Reklama

Poważne gremia czy poselska patologia? Ograniczą liczbę zespołów w Sejmie

Ruszyły prace nad zmianą prawa mającą utrudnić tworzenie zespołów parlamentarnych. Obecnie jest już ich niemal 300, a – jak przekonują rozmówcy „Rzeczpospolitej” – wiele powstało tylko po to, by posłowie „mieli co napisać na wizytówkach”.
Ruszyły prace nad zmianą prawa mającą utrudnić tworzenie zespołów parlamentarnych

Ruszyły prace nad zmianą prawa mającą utrudnić tworzenie zespołów parlamentarnych

Foto: PAP/Paweł Supernak

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym są zespoły parlamentarne i jaka jest ich obecna rola w Sejmie?
  • Jakie argumenty przemawiają za koniecznością uregulowania ich działalności?
  • Jakie konkretne rozwiązania prawne są proponowane w celu wprowadzenia nowych zasad?
  • Na czym polegają kluczowe rozróżnienia w ocenie efektywności tych gremiów?
  • Jaki jest aktualny stan prac legislacyjnych nad tymi modyfikacjami regulaminu?
  • W jaki sposób planowane zmiany mogą wpłynąć na ich przyszłe funkcjonowanie?

– Cracovia to najstarszy istniejący polski klub sportowy, który zapisał się w historii Polski złotymi zgłoskami i niesie za sobą potężny bagaż tradycji i kultury – mówi poseł PiS Mariusz Krystian. Jest współzałożycielem jednego z najmłodszych zespołów w Sejmie: Parlamentarnego Zespołu ds. wspierania Arki Gdynia, Lecha Poznań i Cracovii Kraków.

Skąd taki dobór klubów piłkarskich? Mariusz Krystian nie ukrywa, że każdy z trzech posłów PiS, założycieli zespołu, kibicuje innemu klubowi, co miało wpływ na nazwę. – Formuła nie jest zamknięta. Zapraszamy też kibiców innych drużyn. Naszym celem jest budowanie pozytywnego przekazu wokół piłki nożnej – dodaje.

Czytaj więcej

Kto jest starszy, Wisła czy Cracovia?

Jednak nie wszystkich w Sejmie ta argumentacja przekonuje. Coraz częściej można usłyszeć głosy, że sytuacja z zespołami parlamentarnymi wymknęła się już spod kontroli. I – jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej” – wkrótce ich zakładanie i funkcjonowanie ma stać się dużo trudniejsze.

Reklama
Reklama

Obecnie tworzenie zespołów w Sejmie jest nieobwarowane żadnymi wymogami, z czego chętnie korzystają posłowie 

Czym są zespoły parlamentarne, zwane też rzadziej poselskimi? W regulaminie Sejmu poświęcono im w zasadzie jedno zdanie. Do artykułu, w którym mowa o tym, że „posłowie mogą tworzyć w Sejmie kluby poselskie lub koła poselskie oparte na zasadzie politycznej”, dodano ustęp głoszący, że „posłowie mogą tworzyć w Sejmie zespoły zorganizowane na innych zasadach”. A skoro tworzenie zespołów jest tak mało sformalizowane, posłowie biją w ich dziedzinie wszelkie rekordy.

Np. w drugiej kadencji rządów PO–PSL zespołów było 163, a w pierwszej po objęciu władzy przez PiS – 242. W drugiej kadencji rządów tej partii ich liczba wzrosła do 268. W obecnej kadencji jesteśmy już blisko przełamania psychologicznej bariery 300 zespołów, bo jest ich dokładnie 294. Jeśli do końca kadencji tempo tworzenia zespołów się nie zmieni, na każdego z 460 posłów będzie przypadał jeden zespół albo i więcej.

294 zespołów parlamentarnych

powstało już w tej kadencji Sejmu

Czym się zajmują zespoły? Najprostsza odpowiedź brzmi: wszystkim. Na liście jest wiele zespołów regionalnych, np. dolnośląski, karkonoski albo kaszubski zespół parlamentarny. Sporo zespołów zajmuje się poszczególnymi rodzajami chorób, np. Parlamentarny Zespół ds. celiakii czy ds. choroby Alzheimera. Tematyka części zespołów jest dosyć ogólna, np. ds. miast polskich czy polityki przemysłowej. „Działki” innych są za to ściśle określone, czego przykładem może być Parlamentarny Zespół ds. historii Ziemi Łomżyńskiej czy Parlamentarny Zespół ds. magistrali podsudeckiej. Zaś powstanie jednego z tak ściśle wyspecjalizowanych zespołów wzbudziło przed rokiem kontrowersje. Chodzi o Parlamentarny Zespół ds. obrony polskiego tatara i prawa do spożywania mięsa, założony przez posłów Konfederacji.

– Obrona polskiego mięsa niektórym może wydawać się niepoważna, ale wcale taka nie jest, bo środowiska lewicowe ewidentnie prowadzą kampanię na rzecz ograniczenia spożycia mięsa, co stanowi zagrożenie dla zdrowego rozsądku, wolności wyboru i naszego rolnictwa – tłumaczył „Rzeczpospolitej” wiceprzewodniczący zespołu ds. obrony tatara, poseł Bartłomiej Pejo.

Czytaj więcej

Parlamentarny zespół ds. tatara wołowego w Sejmie. Hołownia mówi: „dość”
Reklama
Reklama

Jednak nazwa zespołu była dosyć powszechnie interpretowana jako niepoważna. A jego powstanie zbiegło się ze złożeniem przez prezydium Sejmu projektu zmian w regulaminie izby. Przewiduje on, że „nazwa, cel działalności oraz działalność zespołu nie mogą naruszać Konstytucji ani godności i powagi Sejmu”, zaś prezydium Sejmu będzie mogło odmówić wydania zgody na utworzenie zespołu. Zgodnie z projektem zespoły będą musiały liczyć co najmniej pięciu posłów i raz na rok przedstawiać sprawozdanie z działalności. Inny przepis głosi, że w przypadku braku posiedzenia przez pół roku zespół będzie mógł zostać rozwiązany. I wydaje się to być najistotniejszą zmianą z punktu widzenia obecnie zarejestrowanych zespołów, bo niektóre z nich niemal się nie spotykają.

Wiele zespołów parlamentarnych tworzonych jest w celach czysto wizerunkowych

Projekt, złożony w lutym ubiegłego roku, leży od ponad roku w sejmowej „zamrażarce”, jednak – jak tłumaczy „Rzeczpospolitej” poseł Polski 2050 Łukasz Osmalak – stało się tak z powodów proceduralnych. – Gdy zaczęliśmy procedować projekt na Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych, pojawiły się głosy, że w celu pełnej zgodności z prawem należy wcześniej dokonać nowelizacji Ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora – tłumaczy.

Taka nowelizacja została już przegłosowana i wróciła do Sejmu z poprawkami Senatu. Gdy zostanie podpisana przez prezydenta, Sejm przystąpi do zmiany swojego regulaminu.

Niektóre zespoły narażają dobre imię Sejmu na szwank

Łukasz Osmalak (Polska 2050), wiceprzewodniczący Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych

Dlaczego zmiana jest konieczna? Posłowie, z którymi rozmawialiśmy, najczęściej podają jeden powód: zespołów jest tak dużo, bo są tworzone z powodów wizerunkowych. Jak wyjaśnia Łukasz Osmalak, wielu wyborców nie odróżnia zespołów od komisji sejmowych, których jest dużo mniej i są oficjalnymi organami Sejmu. – Znam przypadki posłów, którzy założyli zespoły o prestiżowo brzmiących nazwach tylko po to, by nadrukować na wizytówkach informację, że są ich przewodniczącymi – mówi poseł Polski 2050. – Już nie mówiąc o tym, że niektóre zespoły narażają dobre imię Sejmu na szwank. Jestem fanem piłki nożnej i uwielbiam kibicowskie klimaty, jednak powstanie Parlamentarnego Zespołu ds. wspierania Arki Gdynia, Lecha Poznań i Cracovii Kraków uważam za absurd – dodaje.

– Wiele zespołów pełni funkcję wyłącznie medialno‑propagandową i powstaje po to, by móc pojechać w teren wyborczy z wizytówką wskazującą, że jest się przewodniczącym jakiegoś rzekomo poważnego gremium zajmującego się budową drogi albo fabryki w tej właśnie okolicy – dodaje Jarosław Urbaniak z KO, przewodniczący Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych.

Reklama
Reklama

Jak zauważa, z działalnością zespołów wiążą się też inne rodzaje kontrowersji. Np. w ubiegłym roku w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. ochrony dzieci w procesie rozstania rodziców, prowadzonego przez posła Marcina Józefaciuka, wziął udział mężczyzna skazany za pedofilię. – Nie myślałem wcześniej o tym, by sprawdzać uczestników w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym – tłumaczył się poseł, dodając, że miał zaufanie do stowarzyszeń rekomendujących uczestników. Jednak i tak sprawa wywołała medialną burzę, a on sam został zawieszony w prawach członka klubu KO. Obecnie jest posłem niezrzeszonym.

Czytaj więcej

Poseł KO Marcin Józefaciuk zawieszony w prawach członka klubu

Pod koniec rządów PiS pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” o kontrowersjach wokół Parlamentarnego Zespołu ds. ochrony praw osób uznających się za pokrzywdzonych przez nieuczciwych przedsiębiorców, założonego przez ówczesnego posła PiS Jacka Żalka. Jak informowaliśmy, zespół zajmował się tylko jednym rzekomo nieuczciwym przedsiębiorcą – deweloperem Józefem Wojciechowskim – z którym Żalek miał konflikt prawny.

W tamtej kadencji Sejmu kontrowersje mógł budzić też zespół założony przez ówczesnego posła Konfederacji Grzegorza Brauna: ds. nadużyć i naruszeń prawa w związku z COVID‑19. W ramach zespołu Braun prowadził „poselską komisję śledczą” zajmującą się rzekomymi nieprawidłowościami w walce z covidem. Rzekoma „komisja” Brauna do złudzenia przypominała prawdziwą sejmową komisję śledczą: za jednym stołem zasiadali jej członkowie, za innym świadkowie, a przed jednymi i drugimi stawiano kartki z nazwiskami.

Choć część zespołów parlamentarnych budzi kontrowersje, inne oceniane są jednak jako potrzebne i pożyteczne

Czy rzeczywiście zespoły parlamentarne są patologią, którą należy ograniczyć? Wicemarszałek Sejmu Dorota Niedziela z KO mówi, że jest też druga strona medalu. – Niektóre zespoły mają tradycje sięgające wielu kadencji Sejmu, a ich funkcjonowaniu trudno cokolwiek zarzucić. Uczestniczyłam ostatnio w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. leczenia żywieniowego prowadzonego przez posła Adriana Witczaka, który sam jest żywiony dojelitowo. Sala była wypełniona specjalistami, a zespół doprowadził już do zmiany standardów kształcenia lekarzy – mówi wicemarszałek Niedziela. – Z drugiej strony są zespoły, które w ciągu dwóch lat spotkały się tylko raz. Dlatego tak ważne jest, by zmiana regulaminu Sejmu pozwoliła na obiektywną ocenę działalności tego typu gremiów – dodaje.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Pierwszy krok do legalizacji marihuany? Posłowie koalicji powołali zespół w Sejmie

Zdaniem współtwórcy Parlamentarnego Zespołu ds. wspierania Arki Gdynia, Lecha Poznań i Cracovii Kraków zmiany w regulaminie nie są jednak potrzebne. – Zespoły są dobrowolną formą zrzeszania się posłów, z czym nie wiąże się jakakolwiek gratyfikacja finansowa i koszty dla Kancelarii Sejmu. Na tej samej zasadzie każdy obywatel ma prawo, by oprócz wykonywania pracy zawodowej zrzeszać się w organizacjach społecznych – mówi „Rzeczpospolitej” Mariusz Krystian. A co z posłami, którzy wykorzystują zespoły, by dodać sobie prestiżu? – Na tej samej zasadzie każdy obywatel może zarejestrować stowarzyszenie udające ważniejsze, niż jest w rzeczywistości. Nie ma co tu szukać sensacji – ocenia poseł PiS.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Polityka
Sondaż CBOS. KO nadal prowadzi. Wszyscy koalicjanci wciąż pod progiem
Polityka
Włodzimierz Czarzasty ostro o prezydenckim wecie: Zdrada narodowa
Polityka
Prezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę o SAFE. Donald Tusk: Wstyd!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama