Mastalerek był pytany, czy po ataku USA na Iran Polska powinna poprzeć działania Stanów Zjednoczonych i Izraela na Bliskim Wschodzie, czy raczej powinniśmy zachowywać w tej kwestii powściągliwość.
Atak USA na Iran. Marcin Mastalerek: Nikt od nas niczego nie wymaga
- Nikt od nas niczego nie wymaga, abyśmy w żaden sposób się w tej sprawie deklarowali. Była nawet dyskusja na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, zarówno prezydent, jak i premier uspokajali w tej sprawie – odparł.
Czytaj więcej
Po ataku amerykańskich bombowców B-2 na cele w Iranie związane z programem nuklearnym tego kraju, prezydent USA Donald Trump sugeruje, że w Teheran...
A czy nie ma zagrożenia, że obecnie Donald Trump skupi się bardziej na kwestiach bliskowschodnich kosztem zaangażowania w doprowadzenie do zakończenia wojny między Rosją a Ukrainą?
- To nie chodzi o Donalda Trumpa, to nie chodzi o republikanów. To oczywiste, że ten region jest dla USA ważniejszy – stwierdził szef gabinetu prezydenta dodając, że większe zaangażowanie USA w kwestie bliskowschodnie było widoczne również w czasach administracji Joe Bidena.
Protesty po wyborach prezydenckich w Polsce. Marcin Mastalerek: Donald Tusk doprowadzi do wojny z Karolem Nawrockim
Mastalerek odniósł się też do protestów po II turze wyborów prezydenckich i pojawiających się postulatach, by dokonać ponownego przeliczenia głosów oddanych w wyborach.
Czytaj więcej
Największym problemem nie jest to, że ktoś domaga się ponownego przeliczenia głosów. Prawdziwym dramatem jest nieistnienie jakiejkolwiek instytucji...
- Fakty są takie, że dzisiaj prezydentem jest Karol Nawrocki i premier Donald Tusk powinien wreszcie ten fakt uznać. Musi się z tym Donald Tusk pogodzić. Ja pamiętam, jak nie mógł się pogodzić w 2005 roku (z wygraną Lecha Kaczyńskiego – red.) i jak doprowadził wtedy do wojny z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Dziś (...) doprowadzi do jeszcze większej wojny z Karolem Nawrockim, bo to się po prostu, ta wojna, opłaca Platformie Obywatelskiej i personalnie Donaldowi Tuskowi, a nie opłaca się Polsce – przekonywał Mastalerek.
- Donald Tusk próbuje wykorzystać te kilka komisji do podważenia wyniku wyborów i deprecjonowania prezydenta Karola Nawrockiego – dodał.
Szef gabinetu prezydenta zwrócił uwagę, że w 2023 roku Jarosław Kaczyński nie postulował ponownego przeliczenia głosów po wyborach parlamentarnych, po których PiS stracił po ośmiu latach władzę.
„Zwykły błąd ludzki”. Mastalerek o nieprawidłowościach w kilku komisjach
O ważności wyborów na prezydenta rozstrzyga Sąd Najwyższy, który ma na to czas do 2 lipca 2025 roku. Do 16 czerwca 2025 roku obywatele mogli składać protesty wyborcze do Sądu Najwyższego. Ostatecznie takich protestów wpłynąć miało ok. 50 tysięcy.
Po II turze wyborów prezydenckich zaczęto zwracać uwagę na anomalie występujące w niektórych komisjach wyborczych między I a II turą wyborów. Chodzi o sytuację, w której jeden z kandydatów w danej komisji w II turze uzyskiwał wynik zbliżony albo nawet gorszy od tego z I tury.
Sąd Najwyższy zdecydował, jak dotąd, o ponownym przeliczeniu głosów w 13 obwodowych komisjach wyborczych. W większości z nich, jak się okazało, doszło do podania niewłaściwych wyników – błędy popełnione zostały tam na niekorzyść Rafała Trzaskowskiego. - To zwykły błąd ludzki – komentował w TVN24 Mastalerek. Jak dodał jest to kilka komisji na ponad 30 tys. komisji wyborczych.
II tura wyborów prezydenckich w Polsce odbyła się 1 czerwca. Zwyciężył prezes IPN, kandydat popierany przez PiS Karol Nawrocki uzyskując 50,89 proc. głosów i pokonując Rafała Trzaskowskiego, kandydata Koalicji Obywatelskiej, który zdobył 49,11 proc. głosów.