Karol Nawrocki w trakcie kampanii wyborczej zrobił coś, co trudno pogodzić z ciągłym akcentowaniem przez niego suwerenności narodowej. Pojawił się w gabinecie owalnym Białego Domu, aby zrobić sobie zdjęcie z Donaldem Trumpem. Chciał w ten sposób pokazać, że poparcie obcego przywódcy powinno przesądzić o wyborze głowy państwa przez Polaków.
Na razie nie wygląda na to, aby Wołodymyr Zełenski brał udział w szczycie na Alasce
Skoro już jednak tak się stało, można taką ingerencję Ameryki wykorzystać z pożytkiem dla Polski. Trump uważa, że inaczej niż ostatnio w Kanadzie, Australii czy Niemczech to jego kandydat wygrał nad Wisłą. I przez to daje Nawrockiemu pewien kredyt zaufania.
Czytaj więcej
Przed szczytem na Alasce nie wiadomo najważniejszego: czy prezydent USA Donald Trump będzie bronił utrzymania suwerennego państwa ukraińskiego.
3 września prezydent znów ma pojawić się w Białym Domu. Jego rzecznik Rafał Leśkiewicz powiedział PAP, że przedmiotem rozmów będzie wtedy Ukraina, europejskie bezpieczeństwo, a także perspektywa stacjonowania w naszym kraju amerykańskich żołnierzy. Tyle że wówczas, blisko trzy tygodnie po szczycie Trump–Putin na Alasce, do omówienia może już być niewiele, bo los Ukraińców zostanie przesądzony.
Powodów do niepokoju zaś nie brakuje. Trump sygnalizuje gotowość oddania Rosji ukraińskich ziem. Nie wspomina o gwarancjach bezpieczeństwa dla Kijowa. I przynajmniej na razie nie widzi miejsca ani dla Wołodymyra Zełenskiego, ani dla Europejczyków przy stole negocjacji.
Donald Trump wolał zadzwonić do Alexandra Stubba, prezydenta siedem razy mniej ludnej Finlandii
Przeciwko takiej strategii wspólny front zaczęli budować europejscy przywódcy. Znalazł się wśród nich i Donald Tusk. Ale zabrakło wsparcia Nawrockiego, który woli wykorzystać te kluczowe dni na ataki na rząd, czy to pod pretekstem nowego/starego projektu CPK, czy zmiany wystawy w Muzeum Drugiej Wojny Światowej.
Czytaj więcej
Donald Trump i Władimir Putin być może spotkają się już w przyszłym tygodniu. Ale Kreml stawia takie warunki pokoju, których nawet prezydent Stanów...
Ale i sam Trump najwyraźniej nie uważa Nawrockiego za aż tak kluczowego partnera. Wśród europejskich przywódców, do których zadzwonił po powrocie ze spotkania z Putinem jego wysłannik Steve Witkoff, znalazł się prezydent Finlandii Alexander Stubb. To przywódca graniczącego z Rosją, jak Polska, kraju, ale przecież mającego siedmiokrotnie mniejszą ludność, z którego zdaniem najwyraźniej amerykański prezydent liczy się bardziej.