To prawda, że Donald Trump zachował się jak „rzecznik
Putina” (kuriozalne: „Putin chce sukcesu Ukrainy”), ale widać, że w swoim rozumieniu
sztuki negocjacyjnej inaczej nie potrafi. Obserwatorom z zewnątrz naprawdę trudno
odgadnąć, czy jest to polityczna naiwność, czy raczej intencjonalne budowanie
przekonania o dobrej woli po obu stronach, co jest niezbędne do finalnego
porozumienia.
W pierwszy scenariusz nie wierzę. Trump jest człowiekiem zbyt doświadczonym.
Zarazem pewnie przecenia swoje umiejętności negocjacyjne, ale mamy, co
mamy, a nie co byśmy chcieli. Moja pozytywna
ocena rozmów w Mar-a-Lago ma związek jednak z czym innym.