Nagranie z imprezy z udziałem fińskiej premier obiegły media w sierpniu.
Sanna Marin bawiła się ze znajomymi i celebrytami na prywatnej imprezie, a następnie w barach. Jak mówiła po opublikowaniu materiału, wiedziała, że jest nagrywana, ale nie sądziła, że nagranie zostanie rozpowszechnione.
Nagranie wzbudziło oburzenie części fińskiej opinii publicznej. Pojawiły się oskarżenia o zaniedbywanie obowiązków służbowych oraz insynuacje, że premier zażywała narkotyki.
Czytaj więcej
Premier Sanna Marin, liderka fińskich socjaldemokratów, nie była na wakacjach w czasie, gdy powstało nagranie, na którym widać jak śpiewa i tańczy...
Sanna Marin przyznała, że piła alkohol, ale narkotyków nie brała i aby to udowodnić, poddała się odpowiednim testom.
Premier wyjaśniała, że bawiła się ze znajomymi, bo jest zwyczajnym człowiekiem "i czasem tęskni za zabawą, światłem i radością w czasie, gdy nad światem gromadzą się czarne chmury".
Incydent doprowadził do tego, że wiele kobiet poparło Marin. W Finlandii kobiety zaczęły zamieszczać w mediach społecznościowych filmy, na których tańczą w solidarności z premier. Sama Sanna Marin podziękowała Hillary Clintom po tym, jak amerykańska polityk wsparła ją i poradziła: "Tańcz dalej".
Policja w Helsinkach nie znalazła powodów do wszczęcia śledztwa w tej sprawie, ale liczne skargi na zachowanie Sanny Marin i zarzuty, że podważyła "reputację i bezpieczeństwo Finlandii" spowodowały, że ujawnionymi nagraniami zajął się Kanclerz Sprawiedliwości.
To konstytucyjny organ, który "nadzoruje zgodność z prawem aktów urzędowych Rady Państwa i Prezydenta Republiki" oraz czuwa, by "sądy i inne organy władzy oraz urzędnicy i pracownicy publiczni, a także inne osoby wykonując funkcje publiczne, przestrzegały prawa i wypełniały swoje obowiązki".
Tuomas Poysti, który pełni obecnie funkcję Kanclerza Sprawiedliwości, przeanalizował dostępne materiały i skargi i orzekł, że Sanna Marin nie zaniedbała swoich obowiązków premiera.
- Nie ma powodu, by podejrzewać premier o złamanie prawa podczas wykonywania jej obowiązków lub zaniedbanie obowiązków służbowych - orzekł Poysti.