Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Minister sprawiedliwości przeżywa prawdziwy festiwal medialnej popularności. Prowadzone przez niego uwolnienie zawodów regulowanych jest jednym z głównych tematów debaty publicznej. Dzięki deregulacji Jarosław Gowin jest jedynym znaczącym politykiem PO, który spotyka się z przedstawicielami PiS – tak jak w poniedziałek z zespołem ds. deregulacji. Także zdystansowanie się od pomysłu postawienia przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry sprawiło, że jego nazwisko było stale obecne w doniesieniach medialnych.
– On jest teraz numerem dwa w Platformie – mówił w jednym z wywiadów Artur Balazs, były polityk SKL dobrze zorientowany w wewnątrzplatformerskich stosunkach. Zaś Jacek Żakowski w Radiu Tok FM narzekał, że rosnąca popularność Gowina – konserwatysty, nieodcinającego się od haseł IV RP – może być jego "czarnym snem".
Jarosław Gowin z irytacją przyjmuje komentarze o swoim rosnącym znaczeniu. – Mam za dużo na głowie, aby zajmować się bzdurnymi plotkami – mówi "Rz". Wspierający go posłowie konserwatywni twierdzą, że tego typu komentarze są rozsiewane przez konkurentów m.in. po to, aby skłócić go z Donaldem Tuskiem.
– Wzmacnia się, jest bardziej widoczny – mówi "Rz" minister rządu Tuska. – Ale trzeba pamiętać, że zielone światło dla Jarka zostało włączone przez premiera. A Donald ma zmienny charakter i nie wiadomo, czy nie włączy czerwonego światła – dodaje nasz rozmówca.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: