Reklama

Wybory prezydenckie na Ukrainie. Załużny ma pretensje do krajowych mediów

Były głównodowodzący ukraińskiej armii, Wałerij Załużny, obecnie ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii, zdementował krążące w mediach doniesienia, że przygotowuje się do startu w wyborach prezydenckich i już szuka sojuszników.

Publikacja: 08.10.2025 20:19

Generał Wałerij Załużny

Generał Wałerij Załużny

Foto: PAP/PA

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie stanowisko zajął Wałerij Załużny w odpowiedzi na spekulacje dotyczące jego kandydatury w wyborach prezydenckich na Ukrainie?
  • Z jakimi wyzwaniami związanymi z dezinformacją musi mierzyć się ukraińska scena polityczna?
  • Jakie są wyniki sondażowe dotyczące zaufania do Wałerija Załużnego i Wołodymyra Zełenskiego?
  • Jakie przeszkody stoją na drodze do przeprowadzenia wyborów prezydenckich na Ukrainie podczas trwającego konfliktu?

  • Jakie stanowisko ma Walerij Załużny wobec przeprowadzania wyborów podczas trwającej wojny?

Kilku wysoko postawionych sojuszników ambasadora Ukrainy w Wielkiej Brytanii Walerija Załużnego otrzymało propozycje miejsc na jego liście parlamentarnej, gdyby były dowódca sił zbrojnych zdecydował się kandydować na prezydenta, donosił portal Intelligence Online.

Jedno ze źródeł znających listę potencjalnych członków parlamentu podało, że znajduje się na niej kilku wysokich rangą wojskowych, którzy byli zapraszani do parlamentu, gdyby Załużny zastąpił obecnego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Czytaj więcej

Rozmowy pokojowe z Rosją. Ukraińcy wyznaczyli Zełenskiemu czerwone linie

Pogłoski o starcie Załużnego. Wysoka pozycja generała w sondażach

Dyskusje o tym, kto mógłby zastąpić Zełenskiego, skonfliktowanego z Zełenskim byłego głównodowodzącego armii Ukrainy, krążą od kilku lat, mimo że niektórzy obserwatorzy twierdzą, że są one tylko efektem rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej, mającej na celu pogłębienie podziałów politycznych na Ukrainie. 

Reklama
Reklama

Załużny milczał na temat swoich przyszłych planów politycznych, a jego zespół skrupulatnie kontrolował jego publiczne wystąpienia w Londynie. W sierpniu „Guardian” doniósł, że były szef kampanii Trumpa, Paul Manafort, zaoferował Załużnemu swoje usługi konsultingowe, ale ambasador odmówił.

Wrześniowy sondaż Centrum Badań Społecznych i Marketingowych Socis wykazał, że Załużny jest liderem pod względem zaufania społecznego, zdobywając 44,5 proc głosów. Budanow zajął drugie miejsce z poparciem 30,8 proc., a urzędujący prezydent trzecie z 25 proc. głosów.

Jednocześnie, w przypadku wyborów prezydenckich, według badania Socis liderem byłby Wołodymyr Zełenski – głosowałoby na niego 21,2 proc. wszystkich respondentów. Jednak były dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy, gdyby sam się zgłosił, zająłby drugie miejsce z minimalną różnicą głosów – poparłoby go 19,4 proc.  respondentów. Oznacza to, że obaj – i tylko oni – przeszliby do drugiej tury. A wtedy Załużny uzyskałby 63,7 proc. głosów, czyli prawie dwukrotnie więcej niż Zełenski.

Czytaj więcej

Wołodymyr Zełenski: Jestem gotów odejść z urzędu prezydenta po zakończeniu wojny

Załużny: Wybory podczas wojny są niemożliwe

Z tym, że informacje o jego starcie są efektem działania rosyjskiej propagandy, zgadza się sam Załużny. Jednak o wprowadzanie do obiegu fałszywych informacji oskarża także ukraińskie media. 

Reklama
Reklama

Szkoda, że ​​to właśnie krajowe media, mając możliwość sprawdzenia informacji, natychmiast rozpowszechniają w kraju ogarniętym wojną fałszywki. I nic dziwnego, że dzieje się to równolegle z rosyjską propagandą” - napisał w środę Załużny na Facebooku.  „Szkoda, że nasze media nie przynoszą obywatelom Ukrainy strategii, która zaowocuje nam chociażby możliwością przeprowadzenia samych wyborów. Jednak dzięki nim wiemy wszystko o oglądalności, partiach, siedzibach, a nawet o tym, kto powinien, a nie powinien angażować się w politykę” - kontynuował.

Były dowódca armii Ukrainy pisze, że nie uznaje żadnego pomysłu na przeprowadzenie wyborów podczas wojny.  „Każdy, kto otrzymuje propozycję rzekomo ode mnie, aby dołączyć do każdego procesu za pośrednictwem jakiejkolwiek organizacji, powinien zgłosić to organom ścigania. Nie tworzę siedziby, żadnych partii i nie mam co do zasady powiązań z żadną siłą polityczną” - podkreślił stanowczo. Dodał, że jego stanowisko nie uległo zmianie:  dopóki trwa wojna, wybory do organów państwowych na Ukrainie są niemożliwe.

Czytaj więcej

Wałerij Załużny: Nie ma powrotu do granic Ukrainy z 1991 roku

Wróg, nie odniósłszy zwycięstwa na froncie, jak 100 lat temu, już wykorzystuje współczesne możliwości, takie jak anonimowe źródła, boty i media, by rozproszyć nasze społeczeństwo i przygotować nas do wyborów, ale w Dumie Państwowej kraju, który nas zabija. I nawiasem mówiąc – po raz ostatni ogłoszą to anonimowe źródła. Wtedy – to będzie prawda” - zakończył Załużny.

Zełenski miałby z kim rywalizować

Trump na początku tego roku mówił, że Zełenski cieszy się poparciem czterech proc. Ukraińców i ujawnił, że to on zaproponował, aby zawarcie ostatecznego traktatu pokojowego między Rosją a Ukrainą miało miejsce dopiero po przeprowadzeniu na Ukrainie wyborów prezydenckich. Po tym jak Zełenski stwierdził, że Trump posługuje się rosyjską dezinformacją, Trump nazwał prezydenta Ukrainy „dyktatorem bez wyborów” i zarzucił prezydentowi Ukrainy, że ten wciągnął USA w wojnę, której nie może wygrać.

Wówczas w ukraińskich mediach zaczęły się pojawiać listy z nazwiskami kandydatów, którzy mogliby stanąć w szranki z Zełenskim w wyborach prezydenckich. 

Reklama
Reklama

Jedną z nich opracował serwis Kyiv Independent, który podkreślał jednak, że „każda lista potencjalnych kandydatów na tym etapie jest czysto spekulacyjna”. Ciągłe ataki bombowe, rakietowe i z użyciem dronów na Ukrainę sprawiają bowiem, że zapewnienie bezpiecznego głosowania jest niemożliwe, mimo nalegań Donalda Trumpa.

Polityka
Rozwód braterskich monarchii. Nie będzie nowego państwa - Arabii Południowej
Polityka
Sędzia blokuje decyzję administracji Trumpa. Dotyczyła stanów rządzonych przez Demokratów
Polityka
Izrael chce zrezygnować z pomocy finansowej USA. W trosce o wizerunek
Polityka
„Dezorientujące” komunikaty Donalda Trumpa wobec Grenlandii. Petteri Orpo: To jego „strategia negocjacyjna”
Polityka
Donald Trump dla „New York Timesa”: Ogranicza mnie tylko moja własna moralność
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama