy w trakcie śledztw dotyczących innych krajów natrafiliście na powiązania z Polską?

Najwięcej spraw, które dotyczą nieuczestniczących państw członkowskich, obejmuje właśnie Polskę. Wysłaliśmy 23 prośby o współpracę z nami, wszystkie zostały odrzucone. A tych spraw z czasem będzie coraz więcej.

Co możecie z tym zrobić? Poskarżyć się do TSUE?

Nie mamy takich kompetencji. W razie problemów możemy zwracać się do Komisji Europejskiej. I to zrobiliśmy, wysłaliśmy list w tej sprawie. To od niej zależy teraz dalszy bieg sprawy. Ale mamy swoją rolę w mechanizmie oceny praworządności w danym kraju.

Węgry też nie uczestniczą w EPPO. Czy z nimi napotykacie na te same problemy?

Nie mamy żadnego problemu. Po spotkaniu z prokuratorem generalnym Węgier, po czterech miesiącach, podpisaliśmy uzgodnienia robocze i zaczynamy wysyłać im prośby. Na wszystkie odpowiadają.

EPPO działa dopiero od roku, ale już wiele się o was mówi. Czy mogłaby pani podsumować ten pierwszy okres działalności?

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Myślę, że udowodniliśmy już wartość dodaną naszej instytucji, szczególnie jeśli chodzi o przestępstwa ponadgraniczne i przestępczość zorganizowaną. Wszyscy oczekiwali, że EPPO zacznie powoli, krok po kroku, i dopiero po kilku latach zwiększymy naszą aktywność. A my ruszyliśmy z prędkością ponaddźwiękową. Zarejestrowaliśmy i przeanalizowaliśmy 4006 zgłoszeń o przestępstwach i wszczęliśmy 929 śledztw. Udało nam się doprowadzić do skonfiskowania aktywów o wartości ponad 216 milionów euro, co stanowi sumę 4-krotnie większą niż nasz roczny budżet. Działamy z centrali w Luksemburgu i poprzez 35 biur w 22 państwach uczestniczących.

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Kurs na górę lodową

Czy może pani powiedzieć coś ogólnie o naturze przestępstw, które badacie? Jakieś typowe cechy dla różnych krajów?

Mam wiele obserwacji, ale dwie są chyba najważniejsze. Po pierwsze, poziom wykrywania i to, jak bardzo różni się on między państwami członkowskimi. W niektórych w ogóle nie było wyspecjalizowanej policji czy wyspecjalizowanej prokuratury zajmującej się badaniem tego rodzaju przestępstw. Dopiero teraz jest to tworzone. Mamy wiele spraw dotyczących dopłat bezpośrednich dla rolników i teraz prokuratorzy dopiero się orientują, że w wielu krajach w ogóle nikt tego nie badał. Usłyszałam też od jakiegoś policjanta, że ​​nie jest ich obowiązkiem wykrywanie takich przestępstw, jakie my badamy. I bardzo mnie to zdziwiło, jestem prokuratorem od 27 lat. A w życiu nie słyszałam, żeby funkcjonariusze policji mówili mi, że nie jest ich zadaniem wykrywanie przestępstw. Po drugie, przestępstwa VAT-owskie. Według niektórych szacunków sięgają one rocznie 30–60 mld euro, czyli taka suma została faktycznie skradziona z narodowych budżetów. Gdybym była ministrem finansów, to chyba bym nie spała z tego powodu, szczególnie w czasach wysokiej inflacji i obecnych potrzeb budżetowych. A pomimo tych szacowanych szkód nadal mamy problem z przekonaniem niektórych, że zwalczanie tych zorganizowanych grup przestępczych jest konieczne. I bardzo często mamy do czynienia z dość ograniczonym zrozumieniem konsekwencji dla każdej gospodarki czy społeczeństwa istnienia organizacji przestępczej. Jeśli spojrzysz na nasz raport roczny, zobaczysz, że prawie połowa państw członkowskich nie zgłosiła do EPPO żadnego przypadku oszustwa związanego z VAT.

Skąd dostajecie zgłoszenia? Od zaniepokojonych obywateli?

Na dwa sposoby. Jeden to skargi bezpośrednio od obywateli i stąd mieliśmy na razie połowę spraw. Drugi sposób to informacje od krajowych prokuratur lub policji albo od instytucji europejskich, takich jak Trybunał Obrachunkowy czy Komisja Europejska. My jesteśmy prokuratorami, musimy tylko przeprowadzić dochodzenie i wnieść oskarżenie. Ale tego nie będzie bez wykrycia sprawy, a to jest zadanie dla policji, organów podatkowych, celników. I tu niestety jest problem, bo w wielu krajach albo to nie jest wykrywane, albo nie jest do nas wysyłane.

A może w tych krajach nie ma takich przestępstw?

Nikt na świecie nie może mnie przekonać, że są czyste kraje, to niemożliwe. Przestępcze zachowania leżą w ludzkiej naturze. I kluczowe, jak władze się tym zajmują. Na przykład mamy Niemcy i Włochy z największą liczbą spraw. Ale jeśli spojrzymy na typologię spraw, to widać, że w Niemczech najwięcej przypadków dotyczy karuzeli VAT-owskiej. A to przecież są przestępstwa transgraniczne, zatem popełnione w różnych państwach członkowskich, ale to władze niemieckie je wykrywają. Czy możemy powiedzieć, że Niemcy są najbardziej skorumpowanym krajem? No chyba nie. Statystyki mniej zatem pokazują poziom przestępczości, a bardziej, jak kraje się nią zajmują.

EPPO jest instytucją, w której pracują i współpracują ze sobą prokuratorzy z 22 państw. Czy obywa się bez problemów?

Bardzo miłą niespodzianką była dla mnie jakość oskarżycieli, którzy aplikują do pracy w EPPO. Naprawdę mają przekonanie, chcą udowodnić, że taka instytucja jest potrzebna. EPPO to jedna instytucja działająca poprzez biura w 22 państwach, nie ma między tymi biurami granic. Dla przykładu, kiedy kolega z Niemiec ma sprawę o oszustwo związane z VAT i widzi powiązania z innymi krajami albo za pośrednictwem naszego systemu zarządzania sprawami, który automatycznie to identyfikuje, albo poprzez dyskusje między europejskimi prokuratorami, to natychmiast występuje o dowody. Potrzebuje np. dokumentów lub rewizji w siedzibach jakichś firm, to naciska przycisk albo dzwoni do kolegów. I to jest automatycznie wykonywane. I w tym niemieckim przypadku, po tym jak nasi koledzy w innych krajach wykonali te wszystkie czynności, a prokurator niemiecki otrzymał wszystkie dowody, które można bezpośrednio wykorzystać w tej sprawie, to naprawdę byłam pod wrażeniem. Dla nas wszystkich to była wielka niespodzianka, gdy zobaczy- liśmy, jak płynnie i jak szybko możemy to zrobić.

Laura Kövesi jest b. rumuńskim prokuratorem generalnym i szefem biura antykorupcyjnego

Wywiad był udzielony grupie korespondentek europejskich mediów

Czytaj więcej

Polska blokuje unijne śledztwa. Chodzi o nadużycia w wydawaniu pieniędzy