Według Izby Obrachunkowej Rosji, federacja nadal należy do państw o najniższym długu publicznym. Izba zaznacza się, że pomimo zauważalnego wzrostu, dług publiczny nadal utrzymuje się w granicach 20 proc. PKB. Do tego rekordowy tegoroczny deficyt budżetowy, przekraczający 3 proc. PKB, zmniejszył się o połowę dzięki emisji obligacji skarbowych - pisze agencja RIA Nowosti.
Władze nie wyjaśniają obywatelom, dlaczego dług publiczny jest, jak na rosyjskie standardy, tak wysoki. Blisko połowa wskaźników rosyjskiego budżetu jest utajniona, w tym wydatki na wojnę w Ukrainie.
Czytaj więcej
Rosyjscy okupanci Krymu i Chersonia pozywają Ukrainę za szkody w budżecie i biznesie, spowodowane odcięciem okupowanych terenów od dostaw wody, prą...
Kreml utrzymuje, że rosyjska gospodarka pozostaje atrakcyjna dla inwestorów, więc inwestycje uzupełniają budżet. Szczególnie atrakcyjne mają być teraz federalne obligacje skarbowe. Pomimo nacisków sankcyjnych ze strony Zachodu władze rosyjskie głoszą, że finansują ważne projekty i branże, co stwarza korzystne warunki dla rozwoju gospodarczego.
Rosja nadal atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych?
Eksperci rosyjscy pytani przez agencję są zdania, że Moskwa nie powinna obawiać się utraty atrakcyjności inwestycyjnej, gdyż produkcja w Rosji pozostaje w korzystnej sytuacji, co skłania zagraniczne korporacje do współpracy. Nie podają jednak żadnych przykładów nowych inwestycji, ani krajów, które jakoby inwestują w Rosji od czasu jej agresji na Ukrainę.
- To już oczywisty fakt, że pomimo bezprecedensowego ciężaru przyjętych ograniczeń, stabilność jest zapewniona, gospodarka weszła na trajektorię wzrostu – stwierdził 29 listopada rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
Czytaj więcej
We wrześniu wprawdzie spadły przychody z eksportu surowców, ale - ku zaskoczeniu Kremla - wyjątkowo dopisały wpływy z podatków.
Według niego UE hipotetycznie obejdzie się bez Rosji, ale straci konkurencyjność, bo kupuje to co wcześniej importowała z Rosji, od innych dostawców po znacznie wyższej cenie.
- I tak naprawdę okazuje się, że europejski przemysł, poszczególni producenci itd. popadają w stan przedupadłościowy – dodał Pieskow, również nie podając żadnych konkretów, które by potwierdzały taką tezę.