– Boję się, że moja córka nie będzie mogła dokonać wyboru. Mam wrażenie, że grupa białych mężczyzn próbuje podjąć decyzję, która należy do niej – mówiła w „NYT” uczestniczka protestu w Kansas. W wielu miejscach pikiety organizowali przeciwnicy aborcji, którzy świętowali decyzję sądu.

– Ta decyzja daje możliwość ochrony ludzkiego życia od momentu poczęcia. Jest mocno znacząca i motywująca – powiedział kardynał Sean O’Malley, arcybiskup Bostonu, wyrażając opinie drugiej części narodu. Przyznał przy tym, że Ameryka musi teraz zwrócić większą uwagę na wyzwania stojące przed ciężarnymi kobietami i pracować nad zbudowaniem systemu wsparcia dla nich.

Dziewięć stanów

Przez 50 lat Amerykanki miały możliwość usunięcia ciąży do momentu, gdy płód jest w stanie sam przeżyć poza łonem matki, czyli około 24. tygodnia. Gwarantowała im to decyzja Sądu Najwyższego z 1973 r. w sprawie Roe v. Wade.

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Ruchy proaborcyjne w odwrocie

W ubiegłym tygodniu Sąd Najwyższy, w którym po kadencji Donalda Trumpa większość stanowią konserwatywni sędziowie, uchylił wyrok z 1973 r. Teraz władze stanowe mogą decydować o tym, czy ograniczać lub zupełnie zabraniać przerywania ciąży.

Po piątkowym orzeczeniu Sądu Najwyższego przerywanie ciąży stało się nielegalne lub prawie zabronione w co najmniej dziewięciu stanach, które w ostatnim czasie, w oczekiwaniu na decyzję SN, zatwierdziły ustawy ograniczające dostęp do aborcji lub zupełnie jej zakazujące, jak np. w Oklahomie. Kilka stanów już szykuje się do zatwierdzenia nowych przepisów.

Dostęp do aborcji jest też pod znakiem zapytania w ponad dziesięciu innych stanach z racji starszych przepisów kryminalizujących usuwanie ciąży, niektórych pochodzących jeszcze z czasów wojny domowej. Po decyzji w sprawie Roe v. Wade w 1973 r. przepisy te uznawane były za nieaktywne, ale nigdy nie zostały zlikwidowane przez stanowe legislatury. Teraz mogą zostać reaktywowane przez konserwatywne władze lokalne. – To może stać się stosunkowo szybko. Nie mówimy o miesiącach czy latach – mówi Elizabeth Nash z Guttmacher Institute, który zajmuje się śledzeniem praw aborcyjnych w USA. W rezultacie w najbliższym czasie w połowie stanów kobiety będą miały ograniczoną możliwość, lub jej brak, do przerywania ciąży.

Czytaj więcej

Eurodeputowany PiS: Wszyscy wiedzieli, że orzeczenie Roe vs. Wade było skandaliczne

W tej części kraju, gdzie klimat prawny pozwala na zakazywanie lub ograniczanie przerywania ciąży, już w piątek kliniki aborcyjne zawiesiły przyjmowanie pacjentek z obawy przed konsekwencjami. Kobiety natomiast, pozostawione same sobie, zaczęły szukać klinik w innych stanach i planować podróż np. z Missouri do Illinois czy z Wisconsin do Minnesoty.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Liberalne środowiska przygotowują się do walki. W Utah Amerykańska Liga Wolności Obywatelskich złożyła pozew sądowy w celu zablokowania stanowego zakazu aborcji, który wszedł w życie w piątek. Argumentuje, że zakaz ten narusza stanową konstytucję, która gwarantuje m.in. prawo do decydowania o składzie rodziny.

W stanach, gdzie aborcja pozostaje legalna, władze obiecują pomoc. Gubernatorzy Kalifornii, Oregonu i Waszyngtonu wydali wspólne oświadczenie o „zaangażowaniu na rzecz wolności reprodukcyjnej”. Zapewnili, że będą przyjmować pacjentki spoza ich stanów szukających dostępu do aborcji. W niektórych stanach przygotowania na ewentualne obalenie Roe v. Wade trwały od kilku lat. Np. w Illinois w 2020 r. powstała klinika aborcyjna niedaleko granicy z Wisconsin, która gotowa jest na przyjęcie pacjentek spoza stanu. – Pracujemy nad tym, aby móc przyjąć od 20 000 do 30 000 więcej pacjentek w tym roku – mówią wywiadzie dla „NYT” przedstawiciele tej kliniki.

Duże korporacje, takie jak Met czy JPMorgan Chase, oznajmiły, że pokryją koszty podróży swoich pracowniczek wyjeżdżających ze stanów konserwatywnych w celu przerwania ciąży.

Ciemne czasy

W sobotę grupa ponad 30 senatorów wystosowała list do prezydenta Joe Bidena z apelem o podjęcie „odważnego działania” przez użycie „pełnego wachlarza możliwości rządu federalnego do ochrony dostępu do aborcji w USA”. Sami nie mają wystarczającej liczby głosów, żeby zatwierdzić projekt ustawy o ustanowieniu prawa do aborcji w USA, bo potrzebują poparcia dziesięciu republikanów.

Czytaj więcej

Eurodeputowany PiS: Wszyscy wiedzieli, że orzeczenie Roe vs. Wade było skandaliczne

Aktywiści i liberalne kręgi obawiają się, że kolejne na celowniku Sądu Najwyższego są prawa dotyczące antykoncepcji oraz małżeństw tej samej płci. Sędzia Clarence Thomas, który głosował za zakazem aborcji, zaapelował do Sądu Najwyższego o ponowne rozważenie praw wolnościowych dla środowisk LGBTQ.

– Stanowisko Thomasa to czerwone światło dla społeczności LGBTQ i dla wszystkich Amerykanów. Nie chcemy wrócić do ciemnych czasów w historii Ameryki – mówią przedstawiciele organizacji walczących o prawa dla LGBTQ.

Obalenie Roe v. Wade było kolejną, w ubiegłym tygodniu, drastyczną dla kręgów liberalnych decyzją Sądu Najwyższego. W czwartek mający większość sędziowie konserwatywni zagłosowali za odrzuceniem prawa obowiązującego od 100 lat w stanie Nowy Jork, które określało, gdzie można mieć broń poza domem. Orzekli, że Amerykanie mają prawo, w celach samoobrony, do noszenia broni w miejscach publicznych.