Reklama

Donald Trump prosił premier Japonii, by nie eskalowała konfliktu z Chinami

Prezydent Donald Trump miał zaapelować do premier Japonii Sanae Takaichi, by ta unikała dalszej eskalacji w stosunkach z Chinami - podaje Reuters powołując się na źródła znające szczegóły rozmowy telefonicznej między prezydentem USA a szefową japońskiego rządu. O sprawie jako pierwszy informował „Wall Street Journal”.

Publikacja: 27.11.2025 06:20

Sanae Takaichi i Donald Trump

Sanae Takaichi i Donald Trump

Foto: REUTERS

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Donald Trump zaapelował do premier Japonii o unikanie eskalacji konfliktu z Chinami?
  • Jakie stanowisko premier Japonii Sanae Takaichi zajęła w kontekście relacji z Chinami?
  • Jakie mogą być implikacje braku wyraźnego wsparcia USA dla Japonii w sporze z Chinami?

Do dużego napięcia w relacjach Japonii z Chinami doszło po tym, gdy Takaichi, na forum japońskiego parlamentu stwierdziła, iż w przypadku inwazji Chin na Tajwan Japonia może zdecydować się na działania militarne, ponieważ taka inwazja będzie stanowić „zagrożenie dla jej przetrwania”. Chiny domagały się wycofania się premier Japonii z tych słów, uznając je za powrót do militarystycznej retoryki Cesarstwa Japonii z okresu poprzedzającego II wojnę światową oraz za ingerencję w wewnętrzne sprawy Chin. Pekin uważa Tajwan za zbuntowaną prowincję i integralną część Państwa Środka. Chiny nigdy nie wyrzekły się siły jako sposobu na przywrócenie suwerenności nad wyspą. 

Donald Trump nie żądał niczego od premier Japonii, ale prosił, by nie eskalowała  konfliktu z Chinami

We wtorek, w czasie telefonicznej rozmowy z Takaichi Trump miał powiedzieć, że nie chciałby dalszej eskalacji konfliktu z Chinami – twierdzą dwa źródła zbliżone do japońskiego rządu. 

Czytaj więcej

Prezydent Tajwanu poszedł na sushi, by wesprzeć Japonię w jej sporze z Chinami

Źródła agencji Reutera podkreślają przy tym, że Trump nie przedstawił Takaichi żadnych żądań w tej kwestii – co oznacza prawdopodobnie, że nie poparł apeli Pekinu o to, by Takaichi wycofała się ze swoich słów. Premier Japonii mówiła wcześniej, że choć nie zamierza publicznie zabierać już głosu w kwestii Tajwanu, to jednak nie wycofa się z wypowiedzi, która jest zgodna z wieloletnią polityką Tokio w zakresie bezpieczeństwa. 

Reklama
Reklama

Szef kancelarii premier Japonii Minoru Kihara odmówił komentarza w sprawie treści rozmowy Trumpa z Takaichi. Reuters zauważa, że niektórzy przedstawiciele japońskiej administracji obawiają się, iż Trump może osłabić wsparcie okazywane przez USA Tajwanowi w związku ze staraniami o zawarcie trwałego porozumienia handlowego z Chinami. 

Tajwan

Tajwan

Foto: PAP

Z kolei Biały Dom pytany przez agencję Reutera o treść rozmowy w przesłanej odpowiedzi podkreślił, że „relacje USA z Chinami są bardzo dobre i to też bardzo dobre dla Japonii, która jest drogim i bliskim sojusznikiem”. Biały Dom przypomina, że w ostatnim czasie USA zawarły porozumienia handlowe zarówno z Japonią, jak i Chinami. 

Japończycy oczekiwali, że Donald Trump stanie w ich obronie

– Dla Trumpa tym, co się liczy, są relacje USA z Chinami – mówi w rozmowie z agencją Reutera prof. Kazuhiro Maejima, amerykanista z japońskiego Uniwersytetu Sophia. – Japonia zawsze była traktowana jako narzędzie lub karta służąca zarządzaniu tymi relacjami – dodał 

Jeden z japońskich parlamentarzystów mówi w rozmowie z agencją Reutera, że milczenie Trumpa może być przez Chiny postrzegane jako zachęta do wywierania silniejszej presji na Japonię

Trump rozmawiał z Takaichi po wcześniejszej rozmowie telefonicznej z Xi Jinpingiem. W trakcie tej rozmowy – jak przekazuje strona chińska – prezydent Państwa Środka mówił, że „powrót do Chin” Tajwanu jest, z perspektywy Pekinu, kluczowym elementem powojennego ładu światowego. Tymczasem władze Tajwanu podkreślają, że jedynie mieszkańcy wyspy mogą decydować o jej przyszłości i wykluczają możliwość zjednoczenia z Chinami. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Chiny żądają, by premier Japonii wycofała się ze swoich słów o Tajwanie

Brak wyraźnego opowiedzenia się przez USA po stronie Japonii w sporze z Chinami wywołał niepokój w Tokio – zauważa Reuters. Tymczasem Chiny domagały się, by USA powstrzymały Japonię przed „działaniami, które ożywiają militaryzm”. 

W Japonii stacjonuje ok. 54 tys. żołnierzy USA – to największy kontyngent wojskowy Stanów Zjednoczonych rozmieszczony poza jej granicami. Największa część tych sił stacjonuje na Okinawie. 

Japońscy parlamentarzyści nie kryją, że oczekiwaliby – ze względu na sojusz, jaki łączy USA i Japonię – aby Donald Trump zajął bardziej zdecydowane stanowisko, opowiadając się po stronie Japonii w sporze z Chinami. Dotychczas słowa wsparcia Japonia uzyskała jednak jedynie od ambasadora USA w Tokio. Jeden z japońskich parlamentarzystów mówi w rozmowie z agencją Reutera, że milczenie Trumpa może być przez Chiny postrzegane jako zachęta do wywierania silniejszej presji na Japonię. 

Zdaniem niektórych analityków Trump skupia się na utrzymaniu kruchego rozejmu w wojnie handlowej z Chinami i chce uniknąć pogorszenia relacji z Pekinem przed zaplanowaną na kwiecień 2026 roku wizytą w Pekinie. 

Polityka
Sędzia blokuje decyzję administracji Trumpa. Dotyczyła stanów rządzonych przez Demokratów
Polityka
Izrael chce zrezygnować z pomocy finansowej USA. W trosce o wizerunek
Polityka
„Dezorientujące” komunikaty Donalda Trumpa wobec Grenlandii. Petteri Orpo: To jego „strategia negocjacyjna”
Polityka
Donald Trump dla „New York Timesa”: Ogranicza mnie tylko moja własna moralność
Polityka
Prezydent Kolumbii obawia się interwencji wojskowej USA. Przypomina o Panamie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama