Spotkania przywódców państw zazwyczaj mają określony cel. W tym przypadku samo spotkanie było już sukcesem. Jak może pan podsumować wizytę prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Polsce?
Prezydent Ukrainy poszedł na rękę prezydentowi Karolowi Nawrockiemu i przyjechał do Warszawy. Ale zrobił to, wracając z Brukseli, a nie bezpośrednio z Ukrainy. To taki mądry kompromis. Warto też zwrócić uwagę na skład ukraińskiej delegacji. Nie pamiętam, by wcześniej prezydentowi podczas tego typu wizyt towarzyszył szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Myślę, że obaj prezydenci byli zainteresowani dialogiem. Polska pozostaje naszym zapleczem strategicznym. To się nie zmieniło.