Tomasz Pietryga: W co gra Marian Banaś

Prezes NIK, Marian Banaś, uczestnicząc w politycznym happeningu Konfederacji u boku Sławomira Mentzena, przekroczył Rubikon. To kpina z niezależności najważniejszej instytucji kontrolnej w państwie.

Publikacja: 27.07.2023 17:53

Marian Banaś

Marian Banaś

Foto: Fotorzepa/Piotr Guzik

Marian Banaś idzie drogą Julii Przyłębskiej, prezes Trybunału Konstytucyjnego, która nawet nie ukrywa swojego politycznego zgrania z Prawem i Sprawiedliwością Jarosława Kaczyńskiego. Jednak w odróżnieniu od Banasia, prezes TK nie musi się martwić o swoją przyszłość. Za rok przechodzi bowiem na sędziowską emeryturę i zgodnie z prawem stanie się nietykalna. Marian Banaś ma natomiast ten problem, że ciążą na nim poważne zarzuty, a w ich weryfikacji przeszkadza organom sprawiedliwości jego immunitet, który z zagadkowych powodów nie został mu zdjęty. Co więcej, im bliżej wyborów, tym coraz mniej chętnie prominentni politycy PiS nawiązują do tej sprawy i postaci.

Konfederacja chce odciąć się od łatki krypto-PiS

Kadencja prezesa NIK upływa w 2025 r., ale to dziś, w przededniu wyborów jest odpowiedni moment na szukanie sojuszników, a tym samym nowego parasola ochronnego, kiedy już ten NIK-owski zniknie. Konfederacja jest dla niego nie tyle najlepszym, co po prostu jedynym wyborem. Partia antysystemowa, stojąca z boku politycznego sporu pomiędzy Donaldem Tuskiem a Jarosławem Kaczyńskim, której nie obchodzą polityczne grzechy Banasia, człowieka ze starego politycznego układu, który ponoć Konfederacja chce zburzyć.

Czytaj więcej

Marian Banaś za krytykę doniósł do prokuratury na wiceprezesa NIK

Sławomir Mentzen ma w zbliżeniu z Marianem Banasiem również swój polityczny interes. Obecność osoby prześladowanej przez PiS w orbicie Konfederacji daje sposobność politycznego odróżnienia się i przecięcia spekulacji o przyszłym sojuszu z Jarosławem Kaczyńskim. Utrwalenie takiej łatki – „krypto-PiS”, jak to mówi Donald Tusk – byłoby dla Konfederacji zabójcze.

Banaś tymczasem podchodzi do sprawy strategicznie. Najpierw udzielił wywiadu w TVN24, w którym pokazał swoją troskę o niezależność instytucji, którą kieruje. Potem był występ z liderem partii, który deklaruje poparcie dla jego szlachetnej inicjatywy by wzmocnić niezależności NIK. A do tego w tle mamy wcześniejszą zapowiedź pojawienia się na listach wyborczych Konfederacji syna prezesa NIK – Jakuba Banasia. Ten cały ciąg wydarzeń służy interesowi prezesa NIK, jego przyszłości i bezpieczeństwu.

Konstytucja nie przewiduje takiej roli prezesa NIK

Chociaż na czwartkowej konferencji Marian Banaś nie odpowiedział na pytania dziennikarzy o zagrożenie dla niezależności NIK w związku z jego uczestnictwem w politycznych happeningach. Oświadczył za to, że szuka poparcia właśnie dla wzmocnienia owej niezależności i związanego z tym projektu ustawy.

Szkoda tylko, że Marian Banaś nie dostrzega, iż takim ruchem dobro, o którym z taką troską mówi, bardzo nadwyręża. Zapomina też, że konstytucja stawia wyraźny podział, wskazując, kto jest władzą ustawodawczą, która stanowi prawo, a kto pełni funkcje kontrole w państwie, niezależnie od jakichkolwiek wpływów politycznych. Lansowanie projektów ustaw nie mieści się w tych kompetencjach.

Nie wiem, czy deklarowane szlachetne pobudki Mariana Banasia kogokolwiek przekonały, ale jedno jest pewne – podkopały wiarygodność Najwyższej Izby Kontroli.

Marian Banaś idzie drogą Julii Przyłębskiej, prezes Trybunału Konstytucyjnego, która nawet nie ukrywa swojego politycznego zgrania z Prawem i Sprawiedliwością Jarosława Kaczyńskiego. Jednak w odróżnieniu od Banasia, prezes TK nie musi się martwić o swoją przyszłość. Za rok przechodzi bowiem na sędziowską emeryturę i zgodnie z prawem stanie się nietykalna. Marian Banaś ma natomiast ten problem, że ciążą na nim poważne zarzuty, a w ich weryfikacji przeszkadza organom sprawiedliwości jego immunitet, który z zagadkowych powodów nie został mu zdjęty. Co więcej, im bliżej wyborów, tym coraz mniej chętnie prominentni politycy PiS nawiązują do tej sprawy i postaci.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: W co gra Tomasz Szmydt? Małpa z brzytwą na ramieniu Łukaszenki
Opinie Prawne
Paweł Litwiński: Jak chroni się dane w sądach? Cóż…
Opinie Prawne
Prof. Pecyna o zabezpieczeniu TK i reakcji komisji ds. Pegasusa: "Pogłębianie chaosu"
Opinie Prawne
Jan Skoumal: Czy obowiązuje nas nowelizacja języka polskiego?
Opinie Prawne
Kazus Szmydta. Wypadek przy pracy sądownictwa administracyjnego czy pytanie o jego sens?
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?