Reklama

Kto w Sejmie trzyma „małą łyżkę”? Sylwetka Bartosza Machalicy, stratega Włodzimierza Czarzastego

Dlaczego Włodzimierz Czarzasty realizuje „strategię małej łyżki”, a jednocześnie wchodzi w polityczne zwarcie z prezydentem Karolem Nawrockim? I kto odpowiada za tę linię? Realizacją i kreacją strategii marszałka Sejmu zajmuje się jego główny doradca ds. polityki – Bartosz Machalica.

Publikacja: 20.01.2026 04:30

Realizacją i kreacją strategii marszałka Sejmu zajmuje się jego główny doradca ds. polityki – Bartos

Realizacją i kreacją strategii marszałka Sejmu zajmuje się jego główny doradca ds. polityki – Bartosz Machalica (z prawej)

Foto: Piotr Molęcki/Kancelaria Sejmu

Na końcu jednego z korytarzy sejmowych znajduje się gabinet. W dniach bez posiedzeń – zwłaszcza w okresie świąteczno-noworocznym – długi marmurowy korytarz bywa pusty. Gabinet – jeden z wielu takich w gmachu zaprojektowanym przez Bohdana Pniewskiego – jest niewielki, niewyróżniający się niczym szczególnym. Kilka metrów dalej mieści się większy. Należy do marszałka Sejmu – przestrzeń jest na tyle duża, że można by w niej uprawiać jogging. Tymczasem w tym mniejszym urzęduje człowiek, który ma realny wpływ nie tylko na to, jak funkcjonuje Sejm, ale też na przyszłość Lewicy i stabilność koalicji rządzącej. To Bartosz Machalica, rocznik 1985 – jeden z kluczowych doradców marszałka Sejmu i lidera Nowej Lewicy Włodzimierza Czarzastego. Gdy po pierwszych nominacjach personalnych Czarzastego media i opozycja skupiły uwagę na Marku Siwcu, Machalica pozostawał poza radarami opinii publicznej. To jednak on odpowiada w tym gronie za politykę i planowanie strategiczne, czyli za przekładanie idei „jedzenia małą łyżką” na codzienną politykę w Sejmie. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Przeanalizowaliśmy, czym zajmował się Sejm w 2025 r. Debata pod dyktando algorytmów

Bo taka jest właśnie doktryna operacyjna Czarzastego – zgodnie z Konstytucją drugiego polityka w państwie, lidera Nowej Lewicy, który chce przekształcić Sejm w ośrodek władzy usytuowany pomiędzy Dużym Pałacem (tj. Prezydenckim), a KPRM. Z korzyścią dla koalicji – ale i Nowej Lewicy. Tym większe znaczenie ma to, kim się otacza. Również w kontekście rywalizacji z prezydentem Karolem Nawrockim. Czas jednak bardziej ugodowej polityki byłego marszałka Sejmu Szymona Hołowni (zajmuje aktualnie malutki gabinet na tym samym korytarzu). Czarzasty za pomocą „marszałkowskiego weta” idzie na zwarcie z Pałacem Prezydenckim, a w koalicji jest „lojalnym skrzydłowym” Donalda Tuska. Oczywiście, wybrana strategia niesie za sobą określone ryzyka i ma granice, co pokazuje sprawa Państwowej Inspekcji Pracy. 

Siwiec i Machalica dzielą role w Sejmie 

Rozmawiamy z Machalicą w okresie świąteczno-noworocznym. To osobliwy moment: wydarzenia polityczne wydają się zamrożone, a co najmniej spowolnione, czas płynie swoim rytmem. Szef gabinetu opisuje swoją rolę wprost. – Funkcja Dyrektora Generalnego Gabinetu Marszałka Sejmu ma wiele wymiarów, ale najważniejszy z nich to opracowywanie i codzienne wdrażanie strategii politycznej. Pod tym pojęciem kryje się wiele elementów politycznej kuchni, które składają się na kilkanaście godzin pracy dziennie – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

O swojej motywacji Machalica mówi jasno. – Dla mnie polityka jest sferą wartości. Od ponad stu lat w Polsce toczy się spór o to, dla kogo ma być Polska, albo inaczej kto jest Polakiem. Jeden obóz udziela odpowiedzi, że Polska jest dla Polaków, drugi, że Polska jest dla wszystkich. Jeden mówi, że o byciu Polakiem decyduje krew, drugi, że to kwestia osobistego wyboru. Ponad sto lat temu ten spór doprowadził do zamordowania prezydenta Narutowicza. I nie jest to spór historyczny. On odradza się w każdym kolejnym pokoleniu. Dzisiaj jest on szczególnie aktualny, gdy prezydent Nawrocki staje na czele obozu, który powtarza, że naród to wspólnota krwi. Dla mnie bliska jest obywatelska wizja wspólnoty narodowej. Uważam, że Polska jest dla każdego, kto chce być Polakiem. Niezależnie od tego, jakie są jego przekonania religijne, kogo kocha albo skąd pochodzi – podkreśla. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Czy Wołodymyr Zełenski wystąpi w Sejmie? Włodzimierz Czarzasty o ustaleniach

