Zarówno naczelny prestiżowego dziennika „Die Presse” Rainer Nowak, jak i szef redakcji wiadomości publicznego nadawcy radiowo-telewizyjnego (ORF) Matthias Schrom przestali pełnić swe funkcje. Na razie udali się na urlopy, ale mało prawdopodobne, aby mieli wrócić do obowiązków. Stało się to po ujawnieniu przez prokuraturę ds. zwalczania korupcji (WKStA) ich kontaktów z Thomasem Schmidem, zaufanym współpracownikiem byłego kanclerza Kurza.

Jak wynika z opublikowanych SMS-ów, Schmid obiecywał Nowakowi stanowisko szefa ORF w zamian za poparcie, jakiego „Die Presse” miała udzielać rządowi Kurza. Schmid był szarą eminencją w gabinecie kanclerza, sprawując funkcję sekretarza generalnego w Ministerstwie Finansów. Dzięki tej funkcji korumpował media, obiecując lukratywne ogłoszenia rządowe w zamian za przychylność wobec władz.

Skandaliczny system korupcji mediów działał w Austrii od dawna

Andreas Unterberger, były naczelny „Die Presse”

Z korespondencji Schmida z Schromem wynika, że jako przedstawiciel państwowych mediów utrzymywał regularne kontakty z prawicowo-populistyczną Wolnościową Partią Austrii (FPÖ), starając się ograniczyć wpływ socjaldemokratów na nadawcę publicznego. Populiści byli wtedy partnerem koalicyjnym Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP) w pierwszym rządzie Kurza.

Jakimi metodami posługiwała się FPÖ, wyszło na jaw kilka lat temu po wybuchu tzw. afery z Ibizy, na której to wyspie szef wolnościowców Heinz-Christian Strachem złożył rzekomej krewnej rosyjskiego oligarchy korupcyjną propozycję: lukratywne kontrakty w zamian za przekazy pieniężne dla jego partii. Ujawnione przez media nagrania doprowadziły do rozpadu koalicji.

Kurz znalazł po przedterminowych wyborach nowych sojuszników – Zielonych. Podał się do dymisji jesienią ubiegłego roku. Wybuchła wtedy afera związana z dziennikiem „Österreich”, który otrzymał ogłoszenia wartości 1,1 mln m.in. za publikację spreparowanych wyników sondaży podsuwanych kilka lat temu przez Schmida.

Austriacka prokuratura nie zdecydowała jeszcze, czy przedstawi Kurzowi zarzuty korupcyjne

Aferą z Ibizy zainteresowała się prokuratura, konfiskując telefony wielu podejrzanych, w tym Thomasa Schmida. Znalazła tam SMS-y o kontaktach zaufanego Kurza z naczelnym „Die Presse” oraz szefem wiadomości ORF. Przy okazji na jaw wyszła również sprawa jednej z minister rządu Kurza, która miała pobierać prowizje 10–20 proc. wartości zleceń rządowych na badania socjologiczne, kierowane do zaprzyjaźnionego instytutu.

– Skandaliczny system korupcji mediów działał w Austrii od dawna. Początkowo w Wiedniu, którego socjaldemokratyczne władze zamieszczały ogłoszenia w zaprzyjaźnionych mediach. Za czasów Kurza system ten rozbudowano i przeniesiono na szczebel federalny – mówi „Rzeczpospolitej” Andreas Unterberger, były naczelny „Die Presse”.

Dymisja naczelnych nie kończy skandalu. Śledztwo prokuratury toczy się nadal. Działa także specjalna komisja parlamentu. Prawdziwy bohater skandalu – Thomas Schmid – stara się o status świadka koronnego i dopiero po jego uzyskaniu spodziewać się można rewelacji na temat systemu władzy, któremu patronował Sebastian Kurz.

Szefem dyplomacji został, mając 27 lat. Dziś ma 36 i jest świetnie opłacanym menedżerem w Dolinie Krzemowej, zatrudnionym w spółce Thiel Capital amerykańskiego miliardera Petera Thiela. Austriacka prokuratura nie zdecydowała jeszcze, czy przedstawi mu zarzuty korupcyjne.