Reklama

Trump bije sojuszników Kremla, Putin milczy

Moskwa nie komentowała ani porwania lidera Wenezueli Nicolasa Maduro, ani gróźb Waszyngtonu wobec Iranu i Kuby, jak i ataków na tankowce „szarej floty”. Na Kremlu mają nadzieję doczekać się rozpadu zachodniego sojuszu z powodu sporu o Grenlandię.

Publikacja: 20.01.2026 04:43

Trump bije sojuszników Kremla, Putin milczy

Foto: REUTERS

– To plunięcie prosto w twarz nam wszystkim – denerwował się jeden z rosyjskich imperialnych propagandzistów o schwytaniu Maduro przez amerykańskie oddziały specjalne. Ostatnie działania Waszyngtonu wywołały burzę w środowiskach „nacjonalistycznych patriotów”, oczekujących jakichś reakcji od Kremla. Tymczasem Putin milczy.

Jeszcze pod koniec ubiegłego roku rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow publicznie mówił o Wenezueli „sojusznik” i  „partner”. Ale o jego aresztowaniu nie powiedział ani słowa. – Nikt nie wierzył, że Waszyngton ośmieli się obalić obecne władze (Wenezueli). Wydawało się, że to jakoś tak zbyt śmiało. Tym bardziej, że Wenezuela to jakby nasz sojusznik. Były oficjalne oświadczenia (rosyjskiego MSZ–red.), że Rosja przyjedzie na pomoc, jakby co. A w rezultacie USA się udało i nikt nie rzucił się na pomoc. Te wydarzenia wprawiły wszystkich w zakłopotanie – mówił jeden z anonimowych urzędników rosyjskiego rządu niezależnemu portalowi „Meduza”.

Czytaj więcej

Zełenski skomentował atak USA na Wenezuelę. „Wiedzą, jak sobie radzić z dyktatorami”

– No po prostu nie ma zasobów, wszystko pochłania SWO (Specjalna Operacja Wojskowa – propagandowa nazwa wojny z Ukrainą–red.)– martwi się kolejny rozmówca niezależnych mediów.

Kreml nie reaguje po kolejnych akcjach Trumpa, ale liczy, że powinie mu się noga

Putin wrócił ze swego zimowego urlopu dopiero 6 stycznia, trzy dni po akcji amerykańskich oddziałów specjalnych w Caracas. Od tej pory milczy. – Trump pokazał, że Wenezuela to jego krowa i on ją będzie doił. I mówi nam: nie leźcie tutaj – denerwował się kolejny „imperialny” propagandzista.

Reklama
Reklama

Podobnie lider Rosji zachowuje się wobec amerykańskich gróźb pod adresem Kuby, sojusznika jeszcze ZSRR, który w ostatnich dekadach funkcjonował dzięki wenezuelskiej ropie i wsparciu Moskwy. Ale Hawana nigdy nie zdecydowała się aktywnie wystąpić po stronie Kremla, na przykład godząc się na rozmieszczenie rosyjskich rakiet na swym terytorium. Na wyspie jest jednak ośrodek rosyjskiego wywiadu, szpiegujący oczywiście USA.

Po upadku prorosyjskich władców Syrii i Wenezueli, Waszyngton wziął się za Hawanę oraz Teheran, wstrząsany ogromnymi protestami społecznymi. – Ogólnie rzecz biorąc, byłoby miło, gdyby Ameryka gdzieś obesr… się po akcji w Wenezueli. No, a Iran to nasz partner – mówił jeden z anonimowych urzędników administracji prezydenta o groźbach Trumpa pod adresem Teheranu.

Czytaj więcej

Krzysztof Wojczal o strategii Donalda Trumpa wobec Grenlandii: Nieprzypadkowo temat wypłynął teraz

Sojusznicy Rosji głośno demonstrują rozczarowanie nią i jej siłą

Moskwa jednak nie wsparła znacząco Iranu w czerwcu ubiegłego roku, gdy został zaatakowany przez Izrael i USA. Mimo iż reżim ajatollahów znaczy dla niej o wiele więcej niż Nicolas Maduro. Od 2023 r. rosyjska armia otrzymała z Iranu ogromne ilości amunicji artyleryjskiej i strzeleckiej, rakiet przeciwlotniczych i balistycznych, a przede wszystkim dronów Szahid (obecnie produkowane już w samej Rosji). Ale w ciągu ostatniego roku Korea Północna wyparła Teheran z rosyjskiego rynku i dostawy z Iranu stały się na tyle małe, że rosyjska armia mogłaby dać sobie radę bez nich.

Pozostaje jednak problem polityczny. Teheran cały czas był przedstawiany w Rosji jako sojusznik w konflikcie z Zachodem. – W przypadku Wenezueli to była wizerunkowa katastrofa, w przypadku Iranu byłoby to samo. Sojuszników silnych państw tak nie biją – martwi się urzędnik rosyjskiego rządu.

Członkowie politycznych elit Wenezueli zaś ostro krytykują Moskwę za to, że nie zapewniła właściwej obsługi technicznej własnej broni przeciwlotniczej przekazanej Caracas. W rezultacie amerykański atak nie napotkał żadnego oporu. Podobnie było z włamaniami hakerskimi, które w chwili uderzenia pozbawiły prądu znaczną część wenezuelskiej stolicy.

Reklama
Reklama

Piarowcy obsługujący administrację rosyjskiego prezydenta pocieszają jednak, że Rosjanie niezbyt się interesują odległymi krajami i „nawet jeśli słyszeli o nich, to nie wiedzą, do czego potrzebni nam są tacy sojusznicy”. – Można co najwyżej w propagandzie podkreślać, że jak już USA tak się zachowały wobec Wenezueli i ewentualnie wobec Iranu, to i nam można tak z Ukrainą – mówi jeden z nich.

Moskwa czeka na narastanie konfliktu USA z Europą

Kolejną falę wściekłości w Rosji wywołało jednak przechwycenie przez amerykańską flotę tankowca Marinera, wiozącego obłożoną embargiem wenezuelską ropę, który w ostatniej chwili podniósł rosyjską flagę. – No, nie można tego cierpieć bez końca! – wołał jeden z moskiewskich propagandystów.

Czytaj więcej

Amerykańsko-rosyjskie zaoczne starcie na morzu

Kreml wydaje się jednak rozumieć, że w tym wypadku oberwał od Amerykanów przez przypadek – akcja nie była skierowana przeciw jego „szarej flocie”, lecz wenezuelskiej. Ale jeśli zostanie przyjęty kolejny pakiet unijnych sankcji przeciw Rosji, to cały morski transport rosyjskiej ropy będzie odbywał się tylko „szarą flotą”. Jednocześnie w krajach europejskich – przede wszystkim Wielkiej Brytanii – rozpatrywane są plany dokonywania na nią ataków w amerykańskim stylu. Znaleziono już nawet podstawę prawną w konwencji prawa morza, która zezwala na wchodzenie na pokład jednostek używających fałszywych bander – a to „szara flota” Kremla robi nagminnie.

W tym jednak wypadku Rosja zderzyłaby się z państwami europejskimi, a nie USA. Nic nie wskazuje na to, by Waszyngton zamierzał podejmować jakieś działania przeciw „flocie” Putina. „Trump zajmuje się zachodnią półkulą, nie ma głowy do Ukrainy i Europy Wschodniej. Dlatego to jest korzystne dla nas” – taka opinia o ostatnich atakach Trumpa panuje wśród urzędników rosyjskich władz.

Czytaj więcej

UE odpowiada na nowe cła Donalda Trumpa. Umowa handlowa z USA zawieszona
Reklama
Reklama

Logicznym byłoby, gdyby w tej sytuacji Putin poparł akcję Trumpa przeciw Grenlandii i Danii – wspierając go w tworzeniu strefy wpływów w Ameryce i jednocześnie działając przeciw państwom europejskim, które obecnie są jego głównym przeciwnikiem. Ale on nadal milczy.

– Milczenie Putina to jego znak firmowy. Gdy dzieje się coś, co wykracza poza jego horyzonty, lub czego się boi, to nabiera wody w usta. Nie komentował przecież upadku (syryjskiego dyktatora) Baszira Asada, nie powiedział też słowa o wycofaniu się własnej armii z Chersonia (w listopadzie 2022 r.–red.) – sądzi jeden z niezależnych rosyjskich publicystów.

Polityka
Minnesota: Agenci ICE wyciągnęli na mróz 56-latka w krótkich spodenkach i klapkach
Polityka
Donald Trump zawiódł Amerykę. I wolny świat
Polityka
Druga kadencja Donalda Trumpa. Rok decyzji, które wstrząsnęły USA i światem
Polityka
Rada Pokoju Donalda Trumpa. Emmanuel Macron odrzuca zaproszenie
Polityka
Tusk o zaproszeniu Nawrockiego do Rady Pokoju: Nikomu nie damy się rozegrać
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama