Piętą achillesową gospodarki Rosji nie są sankcje, ale brak… pracowników

Takiej sytuacji w rosyjskiej gospodarce nie było od rozpadu związku sowieckiego. Rozpętana przez Kreml wojna skutkowała nie tylko największymi sankcjami, ale też największym brakiem rąk do pracy. Pracowników brakuje w 91 procentach rosyjskich firm. A migranci dobrze to wiedzą.

Publikacja: 03.12.2023 15:04

Piętą achillesową gospodarki Rosji nie są sankcje, ale brak… pracowników

Foto: Bloomberg

Według szefowej Banku Rosji Elwiry Nabiulliny dziś głównym problemem rosyjskiej gospodarki nie są pieniądze czy sankcje, ale brak rąk do pracy. Po raz pierwszy w historii Rosji kwestia kadrowa stała się tak dotkliwa. Nabiullina nie tłumaczy głównej przyczyny takiego stanu rzeczy. Na wojnę poszło od 300 tysięcy do miliona (danych dokładnych brak) mężczyzn w wieku produkcyjnym. A zginęło już ich (według danych ukraińskich) ponad 332 tysiące. To ogromna dziura w rosyjskim rynku pracy, który pomimo społeczeństwa liczącego 140 mln ludzi, należy do najszybciej zmniejszających się, na co wpływ na najmłodszy w Europie wiek emerytalny (55 lat kobiety, 60 lat mężczyźni).

Migranci podrożeli

Jak zaznaczyła Nabiullina cytowana przez RIA Nowowsti w najnowszej ocenie sytuacji gospodarczej Banku Rosji, bezrobocie spadło do trzech procent, a w niektórych regionach nawet mniej, co oznacza, że ​​w gospodarce praktycznie nie ma wolnej siły roboczej. Wydajność pracy można zwiększyć poprzez automatyzację, ale łatwiej jest to zrobić w staromodny sposób – przyciągając migrantów. Jednak dziś, jak zauważa szefowa banku centralnego Rosji „nie można ich już nazwać tanią siłą roboczą”.

Czytaj więcej

Putin wyrzuca Niemców i Katarczyków z lotniska w St Petersburgu

Jak ustaliła agencja RIA Nowosti, większość gastarbeiterów na rosyjskim rynku pracy nadal pochodzi z azjatyckich postkomunistycznych państw – Uzbekistanu, Tadżykistanu i Kirgistanu. W skutek rozpętanej przez Rosję wojny, ich dochody w rublach zmniejszyły się w ślad za dewaluacją rubla. A sankcje Zachodu wobec Rosji spowodowały, że wzrosły koszty wynajmu mieszkań i zakupu żywności, podobnie jak koszt zezwoleń na pracę.

Aby w 2023 roku legalnie pracować w Moskwie, migrant musi co miesiąc płacić nie tylko za zakwaterowanie, podróże i komunikację mobilną, ale także 6600 rubli (288 zł) za zezwolenie. Do tego doszły straty przy przeliczeniu rubla na walutę krajową podczas przelewów i „usługi komercyjne”, gdy np. odwiedzający nie może zarejestrować się w swoim miejscu zamieszkania i płaci za to pośrednikowi.

Wszystko to spowodowało, że wyjazdy na zarobek do Rosji stały się dla Uzbeków, Tadżyków czy Kirgizów stały się nie bardziej opłacalne niż niskopłatna praca w domu. I migranci już nie migrują. Wracają do siebie, lub szukają lepszych rynków.

Zbyt niskie zarobki

Z badań portalu Rabota.ru, wynika, że w tym roku 91 proc. rosyjskich firm borykało się z niedoborami kadrowymi, szczególnie pracowników niewykwalifikowanych. Szczególnie mocno uderza to w przedsiębiorstwa z branży budowlanej, logistycznej, handlowej i rolnej.

Znacząco wzrosła liczba wakatów na najpopularniejszych wśród migrantów specjalizacjach. Ofert dla kucharzy, kelnerów i inną kadrę cateringową zwiększył się na początku października o 75 proc. w porównaniu ze styczniem – podaje portal hh.ru.

Jesienią w całej Rosji w branży gastronomicznej brakowało ponad 70 tys. pracowników. Zapotrzebowanie na kurierów, kierowców, pracowników magazynów i inny personel logistyczny wzrosło o 70 proc. (obecnie ponad 190 tys. wakatów), na robotników fizycznych - o 72 proc. Wakatów jest ponad 300 tys.

Czytaj więcej

93 procent Rosjan boi się 2024 roku. Czego najbardziej się obawiają?

W tej sytuacji pracodawcy zmuszeni są do podwyżki wynagrodzeń. Według hh.ru najwyższa mediana oferowanych płatności występuje w rolnictwie – prawie 80 tys. rubli (dziś to 3500 zł brutto). To o 19 proc. więcej w porównaniu do października 2022 r). W logistyce gastarbeiter dostanie 74 tys. (wzrost o 32 proc. rok do roku). O około jedną trzecią wzrosły także proponowane wynagrodzenia dla robotników – obecnie w całej Rosji kształtują się one na poziomie 65 tys. rubli (2841 zł).

