Po dwóch latach pandemii o kresie życia myślimy inaczej niż przed covidem. Wiele osób pchnęło to do większej dbałości o zdrowie – jeśli nie duchowej, to przynajmniej cielesnej.
Cmentarz Łostowicki w Gdańsku, największa nekropolia w mieście; kwiecień 2021 r.
Perspektywa bliskości niespodziewanej śmierci dokonała w naszym życiu zmian, które dotyczą tego, co postrzegamy jako ważne – przekonuje Krzysztof Żochowski, dyrektor szpitala w Garwolinie. – Jeżeli osoba bliska, z którą chodziło się do szkoły, nagle umiera, mówimy o nowym doświadczeniu. Moje pokolenie, dzisiejszych 50- i 60-latków, nigdy tego nie doświadczyło na taką skalę – podkreśla. Na zdjęciu Cmentarz Łostowicki w Gdańsku, największa nekropolia w mieście; kwiecień 2021 r.
Ostatniej doby zmarły kolejne osoby zakażone koronawirusem..." – komunikat tej albo podobnej treści od niemal 20 miesięcy regularnie słyszymy w radiu, widzimy w gazetach i na stronach portali informacyjnych. Przed pandemią słowa, takie jak „śmierć" czy „zgon", pojawiały się przede wszystkim w relacjach o wypadkach drogowych i w komunikatach policji na temat morderstw. Przez ostatnie półtora roku o śmiertelnych ofiarach najczęściej mówi się w odniesieniu do Covid-19. Jednocześnie pewnie większość z nas w swojej rodzinie, wśród współpracowników, ludzi, z którymi kontaktujemy się zawodowo, bliższych lub dalszych znajomych, może wskazać osobę, która zmarła po zakażeniu koronawirusem.
Pozostało jeszcze 96% artykułu
Zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.
Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.