Reklama

Guru lewicowych pampersów

Sławomir Sierakowski, redaktor naczelny „Krytyki Politycznej”, rocznik 1979, został uznany za sprawcę rozpadu koalicji Lewica i Demokraci

Aktualizacja: 12.04.2008 08:12 Publikacja: 12.04.2008 05:29

Guru lewicowych pampersów

Foto: Rzeczpospolita

Media ustawiły go niemalże w roli politycznego demiurga. Sam Sierakowski z uporem twierdzi, że z rozpadem LiD nie miał nic wspólnego.

– Trzymam się z dala od politycznych rozgrywek, nie zamierzam autoryzować żadnych przedsięwzięć poza działaniami mojego środowiska – zapewniał kilka dni temu w rozmowie z „Rz“. Ale mało kto wierzy w te deklaracje. W dniu rozstania z demokratami działacze SLD rozsyłali sobie ironiczne SMS: „Kto chce być w nowej Radzie Krajowej SLD, powinien składać podania do Sierakowskiego na adres „Krytyki Politycznej“„. I trudno się dziwić, skoro w przededniu rozwodu z demokratami informator „Dziennika“ nakrył Sierakowskiego i Olejniczaka w knajpie podczas rozmowy o zakończeniu koalicji LiD. Olejniczak był zmartwiony, że jego tajny plan został ujawniony, nim zdołał go ogłosić. Sierakowski też się zmartwił, ale z zupełnie innego powodu.

– Nie był zadowolony, że media wykryły, iż spotkał się z Olejniczakiem w Szparce – opowiada kolega Sierakowskiego. – Dla niego to snobistyczne miejsce.

Młody lewicowy ideolog szczyci się swoim pochodzeniem z blokowiska na warszawskich Jelonkach.

– Nie pochodzę z rodziny profesorskiej, raczej z przeciętnej: siódme piętro w bloku, te sprawy – mówił Sierakowski w wywiadzie Roberta Mazurka. Jego koledzy dodają, że w rodzinie jest pierwszym pokoleniem z wyższym wykształceniem. – Dlatego zaliczanie go do kawiorowej lewicy jest niesprawiedliwe – mówi Michał Syska, wiceszef SdPl.

Reklama
Reklama

Jednak z całą pewnością Sierakowski zalicza się do kawiarnianej lewicy. Jego koledzy opowiadają, że całe dnie spędza w knajpach przy ul. Nowy Świat w Warszawie. – Najbardziej lubi Klaps z odrapanymi ścianami i graffiti na tyłach Nowego Światu, gdzie spotyka się alternatywna lewicowa młodzież – opowiada Tomasz Kalita, rzecznik prasowy SLD.

Sierakowski lubi też szokować otoczenie. O prowokacyjnych zdjęciach i plakatach, które zdobią ściany lokalu przy ul. Chmielnej w Warszawie, gdzie mieści się „Krytyka Polityczna“, krążą po mieście legendy. – Rzeczywiście widziałem na ścianach zdjęcia nagich par gejowskich – opowiada dziennikarz, który robił wywiad z redaktorem naczelnym „Krytyki Politycznej“. – Sierakowski zauważył moje zdumienie i powiedział: „nas na lewicy takie zdjęcia nie gorszą“.

Sierakowski nie lubi starych działaczy SLD. – Najchętniej by ich zakopał i zaorał – mówi jeden z wielbicieli lewicowego ideologa. – W czasach PRL na pewno byłby w KOR i „Solidarności“, a nie w PZPR.Ale krytycy Sierakowskiego zarzucają mu, że pluje na SLD, a zarazem wyciąga do niego ręce po pieniądze. Sojusz miał wspomóc „Krytykę Polityczną“ okrągłą sumką 100 tys. złotych. Edward Kuczera, skarbnik i sekretarz generalny SLD, potwierdza, że wydawnictwo Sierakowskiego dostało zastrzyk pieniędzy z partyjnej kasy.

– Może to i było 100 tysięcy, nie pamiętam, przecież my obracamy milionami – bagatelizuje sprawę Kuczera. – Na pewno nie wpłaciliśmy im tych pieniędzy jednorazowo, tylko w kilku ratach.

Starzy działacze SLD odpłacają Sierakowskiemu taką samą niechęcią. Ale nie tylko oni. Również Ryszard Bugaj, pierwszy przewodniczący Unii Pracy, krytykuje Sierakowskiego.

– Jego środowisko chce budować lewicę kulturową, ale nie społeczną, problemy bytowe samotnych matek nie interesują ich ani trochę – mówi Bugaj. Sierakowski bywał jednak na konferencjach organizowanych przez Bugaja.

Reklama
Reklama

– Zapraszałem go, bo uważam, że odniósł pewien sukces – mówi założyciel UP. – Skupił wokół siebie młodych ludzi o lewicowych poglądach, co mnie się na przykład nie udało.

– To prawda, Sierakowski ma niesamowitą siłę przyciągania ludzi – potwierdza Kalita. – Na spotkania z nim przychodzą setki młodych ludzi z alternatywnych, lewicowych środowisk. Kluby Krytyki Politycznej są w: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Bytomiu, Gdańsku, Toruniu, Białymstoku i Poznaniu.

Bugaj ma też sporo zastrzeżeń do środowiska „Krytyki Politycznej“. Nie podoba mu się na przykład, że wydawnictwo „Krytyki“ wydało książkę z obszernymi fragmentami dzieł Lenina. – To był jednak zbrodniarz, a do doktryny lewicowej wniósł niewiele – tłumaczy Bugaj. – To tak jak- by drukować Mussoliniego – dodaje założyciel UP.

Jednak Marek Borowski, szef SdPl, uważa, że założyciel „Krytyki Politycznej“ odgrywa bardzo pozytywną rolę – zmusza lewicę do myślenia.Czy to jest jedyny cel młodego socjologa i publicysty? Według Kality Sierakowski marzy o tym, by stworzyć spójne ideowe środowiska lewicowe.

– Takie jak w latach 90. stworzyły prawicowe pampersy – opowiada rzecznik SLD. Kalita dodaje, że Sierakowski chciałby mieć swoich ludzi w kulturze, biznesie, polityce. – Tak aby w przyszłości wszyscy, gdy nadejdzie znowu czas lewicy, zagrali jak wielka orkiestra – konkluduje Kalita.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Jak prezesi narodowej fundacji dali zarobić byłym komandosom. Ustalenia „Rzeczpospolitej”
Polityka
Wspólna armia unijna? Radosław Sikorski: UE powinna stworzyć legion europejski
Polityka
Zauroczenie minęło, ale związek jest poważny. Centrum Mieroszewskiego zbadało, jak Polacy widzą Ukraińców
Polityka
Imperium Kontratakuje wchłonie Nową Nadzieję. Oto plan Sławomira Mentzena
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama