Isański: Kto się boi Karty Praw Podatnika? Ministerstwo bez konkretnych propozycji

Każdy obywatel, który płaci podatki, a mówimy o ponad 27 mln Polaków, musi wiedzieć, jakie są jego prawa i obowiązki. Przede wszystkim musi wiedzieć, jaki podatek ma zapłacić. - pisze Marek Isański.

Publikacja: 09.03.2024 09:00

Isański: Kto się boi Karty Praw Podatnika? Ministerstwo bez konkretnych propozycji

Foto: Adobe Stock

Karty Praw Podatnika zostały wprowadzone dekady temu w wielu krajach o wyższej kulturze prawnej niż nasza jest obecnie. Spowodowała, że organy państwa, a w tym sądy, nauczyły się skutecznie przestrzegać praw obywateli – podatników. Jest ona właśnie dla nich ważna, bo przepisy podatkowe „pisane są” pod profesjonalne podmioty gospodarcze. Poprzedni rząd w 2022 roku projekt ustawy wyrzucił do kosza. Dwa tygodnie temu MF zapowiedział, że taką Kartę chce wprowadzić. Powodów do radości raczej nie ma.

Prezentacja Karty miała się odbyć na konferencji dotyczącej orzecznictwa sądów administracyjnych w sprawach podatkowych w Toruniu. Trudno to jednak nazwać prezentacją, bo MF niczego konkretnego nie przedstawił. Okazało się, że chciał jedynie podyskutować na ten temat z profesorami i sędziami NSA...

Zadziwia dlaczego Ministerstwo nie skierowało projektu do konsultacji z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, Rzecznikiem Małych i Średnich Przedsiębiorstw, organizacjami pozarządowymi. Profesorowie prawa podatkowego i sędziowie sądu administracyjnego orzekający w sprawach podatkowych są raczej ostatnimi, z którymi należy o takiej Karcie dyskutować. Oni nie płacą podatków, robi to za nich pracodawca. Nie znają więc realiów. Czego najlepszym dowodem jest ich powszechnie prezentowane krytyczne podejście do zasady „in dubio pro tributario”. O czym będzie jeszcze poniżej.

Przede wszystkim obie te grupy traktują podatki jak element gry rynkowej, czyli jak zabawę, jak np. grę w warcaby. Podczas gdy podatki to rzeczywiście element prowadzenia działalności gospodarczej, zwłaszcza na dużą skalę. Dla szarych obywateli, którzy ani nie mogą przerzucać podatków na kontrahentów ani nie mogą finansować się zobowiązaniami, podatki to najważniejsza sprawa, bo to rozdzielenie tego, co należy się państwu od tego, co jest majątkiem obywatela. NSA musi to wreszcie dostrzec.

Czytaj więcej

Ministerstwo Finansów: uchwalmy Kartę Praw Podatnika. Eksperci ostrzegają

Karta dedykowana jest dla zwykłych obywateli. Do nich takie, powyżej opisane podejście jest niedopuszczalne i doprowadza do tragedii takich jak np. afera z ulgą meldunkową, gdzie organy podatkowe i sądy w sposób oczywisty skrzywdziły ponad 18 tysięcy polskich rodzin. Sądy stosowały bezrefleksyjnie taką wykładnię przepisów, która może byłaby i dopuszczalna gdyby chodziło o profesjonalne podmioty gospodarcze zatrudniające na stałe armie prawników, ale w stosunku do zwykłych obywateli było zwykłą krzywdą.

Karta Praw Podatnika. Kto jej potrzebuje?

Każdy obywatel, który płaci podatki, a mówimy o ponad 27 mln Polaków, musi wiedzieć, jakie są jego prawa i obowiązki. Przede wszystkim musi wiedzieć, jaki podatek ma zapłacić, bo przecież, mając obowiązek złożenia deklaracji, nie będzie się tego domyślał, ani zgadywał. Nie będzie też zlecał kosztownych opinii prawnych, które też mogą nie zadowolić NSA.

Musi też być pewny, że jak zapłaci za dużo, to mu państwo to odda. To, żeby nie zapłacił za mało to zadanie fiskusa. Musi też wiedzieć, jakie są obowiązki ustawodawcy i organów podatkowych. Statystyczny Kowalski nie przeczyta ze zrozumieniem grubej ustawy Ordynacji podatkowej, gdzie opisane jest całe postępowanie podatkowe. To dla niego zbyt trudne. Dlatego Karta Praw Podatnika mogłaby być orężem w skutecznej walce ze stanowiskiem organu podatkowego, takim stałym przypomnieniem urzędnikom i sędziom sądów administracyjnych, jakie są podstawowe prawa obywateli – podatników. Tym podstawowym prawem jest ochrona jego majątku, bo zapłacić jako podatek ma tylko należną, wynikającą z poprawnie napisanej ustawy podatkowej, kwotę.