Podstawowe problemy są dwa. Po pierwsze, konflikt z prezydentem Karolem Nawrockim. Kiedy pojawiła się informacja, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński przyjedzie do Polski, szybko okazało się, że odwiedzi również Sejm.  Zaproszenie prezydenta Ukrainy na Wiejską – jak wynika z naszych rozmów – było pomysłem Marka Siwca, szefa Kancelarii Sejmu. Zaproszenie zostało wystosowane, bo Czarzasty i jego otoczenie obawiali się, że Zełeński zostanie przez Nawrockiego potraktowany w brutalny sposób, co mogłoby wywołać międzynarodowy skandal. W takich okolicznościach Sejm miał być wyraźnym kontrapunktem. Widać przy tym, jak różne są role Siwca i Machalicy. Ten pierwszy odpowiada za Sejm i jego działanie oraz kwestie międzynarodowe, Machalica – za politykę, w tym za strategie i wizerunek Czarzastego, z którym współpracuje zresztą od wielu lat. 

Strategia „jedzenia małą łyżką”

Po drugie, strategia „jedzenia małą łyżką”, która jest realizowana przez Czarzastego i jego doradców. W praktyce to jego wersja tuskowej „Ciepłej wody w kranie” sprzed lat. Zamiast zandbergowego „Wszystko albo nic”, Lewica realizuje swoje postulaty etapami – tak, jak pozwalają na to okoliczności, ryzykując krytykę ze strony Razem i bardziej progresywnego komentariatu. Przykłady: renta wdowia, związki partnerskie, mieszkania, ochrona zdrowia. Czy to jednak nie osłabi entuzjazmu wyborców przed nadchodzącą kampanią? Czy progresywni wyborcy nie poczują się oszukani? – Lewica była formacją młodych w 2019 r., gdy wracaliśmy do Sejmu. W 2027 ten elektorat będzie osiem lat starszy, osoby, które wtedy kończyły studia, dzisiaj są młodymi dorosłymi. Często mają rodziny, nierzadko dzieci, ważną rolę odgrywa w ich życiu kwestia mieszkaniowa. Ale przede wszystkim ich doświadczeniem jest przekonanie, że w życiu nie można mieć wszystkiego od razu, że liczą się małe kroki. Że wartością jest miejsce dla dziecka w przedszkolu, czy działająca komunikacja publiczna. Do takich wyborców Nowa Lewica mówi. Tak samo jak do pokolenia ich rodziców, które też zagłosowało na Lewicę w 2019 r. Do dojrzałego mieszczaństwa, dla którego ważnym elementem tożsamości było wejście do Unii Europejskiej, udana – pomimo wysokich kosztów społecznych – transformacja ustrojowa. Teraz obecność w Unii jest poddawana w wątpliwość przez skrajną prawicę. Tacy wyborcy z życzliwością patrzą na to, jak Włodzimierz Czarzasty pełni funkcję Marszałka Sejmu. I tych dojrzałych wyborców jest więcej, niż młodzieży studenckiej, do której odnosi się partia Razem – tłumaczy nam Machalica. W rozmowie z nami konkluduje, że Nowa Lewica to partia nie tylko dojrzałych, ale i „empatycznych” mieszczan. 

Jest jeszcze jeden element strategii Włodzimierza Czarzastego: deklaracja wyraźnego przyspieszenia prac nad projektami rządowymi, trafiającymi do Sejmu z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wcześniej – za czasów Szymona Hołowni, który w ten sposób demonstrował swoją niezależność od Donalda Tuska – bywało z tym różnie. Czarzasty przy projektach rządowych będzie dawał sygnał „cała naprzód”. I tak faktycznie się dzieje. Przykładem może być projekt dotyczący statusu osoby najbliższej, który szybko, tuż po wyjściu z rządu otrzymał numer druku. To też jeden z ważniejszych dla Nowej Lewicy projektów w 2026 r.

Jednocześnie projekty prezydenckie są zamrażane w ramach tzw. marszałkowskiego weta. To rozwiązanie, jak słyszymy, narodziło się w wąskim gronie doradców Czarzastego, jako jeden z kluczowych elementów jego doktryny. Na zapleczu – poza Machalicą – są także przedstawiciele młodszego pokolenia. Jednym z nich jest chwalony publicznie przez marszałka rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik, odpowiedzialny nie tylko za media, ale i m.in. za projekt reformy ochrony zdrowia. 

Reklama
Reklama

Oczywiście, ten model działania bywa problematyczny. Dobrym przykładem jest sprawa reformy PIP. Na pierwszym froncie znalazła się wiceszefowa Nowej Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. W piątek 2 stycznia Włodzimierz Czarzasty publicznie mówił, że to projekt ważny dla Lewicy i podkreślał, że Lewica będzie walczyć o pracowników. Kilka dni później, w Trzech Króli, Donald Tusk stwierdził – ku konsternacji wielu obserwatorów – że z reformy PIP nic nie będzie. Natychmiast to podchwycił Adrian Zandberg oraz część komentatorów, zarzucających Nowej Lewicy brak sprawczości.

