Na końcu jednego z korytarzy sejmowych znajduje się gabinet. W dniach bez posiedzeń – zwłaszcza w okresie świąteczno-noworocznym – długi marmurowy korytarz bywa pusty. Gabinet – jeden z wielu takich w gmachu zaprojektowanym przez Bohdana Pniewskiego – jest niewielki, niewyróżniający się niczym szczególnym. Kilka metrów dalej mieści się większy. Należy do marszałka Sejmu – przestrzeń jest na tyle duża, że można by w niej uprawiać jogging. Tymczasem w tym mniejszym urzęduje człowiek, który ma realny wpływ nie tylko na to, jak funkcjonuje Sejm, ale też na przyszłość Lewicy i stabilność koalicji rządzącej. To Bartosz Machalica, rocznik 1985 – jeden z kluczowych doradców marszałka Sejmu i lidera Nowej Lewicy Włodzimierza Czarzastego. Gdy po pierwszych nominacjach personalnych Czarzastego media i opozycja skupiły uwagę na Marku Siwcu, Machalica pozostawał poza radarami opinii publicznej. To jednak on odpowiada w tym gronie za politykę i planowanie strategiczne, czyli za przekładanie idei „jedzenia małą łyżką” na codzienną politykę w Sejmie.
Czytaj więcej
Wizerunek parlamentu, który przebija się do opinii publicznej jest jednoznaczny: awantury, emocje...
Bo taka jest właśnie doktryna operacyjna Czarzastego – zgodnie z Konstytucją drugiego polityka w państwie, lidera Nowej Lewicy, który chce przekształcić Sejm w ośrodek władzy usytuowany pomiędzy Dużym Pałacem (tj. Prezydenckim), a KPRM. Z korzyścią dla koalicji – ale i Nowej Lewicy. Tym większe znaczenie ma to, kim się otacza. Również w kontekście rywalizacji z prezydentem Karolem Nawrockim. Czas jednak bardziej ugodowej polityki byłego marszałka Sejmu Szymona Hołowni (zajmuje aktualnie malutki gabinet na tym samym korytarzu). Czarzasty za pomocą „marszałkowskiego weta” idzie na zwarcie z Pałacem Prezydenckim, a w koalicji jest „lojalnym skrzydłowym” Donalda Tuska. Oczywiście, wybrana strategia niesie za sobą określone ryzyka i ma granice, co pokazuje sprawa Państwowej Inspekcji Pracy.
Siwiec i Machalica dzielą role w Sejmie
Rozmawiamy z Machalicą w okresie świąteczno-noworocznym. To osobliwy moment: wydarzenia polityczne wydają się zamrożone, a co najmniej spowolnione, czas płynie swoim rytmem. Szef gabinetu opisuje swoją rolę wprost. – Funkcja Dyrektora Generalnego Gabinetu Marszałka Sejmu ma wiele wymiarów, ale najważniejszy z nich to opracowywanie i codzienne wdrażanie strategii politycznej. Pod tym pojęciem kryje się wiele elementów politycznej kuchni, które składają się na kilkanaście godzin pracy dziennie – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
O swojej motywacji Machalica mówi jasno. – Dla mnie polityka jest sferą wartości. Od ponad stu lat w Polsce toczy się spór o to, dla kogo ma być Polska, albo inaczej kto jest Polakiem. Jeden obóz udziela odpowiedzi, że Polska jest dla Polaków, drugi, że Polska jest dla wszystkich. Jeden mówi, że o byciu Polakiem decyduje krew, drugi, że to kwestia osobistego wyboru. Ponad sto lat temu ten spór doprowadził do zamordowania prezydenta Narutowicza. I nie jest to spór historyczny. On odradza się w każdym kolejnym pokoleniu. Dzisiaj jest on szczególnie aktualny, gdy prezydent Nawrocki staje na czele obozu, który powtarza, że naród to wspólnota krwi. Dla mnie bliska jest obywatelska wizja wspólnoty narodowej. Uważam, że Polska jest dla każdego, kto chce być Polakiem. Niezależnie od tego, jakie są jego przekonania religijne, kogo kocha albo skąd pochodzi – podkreśla.