W nocy z 2 na 3 stycznia pojawiły się doniesienia o eksplozjach w Caracas. Po pewnym czasie przekazano, że Donald Trump nakazał armii USA atak na cele w Wenezueli, zaś później – że Nicolás Maduro został „schwytany i wywieziony z kraju” oraz oskarżony w Sądzie Okręgowym Południowego Dystryktu Nowego Jorku.

Niedługo po tym podczas konferencji prasowej w Mar-a-Lago – rezydencji Trumpa na Florydzie – prezydent USA podkreślił, że „było to spektakularne działanie w sercu Caracas”. – Potężna moc amerykańskich sił powietrznych, morskich i lądowych została zaangażowana do wyjątkowego ataku, którego ludzie nie widzieli od II wojny światowej – zaznaczał. 

Teraz wenezuelski resort obrony przekazał, ilu żołnierzy zginęło w wyniku amerykańskiego ataku w stolicy kraju. 

Czytaj więcej

Trump mówił o współpracy z następczynią Maduro. Dlaczego nie wybrał Machado?

Szef resortu obrony Wenezueli o ofiarach ataku USA na Caracas

Wcześniejsze doniesienia ministerstwa spraw wewnętrznych Wenezueli mówiły o 24 osobach, które zginęły w wyniku amerykańskiej operacji, podczas której zatrzymano Maduro i jego żonę. Vladimir Padrino – szef resortu obrony Wenezueli – poinformował jednak teraz, że w wyniku amerykańskiego ataku w Caracas zginęło 47 wenezuelskich żołnierzy, w tym dziewięć kobiet.

Wcześniej władze Kuby informowały o śmierci 32 żołnierzy – 21 pracowników ministerstwa spraw wewnętrznych oraz 11 wojskowych kubańskiej armii, którzy byli członkami ochrony Nicolasa Maduro. W czwartek ich szczątki zostały przetransportowane na Kubę.

Pete Hegseth – sekretarz obrony USA – informował natomiast, że operacja amerykańskich komandosów trwała kilka godzin oraz że brało w niej udział blisko 200 żołnierzy, 150 samolotów i śmigłowców.

Czytaj więcej

Donald Trump ujawnia kulisy operacji w Wenezueli. Maduro zaskoczony we śnie

Nicolás Maduro zatrzymany. Stanął przed sądem w USA

Zatrzymanie Nicolása Maduro było największą interwencją USA w Ameryce Łacińskiej od czasu inwazji na Panamę w 1989 r.. Amerykańskie siły specjalne wkroczyły do Caracas, przebiły się przez ochronę Maduro i zatrzymały go w jednym z tzw. bezpiecznych pomieszczeń. Później Maduro oraz jego żona Cilia Flores zostali przewiezieni z aresztu na Brooklynie śmigłowcem do sądu federalnego na Manhattanie.

Obalony przywódca Wenezueli Nicolás Maduro stanął 5 stycznia przed federalnym sądem w Nowym Jorku, gdzie usłyszał zarzuty związane z handlem narkotykami. Jednocześnie w Nowym Jorku w siedzibie ONZ organizowana była debata nad legalnością bezprecedensowej operacji administracji prezydenta Donalda Trumpa, która doprowadziła do jego zatrzymania.

Prokuratura oskarża 63-letniego polityka o kierowanie międzynarodową siatką przemytniczą kokainy, współpracującą m.in. z meksykańskimi kartelami Sinaloa i Zetas, kolumbijską partyzantką FARC oraz wenezuelskim gangiem Tren de Aragua. Maduro od lat zaprzecza tym oskarżeniom, twierdząc, że są one pretekstem do realizacji „imperialistycznych planów” USA wobec bogactw naturalnych Wenezueli.