Reklama

Wiceszef MON dla „Rzeczpospolitej”: Administracja Donalda Trumpa popiera program SAFE

Amerykanie poszukują poza USA zwiększenia zdolności produkcyjnych związanych z ich technologiami wojskowymi. Uważają, że program SAFE to jest dobry instrument, który służy wzmocnieniu bezpieczeństwa europejskiego, ale także realizacji celów amerykańskich – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Zalewski, wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej.

Publikacja: 18.02.2026 04:30

Paweł Zalewski, wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej

Paweł Zalewski, wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej

Foto: PAP/DPA

W Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa brała udział potężna delegacja amerykańska, zarówno reprezentująca administrację cywilną, jak i wojsko. Czy komentowano w tym gronie temat programu SAFE?

Amerykanie uważają, że SAFE jest instrumentem, który ma realizować oczekiwania administracji amerykańskiej wobec Europy polegające na tym, że przejmujemy odpowiedzialność za obronę konwencjonalną na siebie. To są również informacje, które ja uzyskiwałem w Pentagonie. Administracja USA oczekiwała od Europy, w tym od Unii Europejskiej, stworzenia instrumentów finansowania zdolności wojskowych członków europejskich NATO, które wynikają z zobowiązań tychże członków w ramach planów operacyjnych. Amerykanie uważają, że to jest dobry instrument, który służy wzmocnieniu bezpieczeństwa europejskiego, ale także realizacji celów amerykańskich.

Czy pojawiła się wątpliwość, że projekt ten może uderzyć w kontrakty handlowe z Ameryką?

Nie. Z kilku powodów. Po pierwsze Amerykanie mają świadomość, że ich przemysł zbrojeniowy ma za słabe moce produkcyjne, aby obsłużyć także europejskie siły zbrojne. Nie jest w stanie obsłużyć nawet oczekiwań armii Stanów Zjednoczonych, a co dopiero innych. Poszukują więc poza USA zwiększenia zdolności produkcyjnych związanych z ich technologiami wojskowymi. Także w Europie. To jest też podstawa naszych rozmów prowadzonych z Amerykanami, aby dzięki transferowi ich technologii rozpocząć produkcję sprzętu wojskowego u nas w kraju. Mówię tutaj o poważnych rozmówcach, którzy są decydentami w administracji USA. I my to wykorzystujemy, rozmawiając z Amerykanami o transferze technologii zbrojeniowej do Polski i uruchomieniu produkcji amerykańskiego sprzętu, który natrafia na różnego rodzaju bariery w rozwoju produkcji w Stanach. A druga rzecz jest taka, że Amerykanie mają szereg produktów, których Europa nie posiada i które siłą rzeczy wszyscy kupujemy w USA. To są chociażby samoloty piątej generacji, czyli F-35 czy wyrzutnie Patriot. Tutaj przewaga systemu amerykańskiego nad wszystkimi innymi technologiami na świecie jest olbrzymia i Amerykanie nie mają konkurencji. Zatem nie ma żadnego powodu, aby Amerykanie uważali, że program SAFE jest antyamerykański.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Polski SAFE bez Europy się nie uda

Czy zatem alternatywa w kwestii obronności „Berlin albo Waszyngton” przedstawiana np. przez byłego ministra obrony Mariusza Błaszczaka ma sens?

Nie rozumiem, dlaczego akurat Berlin. To jest jakaś w ogóle zmyślona konstrukcja, bo Polska w bardzo niewielkim stopniu współpracuje z przemysłem niemieckim, który też zresztą ma olbrzymie problemy w realizacji zamówień dla armii niemieckiej. Włączanie w to Berlina nie ma więc żadnego sensu. Domyślam się jednak, że ten dylemat ma dotyczyć raczej całości europejskiego przemysłu obronnego, czyli czy jest realna alternatywa pomiędzy zakupami w Europie i w Stanach Zjednoczonych. I to jest absurd, dlatego że my przede wszystkim kupujemy w Polsce, a naszym zadaniem jest rozwój technologii w naszym kraju, w polskim przemyśle obronnym. Ponad 80 proc. zamówień trafi właśnie tutaj, to będą polskie systemy uzbrojenia. Natomiast tak czy inaczej nie ma żadnej alternatywy „Bruksela czy Waszyngton”, jeżeli chodzi o zakupy, bo zarówno Unia Europejska, jak i Stany Zjednoczone mają bardzo duże deficyty, jeżeli chodzi o wojskowe zdolności produkcyjne. Nie jest tak, że my możemy wybierać, gdzie będziemy kupować uzbrojenie, bo takiego wyboru po prostu nie ma. Kupujemy uzbrojenie tam, gdzie jest. A najbardziej staramy się je mieć w Polsce.

Jak wygląda stabilność finansowania i same kontrakty z firmami amerykańskimi? Czy są jakkolwiek zagrożone? Są na nie pieniądze?

W żaden sposób nie są zagrożone. Mają własne linie finansowania pochodzące z budżetu państwa i z pożyczek realizowanych przez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Bardzo istotne jest także, że duża część produkcji amerykańskiej finansowana jest z kredytów, które uzyskujemy w Stanach Zjednoczonych. I ostatnio administracja USA podjęła decyzje, które dodatkowo ułatwiają Polsce dostęp do finansowania przy zakupie amerykańskiego sprzętu. Tu nie ma więc żadnego problemu z finansowaniem. Podkreślę raz jeszcze: SAFE nie zagraża kontraktom na sprzęt amerykański, bo tworzy dodatkową pulę pieniędzy do zakupu przede wszystkim sprzętu polskiego.

Reklama
Reklama
Program SAFE

Program SAFE

Foto: PAP

A w przypadku sprzętu koreańskiego?

Również nie. Dlatego, że tutaj również są linie finansowe, które są realizowane głównie przez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych.

Jaka część tych kontraktów będzie realizowana w kooperacji z firmami europejskimi?

Dzisiaj przemysły zbrojeniowe są wzajemnie powiązane technologicznie. Tworząc czy produkując wyroby gotowe, używamy szeregu podzespołów produkowanych za granicą. Sytuacja, w której 80 proc. środków idzie do polskiego przemysłu, oznacza również, że część z tych pieniędzy będzie przeznaczona dla zagranicznych kooperantów polskich firm. W całym przemyśle światowym funkcjonuje pewien standard. Dzisiaj już nie jest tak, że wszystkie elementy, wszystkie części są wytwarzane przez jeden kraj, bo to byłoby po prostu nieopłacalne. Natomiast ten mechanizm kooperacji technologicznej jest na dosyć wysokim poziomie we wszystkich firmach zbrojeniowych na świecie.

Czy program SAFE wpłynie na technologiczny rozwój polskiej armii?

Oczywiście. Firmy zbrojeniowe, otrzymując zlecenia, będą się mogły rozwijać. Z zarabianych środków będą inwestować w nowe technologie, które są potrzebne na polu walki. A jednym z takich istotnych elementów związanych z rozwojem technologicznym będzie współpraca z Ukraińcami nad systemami bezzałogowymi z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. To też są projekty, które będą realizowane ze środków z SAFE. A więc dzięki temu, że to będą w większości środki inwestowane w kraju, firmy zbrojeniowe będą mogły wejść w nowy etap, będą mogły się poważnie doinwestować, zwiększyć zdolności, zwiększyć skalę produkcji, a zarazem zainwestować w nowe technologie. I jeszcze jedno: jedna czwarta tych środków ma być wykorzystana na Tarczę Wschód, czyli zwiększenie poziomu bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO. Amerykanie świetnie to rozumieją.

Rozmówca

Paweł Zalewski

Wiceminister obrony narodowej, poseł Polski 2050

 

Polityka
Stany Zjednoczone chcą powrotu do „ustawień fabrycznych” NATO
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Trump zainaugurował Radę Pokoju. „Prawie wszyscy przyjęli zaproszenie, a pozostali zrobią to wkrótce”
Polityka
Rada Pokoju Donalda Trumpa budzi opór Europy. Jeden kraj zaskakuje
Polityka
Jak Władimir Putin odcina Rosję od światowego internetu
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama