Reklama

Sławomir Wikariak: Najmniej sensowna praca świata

Zupełnie nie mam serca, by angażować się w dyskusję nad projektem ustawy praworządnościowej. Bo jaki sens jest dyskutować o przepisach, które i tak nie wejdą w życie?

Publikacja: 06.11.2025 04:31

Sławomir Wikariak: Najmniej sensowna praca świata

Warszawa, 04.11.2025. Szef MSWiA Marcin Kierwiński (2P), minister sprawiedliwości Waldemar Żurek (3P) oraz wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski (L) na posiedzeniu rządu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Foto: Radek Pietruszka/PAP

Gdybym miał zdolności artystyczne, pokusiłbym się o żart rysunkowy. Narysowałbym przybitego mężczyznę, który tępym wzrokiem wpatruje się w monitor komputerowy, a pod rysunkiem zamieścił podpis: „Jeśli sądzisz, że twoja praca nie ma sensu, to pomyśl o legislatorze Ministerstwa Sprawiedliwości pracującym nad projektem tzw. ustawy praworządnościowej. Bo jak wykrzesać z siebie energię do tworzenia przepisów, o których z góry wiadomo, że zostaną zawetowane przez prezydenta?”

Czytaj więcej

Waldemar Żurek: mam plan B, jeśli prezydent nie podpisze ustawy

Czy prezydent Karol Nawrocki podpisze ustawę praworządnościową?

Tymczasem resort sprawiedliwości, z ministrem Waldemarem Żurkiem na czele, niestrudzenie organizuje kolejne konferencje prasowe, na których przedstawia pomysły rozwiązania kryzysu w sądownictwie. Dziennikarze, chcąc nie chcąc, odpytują kolejne autorytety prawnicze i przedstawiają argumenty za i przeciw weryfikacji tzw. neosędziów. Felietoniści piszą kolejne felietony, użytkownicy mediów społecznościowych wrzucają kolejne posty, mające w ich przekonaniu zaorywać adwersarzy. Debata nad projektem trwa, a ja kompletnie nie mam już serca, by się w nią angażować. W tej chwili jest to bowiem dyskusja stricte akademicka, z której w najbliższym czasie nic nie wyniknie. Karol Nawrocki jeszcze przed objęciem urzędu prezydenta jasno oświadczył, że ustawy podważającej status tzw. neosędziów nie podpisze.

Czytaj więcej

Ustawa praworządnościowa Waldemara Żurka gotowa. Znamy główne założenia

Czy tzw. neosędziowie to jedyny problem polskich sądów?

Pół biedy, gdyby chodziło o dyskusję nad sposobem wyjścia z impasu dotyczącego sądownictwa. Ta bez wątpienia jest potrzebna. Problem w tym, że MS pochłania bez reszty praca nad ustawą, która z założenia nie wejdzie w życie. Przejdzie ona proces legislacyjny, pewnie zostanie uchwalona przez Sejm. I to będzie koniec przepisów, na stworzenie których wiele osób poświęciło wiele czasu. Czasu, który można by wykorzystać na rozwiązywanie innych problemów polskiego sądownictwa, tworzenie przepisów, być może nie tak spektakularnych, które jednak miałyby szansę wejść w życie i realnie poprawiać funkcjonowanie polskich sądów. Bo poza kryzysem praworządnościowym każdego dnia borykają się one z wieloma mniejszymi kryzysami, nad którymi dziś ministerialni urzędnicy nie mają czasu się pochylić. A czasu nie mają, bo skupiają się na projekcie z góry skazanym na niepowodzenie. Sensu w tym mniej więcej tyle, co w brazylijskich przepisach, które wymagały obecności ratowników podczas zawodów pływackich na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 r.

Reklama
Reklama
Opinie Prawne
Szymaniak: Zastraszyć a resztę przekupić, czyli atomowa wersja ustawy kagańcowej
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Opinie Prawne
Marcin Tomasik, Filip Gołba: Reklama aptek. Wykonanie wyroku TSUE czy „zakaz 2.0”?
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Granica dla braku przyzwoitości
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Sędziowski ZBoWID
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama