W środę mijają równo dwa lata od wyborów 15 października 2023 r. Wyborów rekordowych pod względem frekwencji, ale i generalnie – społecznego zaangażowania w politykę i rozbudzonych nadziei społecznych. Jeśli coś można bez obciachu nazwać górnolotnie świętem demokracji, to mieliśmy je właśnie równo dwa lata temu. Co z tego wybuchu obywatelskości zostało – i dlaczego niewiele?
Kadencja Sejmu na półmetku. Dlaczego zrobiono tak niewiele?
Michał Płociński i Artur Bartkiewicz podsumowują półmetek rządów koalicji. Dlaczego – jak pokazują sondaże – 65 proc. Polaków uważa, że rządzi ona gorzej, niż się spodziewali? I czy po dwóch latach można jeszcze mówić o nadziei na zmianę? – Budowa koalicji od Ryszarda Petru do Adriana Zandberga to rzeczywiście był karkołomny pomysł, ale jedyny możliwy, jeżeli partie te chciały odsunąć PiS od władzy – przypomina Artur Bartkiewicz. Zauważa jednak, że rządzący nie byli przygotowani do sprawowania władzy w tak szerokim układzie. Pierwszym przykładem niewykorzystanych szans są – jak mówi Bartkiewicz – kwestie światopoglądowe. – Mijają dwa lata i cały czas nic się nie zmieniło – ocenia, wskazując na brak ustawy o związkach partnerskich czy powrotu do kompromisu aborcyjnego. – To proste zmiany, niekosztowne, ale symboliczne. A jednak nie zrobiono nic. Kolejnym problemem jest brak przygotowania do reformy wymiaru sprawiedliwości. – Można było przedstawić kompleksową reformę i nawet jeśli prezydent Duda by ją zawetował, pokazać gotowość. A tu mieliśmy wrażenie chaosu i improwizacji. W rozmowie pojawia się też wątek finansów państwa i KPO. – Samo odblokowanie KPO to sukces, ale sukces nieodczuwalny przez Polaków – zauważa Bartkiewicz. – Gdyby weszła ustawa o związkach partnerskich albo zmieniło się coś w prawie aborcyjnym, ludzie naprawdę poczuliby zmianę.
Czytaj więcej
Po dwóch latach od wygranych wyborów przez koalicję 15 października Polacy gremialnie przyznają, że oczekiwali od gabinetu Donalda Tuska dużo więce...
Polacy nie czują, by mieli wpływ na sytuację w kraju
Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że tylko 3,3 proc. badanych uważa, że rząd radzi sobie lepiej, niż się spodziewali. – Mnie zaskakuje, że aż 3,3 proc. – ironizuje Bartkiewicz. – To chyba działacze i ich rodziny. Jeszcze bardziej niepokojące są dane CBOS. – Tylko 34 proc. ankietowanych uważa, że ma wpływ na sprawy kraju – przypomina Płociński. I zastanawia się, czy rząd nie mógł jakiejś sfery zreformować wzorcowo, by móc się potem chwalić: „może z aborcją się nie udało, ale popatrzcie np. na idealne media publiczne”. Bartkiewicz odpowiada: – Wydaje mi się, że polskim politykom po prostu nie zależy na tym, żeby media publiczne były jak BBC. Widzą, że takie media jak za PiS-u przynosiły efekt.
Czytaj więcej
- Nie będzie ustawy o związkach partnerskich. Będzie ustawa, która reguluje i ochrania związki nieformalne. Nasza ustawa na pewno nie będzie ustawą...
Jaki jest plan rządu na drugą połowę kadencji?
Dziennikarze zastanawiają się też nad zwrotem całej sceny politycznej na prawo. – Koalicja Obywatelska się umocniła. Jeśli nie uratuje koalicjantów, ona też może wykonać zwrot przez rufę w prawą stronę – przewiduje Bartkiewicz, dodając, że „Radosław Sikorski mógłby zostać premierem”. Czy widać plan na drugą połowę kadencji? – Nie, absolutnie nie – krótko ucina Bartkiewicz. – Ta większość umożliwia trwanie, ale nie reformowanie;– mówi. Koalicja – jego zdaniem – trwa dzięki temu, że nie ma alternatywy, a jej główny cel, czyli „żeby nie rządził PiS”, powoli traci polityczną siłę.
Koalicja rządzi po to, żeby rządzić
Na tle chaosu w sądach i rozczarowania społecznego pozytywnie wyróżnia się tylko polityka zagraniczna. – Unormowanie relacji z Unią Europejską i odejście od antyniemieckiej histerii to realne sukcesy rządu – ocenia Bartkiewicz. – Ale trudno budować poparcie na polityce zagranicznej, która mało kogo interesuje. – Nie jestem w tych 3 proc., które mówią, że jest świetnie. Ale dobrze, że opanowano inflację i że podwyżki dla budżetówki zostały zrealizowane – ocenia publicysta, podsumowując dwa lata rządów. I dodaje: – Gdyby udało się zreformować wymiar sprawiedliwości, byłoby wiadomo, po co ta koalicja rządzi. A tak, wygląda na to, że po prostu rządzi, żeby rządzić.