Ludowcy rozpoczynają ryzykowną grę z koalicyjną Platformą Obywatelską. Nie tylko upierają się przy własnej wizji reformy emerytalnej – chcą, by kobiety wcześniej kończyły pracę – ale rozpoczynają akcję przekonywania do niej Polaków. Posłowie PSL z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem na czele będą przekonywać do swych pomysłów środowiska kobiece w całym kraju.

– Po posiedzeniu Rady Naczelnej PSL ustalono, iż posłowie i władze PSL będą prowadzili konsultacje z różnymi środowiskami, szczególnie kobiecymi, w sprawie rozwiązań dotyczących emerytur, w tym propozycji zgłaszanej przez PSL – mówi „Rz" minister gospodarki Waldemar Pawlak.

Oficjalnie do przeprowadzenia konsultacji w terenie zobowiązała Pawlaka i wszystkich posłów sobotnia Rada Naczelna. Jednak z informacji „Rz" wynika, że to pomysł z otoczenia samego Pawlaka.

Wicepremier w sprawie konsultacji zrobił już pierwszy krok. Wczoraj odbyło się jego spotkanie z Forum Związków Zawodowych, z udziałem m.in. pielęgniarek.

Ludowcy podkreślają, że właśnie pielęgniarki to pierwsza grupa, z którą chcą rozmawiać o wydłużeniu wieku emerytalnego kobiet, ale nie jedyna.

– Chcemy otworzyć szerszą debatę na ten temat wśród kobiet różnych grup zawodowych, bo dotychczas premier konsultował się tylko z Kongresem Kobiet, który jest mało reprezentatywny, bo tych kobiet reforma dotyczy w mniejszym stopniu – tłumaczy Krzysztof Kosiński, rzecznik PSL. Dodaje, że celem tych spotkań jest chęć dowiedzenia się, jak pomysły PSL na reformę emerytalną są odbierane, komentowane i czy mają społeczne poparcie. – To próba włączenia się PSL w trwające właśnie konsultacje społeczne nad reformą emerytur – podkreśla Kosiński.

Platforma stara się sprawę zbagatelizować. – Każdy ma prawo prowadzić własne konsultacje, nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. My też prowadzimy rozmowy z różnymi środowiskami – mówi Paweł Olszewski, sekretarz Klubu PO.

Jednak w sprawie emerytur sytuacja w koalicji jest napięta. PSL od początku forsuje własne rozwiązania mające złagodzić skutki reformy emerytalnej dla kobiet. Rząd chce zrównać wiek kobiet i mężczyzn i podnieść go do 67. roku życia. Pawlak w rozmowie z „Rz" deklaruje, że oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Gospodarki podczas konsultacji międzyresortowych będzie podniesienie wieku emerytalnego o dwa lata, czyli mężczyzn do 67 lat, a kobiet do 62.

– Akceptowalnym rozwiązaniem jest również podniesienie wieku emerytalnego kobiet do 67 lat, przy jednoczesnym uzyskaniu przez matki prawa do wcześniejszego o trzy lata przejścia na emeryturę po urodzeniu każdego dziecka. W tym rozwiązaniu można by przyjąć, że najniższy wiek, w którym matka ma prawo przejść na emeryturę, to 58 lat, tak jak w propozycji PSL – mówi „Rz" Pawlak.

Relacje w koalicji skomplikowała również wypowiedź Pawlaka z ubiegłego tygodnia, że nie za bardzo wierzy w ZUS i państwowe emerytury oraz że liczy na siebie i swoje dzieci. Premier nazwał jego słowa „przejęzyczeniem".

Koalicja PO – PSL

Alternatywne pomysły ludowców

Reforma emerytalna to nie pierwsza sprawa, w której PSL przeciwstawia się planom Platformy. Ludowcy często zgłaszają własne projekty ustaw. W zeszłym tygodniu zaprotestowali przeciwko planowanej reformie sądownictwa i likwidacji małych sądów. Partia domagała się także – wbrew chęciom Platformy – dofinansowania przedszkoli z budżetu państwa. Na początku roku koalicjant PO złożył własny projekt poprawki w sprawie ustawy o sześciolatkach. PSL chciało, aby rodzice mogli wybrać, czy posłać swoje dzieci do pierwszej klasy w wieku sześciu czy siedmiu lat. O ile ten ruch okazał się nieskuteczny, o tyle ludowcom udało się efektywnie zawalczyć o zmianę projektu ustawy przygotowywanej przez Ministerstwo Zdrowia dotyczącej składki zdrowotnej dla rolników. Ostatecznie ustalono jej wysokość na 1 zł od hektara posiadanej ziemi. PSL udało się także nakłonić Platformę do zmiany zdania w sprawie mniejszej obniżki rezerwy subwencji oświatowej.     —osk