Przy czym Karta to nie mogą to być same deklaracje. Muszą być gwarancje, że te deklaracje to nie pustosłowie. W administracji pracują ludzie, w zdecydowanej większości to profesjonalni i uczciwi urzędnicy, ale mogą się pomylić i doprowadzić do tego, że obywatel zapłaci jako podatek coś, co się państwu nie należy, czyli wyrządzona zostanie mu krzywda. Utraci majątek i ta krzywda musi być przez państwo naprawiona. Jeśli państwo nie odda to zachowa się jak oszust.

Szaremu obywatelowi potrzebna jest elementarna wiedza o tym, jakie ma prawa, jakie obowiązki i jakie obowiązki ma urzędnik. Bo nawet jeśli ciąży na nim jakiś podatek, którego z różnych powodów nie zapłacił, to ma być on najpierw określony po przeprowadzeniu, zgodnie z obowiązującym prawem, dwuinstancyjnego postępowania. Dochodzony przez państwo ma być również z poszanowaniem jego praw. Nawet najgorszego kryminalistę skazuje się rygorystycznie przestrzegając procedury chroniącej jego praw.

Najpierw organ podatkowy ma więc zgodnie z procedurami ustalić, że rzeczywiście jest zaległość podatkowa, a dopiero następnie, gdy obywatel się uchyla z jego zapłatą, może być przymusowo dochodzona. Urzędnik podatkowy nie może nadużywać władzy i chodzić na skróty, bo to bezprawie.

Czytaj więcej

Czy wprowadzenie Karty Praw Podatnika ma obecnie sens? Ekspert odpowiada

Co musi zawierać Karta Praw Podatnika?

Oczywiście najważniejszym prawem podatnika jest prawo do jasnego i zrozumiałego dla niego, a nie sędziów czy urzędników, prawa podatkowego. To możliwe do zagwarantowania jest jedynie przez sądy administracyjne. One stosując zasadę „in dubio pro tributario”, czyli w razie wątpliwości co do treści przepisu nie wolno rozstrzygać na korzyść fiskusa. To jedyny efektywny mechanizm wymuszający na MF stałą dbałość o jasność i jednoznaczność przepisów prawa. To jest zadanie NSA, z którego nigdy się nie wywiązywał i nadal tego nie robi, bowiem pomimo wprowadzenia tej zasady do Ordynacji podatkowej nie jest ona stosowana. Co powoduje, że MF może proponować ustawodawcy uchwalanie przepisów coraz gorszej jakości. Czego najlepszym przykładem jest tzw. Polski Ład.

Podstawową gwarancją zawartą w Karcie dla obywateli jest to, że państwo naprawi krzywdy wyrządzone przez fiskusa. To sprawa oczywista i zasadnicza dla obywateli – podatników. Państwo nie może chować głowy w piasek jak się okaże, że się „pomyliło”, czyli bezprawnie zabrało obywatelowi jego majątek, bo to zwykła grabież. Państwo nie może się bogacić wskutek własnej niegodziwości, czyli poprzez wydawanie niezgodnych z prawem decyzji czy poprzez wymuszenie przez urzędników złożenia deklaracji, w której obywatel nakłada na siebie nieistniejący podatek i robi to niby samodzielnie, ale pod presją, że jak tego nie zrobi, to organ postawi mu zarzuty karne, czyli zrobi z niego przestępcę.

Przy tak złej jakości prawa podatkowego pomyłki urzędników i orzecznictwa muszą być i niestety są częste. Póki nie było Fundacji Praw Podatnika, to rzeczywiście ani fiskus ani sąd administracyjny nie przyznawali się do błędów. Udawano, że problemu nie ma.

Dziś już tak „łatwo” nie mają, bowiem mamy w ręku wiele konkretów. Przykładowo, Ministerstwo Finansów doskonale wie – bo np. przekazywało te dane Marszałkowi Senatu już 3 lata temu – że w samej tej sprawie tzw. ulgi meldunkowej urzędnicy podlegli MF zmusili 15.633 (!) osoby, aby skorygowały zgodne z prawem deklaracje na niezgodne i zapłacili jako podatek coś, co nie jest podatkiem.

Administracja nie podjęła działań z urzędu w żadnej z tych spraw, aby oddać to co niesłusznie zabrała, gdy dowiedziała się o zmianie linii orzeczniczej NSA. Co naturalne, osoby nie wiedziały, że doszło do zmiany linii orzeczniczej i że mogą wystąpić o zwrot nadpłaty. A gdy w końcu skrzywdzeni dowiedzieli się od FPP, że zostały okradzione i złożyły stosowny wniosek do fiskusa o zwrot pieniędzy, to w 99 proc. przypadków organ im odmówił, powołując się na... przedawnienie.

Po pierwsze jest to argument niepoważny, bo przedawnić to się może podatek, a nie nadpłata, czyli odwrotność podatku. Jednak NSA ciągle takie stanowisko organów akceptuje. Pewnie minie z 10 lat zanim NSA zauważy swój błąd i zmieni linię orzeczniczą. Co nikomu skrzywdzonemu przez fiskusa nic nie da.

Po drugie gdyby obowiązywała Karta to sąd uwzględniając zasadę, że państwo musi naprawiać krzywdy nie zezwoliłby na odmowę zwrotu pieniędzy, które organ przymusowo niesłusznie pobrał.

Można w tym miejscu zadać MF pytanie właśnie w imieniu tysięcy ofiar ulgi meldunkowej: jak należy rozumieć deklarację, że krzywdy wyrządzone przez fiskusa muszą być naprawiane. Tym bardziej, że Fundacja Praw Podatnika występowała zarówno do ministerstwa jak i do prezesa NSA w tej sprawie wielokrotnie i wskazywaliśmy nawet na sposoby, jak tą, jakże wstydliwą, dla administracji podatkowej i sądów administracyjnych, sprawę należy rozwiązać. Nigdy żadnej odpowiedzi nie uzyskaliśmy.

Przykładów całkowitej sądowej zmiany interpretacji przepisów nie brakuje. Dwie rzeczy są zadziwiające. Zawsze zmiana następuje z niekorzystnej dla obywateli na korzystną. Oraz to, że zmiana następuje po bardzo długim czasie, co powoduje, że skrzywdzonych jest wiele osób. Ulga meldunkowa to zaledwie wierzchołek góry lodowej krzywd wyrządzanych na masową skalę zwykłym obywatelom.

Czytaj więcej

Adam Abramowicz: Pora wziąć się za podatki

Dlaczego Ministerstwo wybrało taką formę prezentacji Karty Praw Podatnika?

Może i nawet obecna władza wie, że Karta jest potrzebna, ale to jak się zabiera do jej wprowadzenia raczej wskazuje, że nie chce jej wprowadzić. Dlatego konsultuje ją z uczonymi i sędziami, bo wie, że z pewnością oni jej nie poprą. Da to argumenty MF do tego, żeby nic się w ochronie praw zwykłych obywateli – podatników nie zmieniło. A jednocześnie MF wykazał dobre chęci. Na zasadzie jak wiele trzeba zmian aby było tak jak było.

Zachowanie MF, uczonych i sędziów NSA było oczywiste do przewidzenia. Jest takie samo jak 9 lat temu podchodzili do inicjatywy wprowadzenia do ordynacji podatkowej zasady „in dubio pro tributario”, czyli o zakazie rozstrzygania wątpliwości co do treści przepisu prawa podatkowego na korzyść fiskusa. Przepis wskutek determinacji Prezydenta Komorowskiego został uchwalony, ale nadal nie jest powszechnie stosowany, bo sędziowie jakoś nigdy nie mają wątpliwości, co do wykładni przepisu. Nigdy nie wydawało się sędziom ważne, że przepis ma być zrozumiały dla jego adresata, czyli obywatela, który ma go stosować, bo to on, a nie sędzia składa deklarację podatkową i może go nie rozumieć. W efekcie mamy świetny przepis, chroniący praw obywatela, który w zasadzie nie jest stosowany.

W dużej mierze spowodowane to jest przez sposób w jaki prowadzono batalie o wprowadzenie zasady „in dubio”. Wygląda na to, że nawet Prezydent nie wiedział o jak ważną i jaką naprawdę sprawę walczy. Nazwano go „batem na urzędników”, podczas gdy tak naprawdę urzędnicy byli najmniej winni. Był to krzyk rozpaczy skierowany do sędziów sądu administracyjnego, aby zaczęli wreszcie zajmować się tym czego wymaga od nich Konstytucja. Aby zaczęli chronić praw obywateli, a nie firmować działania fiskusa nakładającego podatki na podstawie niejasnych i niezrozumiałych dla obywateli przepisów. Obowiązkiem NSA jest nie pozwalać na stosowanie przez administrację przepisów, które są niezrozumiałe dla obywateli. Tylko w ten sposób wymuszona byłaby na ministrze finansów dbałość o wysoką jakość prawa podatkowego.

Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Rząd Tuska w sprawie KRS goni króliczka i nie chce go złapać
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Czy tylko PO ucywilizuje lewicę? Aborcyjny happening Katarzyny Kotuli
Opinie Prawne
Marek Dobrowolski: Trybunał i ochrona życia. Kluczowy punkt odniesienia
Opinie Prawne
Łukasz Guza: Ministra, premier i kakofonia w sprawach pracy
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Opinie Prawne
Bychawska-Siniarska, Gliszczyńska-Grabias: Polska niechlubnym liderem SLAPP-ów