Kluczowi politycy Lewicy podkreślają jednak, że mimo deklaracji premiera sprawa nie jest zamknięta. U progu 2026 r. Nowa Lewica notuje ok. 7,5 proc. poparcia (sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”), choć – jak zwykle w polityce – „sondaże nie głosują”. Robią to wyborcy. Jeśli nie uda się Czarzastemu doprowadzić do reintegracji z Razem i wspólnej listy w 2027 r., wyborcy lewicy staną przed wyborem między dwiema formacjami. Dziś niewiele wskazuje na to, by taka reintegracja była możliwa. Czarzasty liczy jednak na to, że Zandberg do wyborów osłabnie na tyle, że nie będzie miał wyjścia (Razem ma w tym samym badaniu 3,5 proc.). 

Machalica jako człowiek kompromisu na Lewicy 

Bartosz Machalica z lewicą związany jest od lat. Współpracował w przeszłości z liderami i najważniejszymi politykami tej formacji. Urodził się w Bielsku-Białej, ma wykształcenie politologiczne i historyczne, jego doktorat dotyczył relacji między „lewicą postkomunistyczną a dawną opozycją demokratyczną w okresie III RP”. Zajmuje się też – co rzadkie w formacji Czarzastego – polityką historyczną. Od 2023 r. jest członkiem Kolegium IPN. Od 2011 zaś współtworzy Centrum im. Ignacego Daszyńskiego, które przygotowało np. „Niezbędnik historyczny lewicy” – pionierską na tamte czasy publikację o polityce historycznej z lewicowego punktu widzenia.

– Mogę o nim mówić tylko w samych superlatywach – słyszymy od dr. Bartosza Rydlińskiego, jego rówieśnika i współzałożyciela Centrum Daszyńskiego. Nasi rozmówcy przypominają, że Machalica był członkiem organizacji Młodzi Socjaliści, z której wywodzą się m.in. główni politycy Razem (Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza, Maciej Konieczny), ale i obecna szefowa resortu edukacji Barbara Nowacka. Machalica jest chwalony przez wszystkie frakcje w Nowej Lewicy. – To człowiek kompromisu, niezwykle inteligentny, zapraszany przez wszystkich na Lewicy, bezkonfliktowy – mówi nam jeden z naszych rozmówców blisko formacji.

Teraz przed nim spore wyzwanie. To nie tylko przygotowywanie oferty dla wspominanych wcześniej „empatycznych mieszczan”, ale też bieżąca, brutalna polityka wewnątrz koalicji, w Sejmie i w kontrze do Nawrockiego. – Bardzo możliwe, że wybory 2027 r. rozstrzygną się już w 2026 r. To ten rok zdecyduje o końcowym ustawieniu poszczególnych partii przed ostatecznym wyborczym wyścigiem. Prawica z pewnością liczyła na to, że będzie to rok dożynania koalicji demokratycznej, tak jak 2004 r. był rokiem dożynania SLD. Już wiemy, że to się nie wydarzy – prawicowy Blitzkrieg został powstrzymany. Donald Tusk, Włodzimierz Czarzasty i inni liderzy koalicji postawili tej operacji tamę. Okazało się przy tym, że pozycja ustrojowa prezydenta jest słabsza niż marzyło się Karolowi Nawrockiemu. Może blokować, przeszkadzać, ale nie jest w stanie zmieniać życia ludzi na lepsze. W 2026 r. kluczowym zadaniem koalicji będzie pokazanie, że sprawczość jest po stronie rządu i parlamentu – podsumowuje w rozmowie z nami Machalica. 

Reklama
Reklama

Konflikt wokół reformy PIP pokazuje, że strategia „jedzenia małą łyżką” może napotykać problemy. Zwłaszcza, że Tusk wybrał ewidentnie centroprawicowy kurs dla KO. Machalica ma w tej układance rolę do odegrania. Najbliższy rok będzie dla niego największym testem – podobnie jak dla zasiadającego niedaleko, w swoim gabinecie marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.  W rywalizacji z Adrianem Zandbergiem i w walce o wyborców – sfrustrowanych trzydziestolatków, w dużych i małych miastach. Czarzasty i Machalica, a także ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk mają jedną przewagę: w tych większych lub mniejszych gabinetach są. A mają tyle władzy, ile sobie wywalczą. 

 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Tajne koszty premierowskiej imprezy z okazji Tysiąclecia Korony Polskiej
Polityka
Rada Krajowa Polski 2050 podjęła decyzję. Będzie głosowanie na przewodniczącego
Polityka
Partia Grzegorza Brauna znów podważa komory gazowe. Ale tę teorię obalili już sami negacjoniści
Polityka
„Najpierw polskie"? Eksperci oceniają nowe plany rządu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama