Reklama

Sądy 24-godzinne wracają do gry - pisze Tomasz Pietryga

Publikacja: 14.06.2012 17:58

Tomasz Pietryga, publicysta "Rzeczpospolitej"

Tomasz Pietryga, publicysta "Rzeczpospolitej"

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Ryszard Waniek

A już wydawało się, że  skompromitowana przed kilkoma laty instytucja sądu 24- godzinnego, symbol klęski byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro ( autora tego pomysłu), skazana jest na zapomnienie. Jako  mało efektywna i kosztowna. Na  myśl której  wielu sędziów i prokuratorów przechodziły dreszcze, kiedy wspominali upojne weekendowe dyżury, tylko po to aby od czasu do czasu skazać, szybko pijanego rowerzystę,  częstego uczestnika trybu przyspieszonego.

Ogromna impreza, jaką jest EURO 2012 pokazuje tymczasem, z dnia na dzień coraz dobitniej, że sądy 24-godzinny nie muszą być instytucją martwą. I na tego rodzaju imprezach mogą  odegrać  bardzo ważną rolę. Bo odpowiednio zmobilizowany i przygotowany wymiar sprawiedliwości gotowy jest karać przestępców szybko i bez zakłóceń.

Od kilku dni udowadniają to m.in. warszawskie sądy, które pracują coraz sprawniej. Tylko dzisiaj w ekspresowym tempie ukarały blisko 30 pseudokibiców, jutro  wyroki może usłyszeć kolejnych kilkudziesięciu.

Bardzo pomogło odpowiednie przygotowanie do współpracy na linii policja-prokuratura- sąd.

Policjanci dobrze radzą sobie z szybkim gromadzeniem materiału dowodowego m.in. z monitoringu. Dobrze przygotowana jest też prokuratura.

Reklama
Reklama

Przykładowo warszawskie prokuratury chcąc maksymalnie skrócić czas postępowania, jeszcze przed  imprezą przygotowały we wszystkich językach, krajów uczestników Euro  ( ale również np. po chińsku) pouczenia o przysługujących zatrzymanym prawach. Dostępne są też tłumaczenia,  najpopularniejszych zarzutów, jakie mogą być stawiane wszczynającym burdy pseudokibicom.

Znaleziono też sposób na „cwaniactwo" zatrzymanych.  Na dyżurach praktycznie non-stop  dostępni są biegli psychiatrzy oraz tłumacze. Wszystko po to by maksymalnie skrócić czas postępowania.

Ponad  sto wniosków, które sprawnie w ciągu  24 godzin  trafiły do sądu należy uznać za spory sukces, nawet jeżeli w przypadku  części zatrzymanych proces będzie odbywał się później w normalnym trybie. Dla chuliganów taka sytuacja to wyraźny sygnał i ostrzeżenie, że wymiar sprawiedliwości może reagować bardzo szybko.

A już wydawało się, że  skompromitowana przed kilkoma laty instytucja sądu 24- godzinnego, symbol klęski byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro ( autora tego pomysłu), skazana jest na zapomnienie. Jako  mało efektywna i kosztowna. Na  myśl której  wielu sędziów i prokuratorów przechodziły dreszcze, kiedy wspominali upojne weekendowe dyżury, tylko po to aby od czasu do czasu skazać, szybko pijanego rowerzystę,  częstego uczestnika trybu przyspieszonego.

Reklama
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: Lekcja historii i sejmowej matematyki
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Opinie Prawne
Rafał Kowalski: Czy nadchodzi podatkowa odwilż? Unijne deklaracje dają cień nadziei
Opinie Prawne
NIS2: Czy UE wymusza nadregulację?
Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: Rząd jedną ręką daje, a drugą zabiera
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Opinie Prawne
Robert Wechman: Teoria salda. O sposobach rozliczenia nieważnej umowy kredytu
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama