Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie są główne bariery dla kobiet w awansie na wyższe stanowiska w firmach?
- Jakie jest znaczenie dyrektywy Women on Boards w kontekście różnorodności płci w zarządach?
- Na czym polega rola inwestorów instytucjonalnych w promowaniu różnorodności we władzach spółek?
- Czy regulacje i sankcje mogą skutecznie wpłynąć na zwiększenie udziału kobiet w zarządach?
- Trzeba przełamywać stereotypy i nieuświadomione często uprzedzenia, edukować (zarówno mężczyzn jak ikobiety), pokazywać pozytywne przykłady, a przede wszystkim pracować nad zmianą świadomości i zmianą myślenia – podkreślali eksperci i przedstawiciele firm uczestniczący w dyskusji, która towarzyszyła ogłoszeniu wyników tegorocznej edycji raportu Fundacji Liderek Biznesu o kobietach w spółkach giełdowych.
„Rzeczpospolita” jest partnerem medialnym raportu, który potwierdził, że przeważająca większość spółek notowanych na GPW ma jeszcze przed sobą daleką drogę do różnorodności płci w zarządach i radach nadzorczych. W tym choćby do 33 proc. minimum niedoreprezentowanej płci (czyli kobiet) we władzach – co przewiduje projekt polskiej ustawy wdrażającej dyrektywę Women on Boards.
Presja inwestorów
Regulacyjny kij wzmocniony groźbą kary do 500 tys. zł za nieprzestrzeganie wymogów dyrektywy budzi wątpliwości Magdaleny Łapsa-Parczewskiej, p.o. dyrektora zarządzającego pionu nadzoru nad rynkiem kapitałowym w UKNF.
Zwracała uwagę na widoczną w ostatnich latach pozytywną zmianę podejścia głównych akcjonariuszy spółek, którzy narzucają kierunek zmian. – Mamy już szerokie grono inwestorów instytucjonalnych, którym zależy na różnorodności we władzach, w tym w zarządach spółek – podkreślała MagdalenaŁapsa-Parczewska, dodając że UKNF mocno stawia na rozwój rynku kapitałowego, który potrzebuje napływu nowych spółek. Trzeba więc edukować inwestorów zamiast dodawać regulacje i sankcje, które mogą zniechęcić firmy, a szczególnie mniejsze spółki, do wejścia na giełdę.