Jaki efekt pan osiągnął, nie prosząc swoich wyborców o poparcie Rafała Trzaskowskiego w drugiej turze?
Niektórym politykom wydaje się, że są właścicielami tych, którzy na nich zagłosowali. Tak PiS, jak i Platforma Obywatelska uważają, że głosy im się należą. Ja podchodzę do tego inaczej. Szanuję podmiotowość ludzi, którzy na mnie zagłosowali, i ich wybory. Nie zaskoczyły mnie decyzje, które podejmowali – samodzielnie. W tych wyborach widać zresztą społeczną zmianę: w pierwszej turze łączny wynik kandydatów spoza duopolu był rekordowy. Miliony Polaków chcą innego wyboru i szantaż już na nich nie działa. To szansa na to, że do polityki wróci spór o treść.