Witold Modzelewski: Prawo podatkowe trzeba napisać od nowa

Stan obecnej ustawy jest katastrofalny, tzn. nie ma już możliwości „połapania się” w niej w ten najprostszy sposób. To jest już rzecz przekraczająca zdolności ekspertów. A podatnicy nie są ekspertami, muszą mieć prawo nie tyle proste, co czytelne - mówi prof. Witold Modzelewski.

Publikacja: 06.07.2023 10:21

Witold Modzelewski

Witold Modzelewski

Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

Wczoraj minęło 30 lat od wejścia w życie ustawy o podatku od towarów i usług. W międzyczasie jednak została już przyjęta nowa ustawa w tej kwestii. Na ile jest ona zgodna z pierwotną koncepcją sprzed 30 lat.

Prof. Witold Modzelewski: Odpowiedź jest tu bardzo złożona, bo wiele rozwiązań, które wprowadzono wtedy, w ciągu pierwszego roku wdrażania, (bo to było rozłożone w czasie na dwa lata) zachowano do dzisiaj. Najprostsze przykłady, które każdy zna, to system kas rejestrujących. Był pierwszym tego rodzaju systemem powszechnym w Europie i do dzisiaj, mimo tylu lat i nie zawsze najbardziej przemyślanych jego zmian, nie został zepsuty. Po drugie, jest to system fakturowania, który wtedy został ukształtowany, istnieje do dnia dzisiejszego i też wytrzymał próbę czasu. Trzeci przykład to system identyfikacji podatników. Pierwsza grupa podmiotów, które otrzymywały powszechny identyfikator podatkowy (NIP). Było to unikatowe rozwiązanie na skalę europejską i ten system dotrwał do dzisiaj, choć nie zawsze najlepsze rzeczy z nim działy po drodze. Kolejny przykład: deklaracja podatkowa, która dotrwała do 2020 roku, w istocie była tą samą deklaracją, którą ukształtowano przed 30 laty i potem ją wchłonął tak zwany JPK. Jest wiele rzeczy, które do dzisiaj przetrwały i które na razie wytrzymały próbę czasu, nie zawsze były dostatecznie pielęgnowane, ale najważniejsze, że nie popsute.

A jakie z kolei były najpoważniejsze zmiany?

Przypomnę, że od maja 2004 r. obowiązuje nowa ustawa o VAT. Od 1 stycznia 2011 r. mamy „stan przejściowy”, który trwa już kilkanaście lat. Podwyższono stawki o jeden punkt procentowy, czyli stawkę 22 proc. na 23 proc., (formalnie to jest ciągle stawka 22). Tak samo stawka 7 proc. została zastąpiona stawką 8 proc. też jako „stan przejściowy”. Natomiast w 2004 roku, kiedy uchwalono nową ustawę, (choć zaczerpnięto wiele rozwiązań z poprzedniej, w zasadzie je przeklejono) dodano do niej rozwiązania wspólnotowe, w związku z wejściem do UE. Wtedy panowała taka dziecinna choroba europejskości, wszystkim powtarzano, że ta nowa wersja przepisów będzie prosta, bezpieczna dla podatników, precyzyjna i w zasadzie nie „patologenne”.

Choć w UE było wtedy już powszechnie wiadomo, że model VAT-u wspólnotowego jest bardzo podatny na nadużycia. To już teraz wszyscy wiemy, zresztą potwierdziły w pełni formalnie nie tylko badania, ale także komisja śledcza. Tzw. druga wersja tego podatku, dotycząca zwłaszcza całego opodatkowania obrotów wewnątrzwspólnotowych przyniósł ze sobą, patologię całego systemu w postaci oszustw, na skalę nieznaną w historii. Upowszechniły się wyłudzanie zwrotów przy pomocy obrotów wewnątrzwspólnotowych.

Czytaj więcej

Doradca podatkowy: Polski VAT ma już 30 lat i wciąż się zmienia

Mniej więcej koło roku 2016 r. kiedy to podjęto próbę racjonalizacji nowej wersji tego podatku, a zwłaszcza usunięcia z niego rozwiązań, które były szczególnie patologenne, jednak częściowo nie udało się ich usunąć. Stąd też można mówić o trzech epokach tego podatku. Pierwsza to była ta przedwspólnotowa (czyli 1993-2004), która przyniosła wielki sukces fiskalny, w postaci wzrostu dochodów budżetowych. Druga epoka, to nowa ustawa i wtedy pojawia się po raz pierwszy pojęcie luki podatkowej jako groźnego zjawiska, które zresztą charakteryzowało wspólnotową wersję tego podatku.

Ta epoka kończy się w 2016 kiedy to podjęto próby naprawy tego podatku i osiągnięto nawet tu pewne sukcesy. Na pewno polskim wkładem była przede wszystkim obowiązkowa podzielona płatność i likwidacja unikatowej wręcz patologii jaką było krajowe odwrotne obciążenie.

Zbliżają się wybory, a wraz z nimi liczne obietnice, także reform podatkowych. W dyskursie politycznym wraca jak bumerang propozycja liniowego VATu, czy żeby na wszystko była jedna stawka, np. 15 proc. Czy to jest w polskich warunkach realne?

To jest dyskusja między politykami a nie między ludźmi, którzy zawodowo zajmują tym podatkiem. W obrotach wewnątrzwspólnotowych jak i zagranicznych żadnej stawki tego rodzaju nigdy nie będzie, bo nie na tym polega ten podatek. Na granicach zarówno wspólnotowych jak i zewnętrznych (przy dostawie wewnątrzwspólnotowej, przy wywozie towarów, przy świadczeniu usług poza terytorium kraju) nie może być w ogóle stawki podatku. Bo po drugiej stronie granicy, w kraju do którego ten towar wjeżdża, lub gdzie usługa jest świadczona, musi być to opodatkowane „na wejściu”. Więc nie ma żadnej możliwości, że będzie powszechna jedna stawka, niezależnie od tego czy to jest obrót krajowy czy zagraniczny. Poza tym prawo wspólnotowe nakazuje zwolnić określone usługi i towary od podatku VAT. Nasza suwerenność pod tym względem jest dość ograniczona. Czyli musimy mieć całe sfery, np. dotyczące usług medycznych, edukacyjnych, finansowych, gdzie harmonizacja nakazuje zastosowanie zwolnień podatkowych. Jest też zakres zastosowania stawek obniżonych

Ostatnie pytanie, jakie pan widzi potrzeby zmian obecnie, co jeszcze nie działa i należałoby jakoś poprawić w przepisach?

Wszystko się starzeje, prawo też. To co charakteryzuje, niestety, okres, ostatnich kilkunastu lat, to chaos legislacyjny. Podatki to jest prawo, które dotyka miliony ludzi: to nie są przepisy, które stosują tylko organy administracji czy sądy. Przede wszystkim podatnik je stosuje - rozlicza, wystawia faktury, ewidencjonuje, składa deklaracje. Podatnik robi to sam i wszystko zależy od jakości tego prawa. Stan obecnej ustawy jest katastrofalny, tzn. nie ma już możliwości „połapania się” w niej w ten najprostszy sposób. To jest już rzecz przekraczająca zdolności ekspertów. A podatnicy nie są ekspertami, muszą mieć prawo nie tyle proste, co czytelne. Muszą obowiązywać rozwiązania, które oni nie są w stanie zrozumieć. Konieczne jest to odnowienie tego prawa. Co bezsporne, trzeba je napisać od nowa żeby wrócić do treści przepisów, które są czytelne, zrozumiały, które obywatel chce przeczytać i jest w stanie zrozumieć to, co obowiązuje. Zresztą to samo mówią urzędy skarbowe, że już nie są w stanie się tym wszystkim połapać. Nawet już w 2015 roku były projekty nowej ustawy, wtedy storpedowano tą próbę, nie pierwszy raz, nie ostatni.

W efekcie mamy piętrowe przepisy epizodyczne, przepis epizodyczny do przepisu epizodycznego. W ustawie jest stawka 23 proc., przepis mówi o 22 proc., potem jest przepis epizodyczny o stawce 23, a potem kolejny przepis epizodyczny do przepisu epizodycznego, że to jest stawka 0 proc. Absolutną koniecznością jest powołać szybko komisję kodyfikacyjną. Tylko taką działającą w dobrej wierze. Wiadomo, to jest najważniejszy podatek w Polsce, pierwsze źródło dochodów budżetowych, czyli nie może być żadnego konfliktu interesów u członków komisji, musi być to działanie w interesie publicznym.

Pierwszym i najważniejszym zadaniem jest to żeby nowe prawo było czytelne - to zadanie już dawno powinno być podjęte. Druga rzecz, nawet ważniejsza, wręcz ustrojowa - prawo podatkowe musi być tworzone w dobrej wierze, czyli w interesie publicznym. Nie dla wygody biznesu informatycznego, nie dla doradców podatkowych, czyli nie dla tych, którzy żyją dzięki temu prawu. Ono ma służyć obywatelom, a jednocześnie też zapewniać dochody podatkowe. Nie ma dla tego podatku konkurencji i od niego zależy kondycja finansowa państwa.

Podatnik musi być w stanie zrozumieć te przepisy i stosować je bez zbędnych kosztów – np. specjalnych programów czy doradców. W większość mamy w Polsce bardzo małe firmy, a od 2025 r. firmy jednoosobowe, mają wystawiać faktury w formie wyłącznie ustrukturyzowanej. Podobnie większe firmy mają wystawiać na rzecz tych małych faktury za pomocą krajowego systemu e-faktur. Wiadomo, że jest to niewykonalne, te jednoosobowe działalności nie będą miały ani umiejętności ani środków, by to zrobić. Będą wystawiać faktury tradycyjne, bo to jest w granicach ich możliwości. Nowe prawo musi więc blokować możliwość ucieczki od tego podatku, a przynajmniej je ograniczać (bo zawsze się znajdą tacy, którzy będą potrafili uciec), ale nie skazywać obywateli na zakup zbędnych usług w celu obsługi tego podatku.

Wczoraj minęło 30 lat od wejścia w życie ustawy o podatku od towarów i usług. W międzyczasie jednak została już przyjęta nowa ustawa w tej kwestii. Na ile jest ona zgodna z pierwotną koncepcją sprzed 30 lat.

Prof. Witold Modzelewski: Odpowiedź jest tu bardzo złożona, bo wiele rozwiązań, które wprowadzono wtedy, w ciągu pierwszego roku wdrażania, (bo to było rozłożone w czasie na dwa lata) zachowano do dzisiaj. Najprostsze przykłady, które każdy zna, to system kas rejestrujących. Był pierwszym tego rodzaju systemem powszechnym w Europie i do dzisiaj, mimo tylu lat i nie zawsze najbardziej przemyślanych jego zmian, nie został zepsuty. Po drugie, jest to system fakturowania, który wtedy został ukształtowany, istnieje do dnia dzisiejszego i też wytrzymał próbę czasu. Trzeci przykład to system identyfikacji podatników. Pierwsza grupa podmiotów, które otrzymywały powszechny identyfikator podatkowy (NIP). Było to unikatowe rozwiązanie na skalę europejską i ten system dotrwał do dzisiaj, choć nie zawsze najlepsze rzeczy z nim działy po drodze. Kolejny przykład: deklaracja podatkowa, która dotrwała do 2020 roku, w istocie była tą samą deklaracją, którą ukształtowano przed 30 laty i potem ją wchłonął tak zwany JPK. Jest wiele rzeczy, które do dzisiaj przetrwały i które na razie wytrzymały próbę czasu, nie zawsze były dostatecznie pielęgnowane, ale najważniejsze, że nie popsute.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Samorząd
Krzyże znikną z warszawskich urzędów. Trzaskowski podpisał zarządzenie
Prawo pracy
Od piątku zmiana przepisów. Pracujesz na komputerze? Oto, co powinieneś dostać
Praca, Emerytury i renty
Babciowe przyjęte przez Sejm. Komu przysługuje?
Spadki i darowizny
Ten testament wywołuje najwięcej sporów. Sąd Najwyższy wydał ważny wyrok
Sądy i trybunały
Sędzia WSA ujawnia, jaki tak naprawdę dostęp do tajnych danych miał Szmydt