Raisi ma trzech rywali - jednym z nich jest były szef banku centralnego, Abdolnasser Hemmati (uważany za kandydata umiarkowanego). Hemmati nie zdołał jednak zbudować dla siebie poparcia takiego, jakie uzyskał odchodzący prezydent, Hassan Rouhani, który nie może się ubiegać o reelekcję (był prezydentem od 2013 roku, przez dwie kadencje).

Jeśli Raisi wygra wybory, będzie pierwszym prezydentem Iranu objętym sankcjami USA przed objęciem urzędu. USA nałożyły na Raisiego sankcje m.in. za jego zaangażowanie w masowe egzekucje więźniów politycznych w Iranie w 1988 roku.

Raisi jako prezydent będzie też oznaczał, że irańscy twardogłowi będą kontrolować cały aparat administracyjny w czasie, gdy w Wiedniu trwają negocjacje mające uratować porozumienie nuklearne zawarte z Iranem przez zachodnie mocarstwa w 2015 roku (obecnie stroną porozumienia nie są Stany Zjednoczone, które jednostronnie wycofały się z niego w 2018 roku).

Lokale wyborcze otwarto w Iranie o 7 rano czasu lokalnego.

Ajatollah Chamenei oddał głos w Teheranie.

W Iranie uprawnionych do głosowania jest 59 mln z 80 mln mieszkańców kraju.

Ośrodek badania opinii ISPA szacuje, że frekwencja w wyborach wyniesie zaledwie 42 proc. - co oznaczałoby, że będzie najniższa od czasu rewolucji islamskiej w 1979 roku. 

Powodem tak niskiej frekwencji jest - m.in. - fakt, że Islamska Rada Strażników Konstytucji nie dopuściła do startu w wyborach większości liberalnych kandydatów.