Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie stanowisko zajmują Chiny w kontekście wypowiedzi premier Japonii o Tajwanie?
- Jak japońska premier Sanae Takaichi uzasadniała swoje wypowiedzi na temat Chin i Tajwanu?
- W jaki sposób wypowiedzi japońskiej premier wpływają na relacje dwustronne między Chinami a Japonią?
Wiceszef MSZ Sun Weidong w czasie spotkania z japońskim ambasadorem nazwał wypowiedź Takaichi „skrajnie błędną i groźną” i ostrzegł, że „każdy, kto ośmiela się ingerować w kwestię zjednoczenia Chin w jakiejkolwiek formie z pewnością otrzyma mocny cios” – głosi komunikat chińskiego MSZ.
Chiny potępiają „prowokacyjne wypowiedzi” japońskiej premier Sanae Takaichi
W komunikacie czytamy też, że Sun miał stwierdzić, iż „prowokacyjne” uwagi japońskiej premier, sugerujące „możliwość zbrojnej interwencji w rejonie Cieśniny Tajwańskiej” poważnie podważyły polityczny fundament relacji dwustronnych między Pekinem a Tokio oraz „uraziły uczucia Chińczyków”. „1,4 mld Chińczyków nie będzie tego tolerować” – podkreślił wiceszef MSZ Chin.
Sun miał przekazać japońskiemu ambasadorowi, iż kwestie związane z Tajwanem, który Chiny uważają za zbuntowaną prowincję, są „rdzeniem rdzennych interesów Chin” i „nienaruszalną czerwoną linią”.
Japońska ambasada w wydanym komunikacie przekazała jedynie, że ambasador Kanasugi „wyjaśnił stanowisko” Tokio oraz odpierał argumenty Pekinu. Nie podano żadnych innych szczegółów.
Chiny oczekują od premier Japonii wycofania się ze słów o Tajwanie – Takaichi w tym tygodniu wykluczyła taką możliwość. Stwierdziła jedynie, że wypowiadała się na temat „najgorszego możliwego scenariusza”, a przedstawione przez nią stanowisko nie różni się od stanowiska poprzednich rządów Japonii.
Czytaj więcej
Po tym jak premier Japonii Sanae Takaichi na forum japońskiego parlamentu stwierdziła, że chiński atak na Tajwan mógłby wywołać militarną reakcję T...
Japonia podkreśla, że liczy na „pokojowe rozwiązanie” kwestii Tajwanu
Chodzi o wypowiedź Takaichi sprzed tygodnia – na forum parlamentu japońskiego szefowa rządu stwierdziła, że ewentualna agresja Chin na Tajwan stwarzałaby egzystencjalne zagrożenie dla Japonii, w związku z czym Tokio mogłoby być zmuszone do podjęcia działań militarnych.
Oficjalny dziennik Komunistycznej Partii Chin w komentarzu dotyczącym tych słów porównał je do retoryki używanej przez Cesarstwo Japonii na początku lat 30-tych XX wieku i zasugerował, że jest to szukanie pretekstu do militaryzacji Japonii, która – na mocy powojennej, pacyfistycznej konstytucji – nie posiada obecnie klasycznych sił zbrojnych, lecz tzw. Siły Samoobrony.
Tajwan
Tajwan od 1949 roku jest de facto niezależnym od Chin państwem, choć nigdy formalnie nie ogłosił niepodległości. Władze Państwa Środka uważają Tajwan za zbuntowaną prowincję i integralną część Chin. Pekin podkreśla, że dąży do pokojowego zjednoczenia z Tajwanem, ale jednocześnie nigdy nie wyrzekł się siły jako metody przywrócenia suwerenności nad wyspą. Pod koniec października Peng Qing'en, rzecznik chińskiego Biura ds. Tajwanu na konferencji prasowej w Pekinie, mówił otwarcie o tym, że Chiny mogą użyć siły przeciw Tajwanowi.
Już w ubiegłą sobotę, dzień po wypowiedzi japońskiej premier, chiński konsul generalny w Osace Xue Jian umieścił w serwisie X wpis, w którym link do artykułu ze słowami japońskiej premier opatrzył komentarzem: „Nie mamy innego wyboru, jak tylko odciąć tę plugawą szyję, która zaatakowała nas bez chwili wahania. Czy jesteście gotowi?”. Wpis, który wywołał protest w Tokio, został usunięty. Ambasador Kanasugi miał przekazać wiceszefowi MSZ Chin protest wobec tej wypowiedzi i wezwał Pekin do reakcji na zachowanie konsula.
W piątek szef kancelarii premier Japonii Minoru Kihara podkreślił wagę pokoju i stabilności w rejonie Cieśniny Tajwańskiej i wyraził nadzieję, że „sprawy związane” z Tajwanem zostaną „pokojowo rozwiązane”. Kihara odwołał się do chińsko-japońskiego stanowiska z 1972 roku w którym Tokio podkreśliło, że „w pełni rozumie i szanuje” stanowisko Chin, zgodnie z którym Tajwan jest „nieoddzielną częścią” Chin. Japonia formalnie zerwała w tamtym roku relacje dyplomatyczne z Tajwanem, by móc utrzymywać relacje dyplomatyczne z Pekinem (zgodnie z tzw. polityką jednych Chin).