To zbyt mało dla migrantów nawet z biednych azjatyckich satrapii. Lata pokazały, że do Rosji przyjeżdżali po minimum 1000 dolarów netto miesięcznie. Największy odpływ miał więc miejsce wiosną 2022 r., kiedy po agresji na Ukrainę, dolar osiągnął poziom 120 rubli. Następnie, gdy rubel umocnił się do 60, obcokrajowcy ponownie napłynęli do Rosji. Druga fala osłabienia rubla, ale też przeciągająca się wojna, ponownie ich wystraszyła.

Rosjanie nie chcą pracować

Żaden z rosyjskich pracodawców nie odważy się nazwać wojny Kremla główną przyczyną braków na rosyjskim rynku pracy. Wyjaśniają je więc w inny sposób. Np. odpływem migrantów i niechęcią Rosjan do pracy na niższych stanowiskach.

- Branża kosmetyczna straciła aż jedną trzecią pracowników, a Rosjanom wcale nie spieszy się z obsadzaniem wolnych stanowisk, zauważa Laila Sadykowa, prezes Rosyjskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorców Branży Kosmetycznej - Migranci pracowali głównie w segmencie ekonomicznym.

Mężczyźni obcinali włosy w niedrogich salonach fryzjerskich, gdzie średnia pensja wynosiła 60 tysięcy rubli. Kobiety wykonywały manicure, także w najbardziej dostępnym segmencie. Rosjanie nie będą zadowoleni z takich propozycji - twierdzi Sadkowa.

Aleksiej Fedotiew, szef kuchni moskiewskiej restauracji True Cost, wylicza, że teraz zagraniczni pracownicy zarabiają od 3 do 4,5 tysiąca rubli za zmianę. Mieszkanie kosztuje co najmniej 35 tysięcy rubli, 7 tysięcy rubli idzie na dojazdy plus zezwolenie. Okazuje się, że 50 tysięcy rubli to wydatki obowiązkowe. Resztę pieniędzy wysyłają do domu.

"Nie mogę powiedzieć, że Rosjanie masowo obsadzają wolne stanowiska. Rosjanie chcą więcej pieniędzy i mają doskonałą możliwość wyboru" – mówi Fedotiew. „Przychodzą głównie na stanowiska kierownicze. A wykwalifikowani ludzie pracują lokalnie z dobrymi zarobkami. Rosjanie oczywiście pełnią też podstawowe funkcje – jeśli są nowicjuszami i przychodzą do pracy zaraz po placówkach oświatowych, albo jeśli muszą przetrwać przez krótki czas w oczekiwaniu na bardziej godne stanowisko – zauważa Fedotiew.

Kreml: jest dobrze, a będzie lepiej

Według Kremla, nie ma powodów do alarmu. Dane rosyjskiego MSW mówią, że liczba zezwoleń na pracę wydawanych migrantom wzrosła w ciągu roku o 20 procent do 2 mln.

- Ważna zmiana nastąpiła gdzie indziej: wcześniej migranci zgadzali się pracować za znacznie niższą płacę w porównaniu z Rosjanami, ale teraz domagają się równej płacy i faktycznie ją otrzymują. Co więcej, oczekiwania płacowe gości są jeszcze wyższe niż Rosjan, zauważa profesor Alisa Chromowa z Katedry Zarządzania Kapitałem Ludzkim i Personelem moskiewskiego uniwersytetu.

Czytaj więcej

Wojna zwiększa zadłużenie Rosji. Kreml mówi o wzroście gospodarczym

- Jednak braki wykwalifikowanych pracowników nie są w Rosji kompensowane, a ilość nie przekłada się na jakość. Kraje rozwinięte technicznie rozwiązują braki kadrowe poprzez głęboką automatyzację. Ale ta droga jest kosztowna i powolna - przyznaje Chromowa.

Nie dodaje, że zachodnie sankcje skutecznie ograniczyły rosyjskiemu biznesowi dostęp do importu know-how, którego w Rosji zawsze brakowało.

Według szefowej Banku Rosji Elwiry Nabiulliny dziś głównym problemem rosyjskiej gospodarki nie są pieniądze czy sankcje, ale brak rąk do pracy. Po raz pierwszy w historii Rosji kwestia kadrowa stała się tak dotkliwa. Nabiullina nie tłumaczy głównej przyczyny takiego stanu rzeczy. Na wojnę poszło od 300 tysięcy do miliona (danych dokładnych brak) mężczyzn w wieku produkcyjnym. A zginęło już ich (według danych ukraińskich) ponad 332 tysiące. To ogromna dziura w rosyjskim rynku pracy, który pomimo społeczeństwa liczącego 140 mln ludzi, należy do najszybciej zmniejszających się, na co wpływ na najmłodszy w Europie wiek emerytalny (55 lat kobiety, 60 lat mężczyźni).

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Praca
Mobbing w miejscu pracy – jak sobie radzić z przemocą i nękaniem
Praca
Migranci zarobkowi krótko mieszkają pod dachem pracodawcy. Samodzielni Ukraińcy
Praca
Setki lat chorobowego z powodu wypadków. Praca w sklepach bywa niebezpieczna
Praca
Marcin Mazurek, mBank: Niewygodne pytania o czterodniowy tydzień pracy
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2024 - trendy i wyzwania
Praca
Australia wprowadzi prawo do ignorowania telefonów szefa. Pracodawcy niezadowoleni
Praca
Marzena Okła-Drewnowicz, ministra ds. polityki senioralnej: Polityka senioralna to także pomoc dla aktywnych 50-latków