Poniedziałek, 26 maja, 7 rano. Do ciszy wyborczej przed II turą wyborów prezydenckich pozostało pięć dni. Przy jednym z wejść do stacji metra Kabaty w Warszawie pojawia się kandydat KO Rafał Trzaskowski. Dzień po udanym – w powszechnej opinii polityków KO, ale i większości komentatorów – marszu najpierw, na krótkiej konferencji prasowej, dziękuje wszystkim zaangażowanym w organizację marszu oraz jego uczestnikom, a później przez kilkanaście minut rozdaje kawę śpieszącym do pracy mieszkańcom stolicy. To klasyczny kampanijny obrazek. Dzień po ważnym wydarzeniu kandydat lub kandydatka wcześnie rano rozdaje kawę lub przekąski wyborcom – tak, by pokazać, że ma energię do prowadzenia dalszej kampanii wyborczej. Trzaskowski robił tak zresztą po I turze wyborów prezydenckich. Wcześniej w różnych kampaniach robili tak politycy od Andrzeja Dudy w 2015 roku po Grzegorza Napieralskiego, który już w 2010 roku rozdawał jabłka i kanapki ludziom zdążającym do pracy.