Reklama

Chrabota: Komunizm umarł – i żyje

Upadek komunizmu obserwowałem na własne oczy, ale do dziś nie jestem pewien, co się wtedy rozsypało.
Chrabota: Komunizm umarł – i żyje

Foto: Fotorzepa

Co się właściwie wydarzyło jesienią 1989 roku w Warszawie, Berlinie i Bukareszcie? Czy byliśmy świadkami końca pewnego uniwersum wartości, a właściwie antywartości? Czy ostatecznie rozsypywało się piękne (choć kompletnie skompromitowane) marzenie ludzkości? Czy władzę traciła po prostu cyniczna i skorumpowana partyjna mafia, której karykaturę naszkicował Orwell w „1984"?

I kiedy właściwie skończyło się coś, co było intuicją, więcej, próbą wielkiej zmiany? Za wczesnego Stalina, kiedy rewolucja proletariacka została zastąpiona doktryną imperialną sowieckiej Rosji? Czy później, w latach 50. lub 60., kiedy zza kulis systemu wychylała głowę już tylko brutalna władza? Michel Houellebecq w „Cząstkach elementarnych" formułuje kategorię „mutacji metafizycznej". To radykalna i całościowa przemiana powszechnej wizji świata, która wydarza się nagle i rozbija w pył poprzedni porządek. „Wymiata bez pardonu systemy ekonomiczne i polityczne, sądy estetyczne i hierarchie społeczne. Jej biegu nie zdoła zatrzymać żadna ludzka siła – żadna inna siła niż pojawienie się kolejnej mutacji metafizycznej". Taką mutacją było dla Houellebecqa chrześcijaństwo, które unieważniło cywilizację antyku. Potem oświecenie i jego dziecko – liberalizm, który wyrwał ludzkość z bezpiecznego świata zbiorowej aksjologii.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama