Te dwa wilki walczyły ostatnio również przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Ostatecznie zwyciężył pierwszy z nich i sąd uznał, że sam numer telefonu, w oderwaniu od innych informacji, nie stanowi danych osobowych. Same cyferki nie pozwalają bowiem na zidentyfikowanie właściciela numeru. Innymi słowy, ktoś, kto dysponuje moim numerem telefonu i wykorzystuje go np. do telemarketingu, ale nie łączy z moim imieniem i nazwiskiem, nie wie, że dzwoni do Wikariaka. A tym bardziej do Sławomira, bo przecież Wikariak nie jest jeden. To zaś oznacza, że nie dochodzi do przetwarzania danych osobowych i stosowania RODO.
Numer telefoniczny nie stanowi danych, a numer PESEL już tak
Trudno odmówić temu sposobowi myślenia logiki. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście tych dziewięciu cyferek nie można w sposób automatyczny powiązać z Wikariakiem. Gdyby dać szympansowi klocki z tymi cyframi mógłby je zupełnie przypadkowo ułożyć we właściwej kolejności.
Czytaj więcej
Sam numer telefonu przekazany bez żadnych innych danych i wykorzystany do akcji telemarketingowej...
Problem w tym, że ja jestem wyjątkowo przywiązany do swojego numeru telefonu i uważam, że identyfikuje mnie on co najmniej na równi z numerem PESEL. Ba, nawet bardziej, bo jest grupa osób, która zna numer do mnie na pamięć, w przeciwieństwie do PESEL-u. Nie zmieniałem go od ponad 30 lat, używam zarówno w kontaktach służbowych, jak i prywatnych, dużo częściej niż PESEL-u.
Nie przypadkiem wspominam właśnie o PESEL-u, bo co do tego numeru nikt nie ma wątpliwości, że stanowi on daną osobową. A przecież to również jedynie cyfry i litery. Bez dodatkowych informacji nie mam pojęcia, kto się pod nim kryje. Jeśli to przedsiębiorca, to mogę od biedy ustalić jego tożsamość na podstawie urzędowych rejestrów. Tyle że tak samo mogę zadzwonić na numer telefoniczny i po prostu spytać: „z kim mam przyjemność”? Być może nie każdy rozmówca odpowie, ale niektórzy z pewnością.