Tomasz Pietryga: Wizy dla cudzoziemców utopione w populizmie

Wycofanie się z rozporządzenia ułatwiającego uzyskanie wiz przez cudzoziemców jest złym krokiem.

Aktualizacja: 06.07.2023 10:14 Publikacja: 06.07.2023 07:29

Tomasz Pietryga: Wizy dla cudzoziemców utopione w populizmie

Foto: Adobe Stock

Co tak naprawdę kryło się w rozporządzeniu, które wywołało burzę polityczną, budząc lęki przed zalewem migrantów z państw Trzeciego Świata? Rozporządzenie, a właściwie jego nowelizacja, jest aktem wykonawczym do ustawy o cudzoziemcach, która obowiązuje od 2013 r. Daje ona szefowi MSZ możliwość wydania przepisów szczegółowych. Z możliwości tej już skorzystano wobec obywateli Białorusi, tworząc nowe ścieżki wizowe. Nowe rozporządzenie powielało je względem 21 państw.

To techniczna zmiana, która nie obniża wymagań dla ubiegających się o pobyt w Polsce, ale sprawia, że starający się o wjazd (i oczekujący na nich pracodawcy) nie są trzymani w niepewności, czasem miesiącami.

Przepisy miały odciążyć konsulaty i teraz to nie konsul, ale urzędnik MSZ miał weryfikować wnioski i podejmować decyzję, pośrednictwem miałyby się natomiast zająć zewnętrzne podmioty obsługi wizowej.

Czytaj więcej

Łatwiejszy wjazd do Polski dla obywateli ponad 20 państw

Za takim rozwiązaniem przemawiała pragmatyka. Jeżeli w niektórych krajach liczba wniosków wizowych przekraczała 100 tys. miesięcznie, np. w Indiach, szybkie wydanie wizy było niemożliwe. Aby sprawnie obsłużyć wszystkich chętnych, potrzebne byłyby potężne wzmocnienia kadrowe i nakłady finansowe. Przekazanie tych zadań pośrednikom zewnętrznym, a następnie urzędnikom w kraju było tańsze.

Był to ukłon w stronę biznesu, agencji zatrudnienia i uczelni w Polsce, gdyż stwarzał szanse, że na wizę będzie czekało się krócej.

Problem jest większy. Inwazja na Ukrainę zmieniła strukturę siły roboczej z państw obcych. Nagle liczba pracowników znad Dniepru spadła. W 2022 r. liczba cudzoziemców na budowach zmalała o 43 proc.

Brakuje nam specjalistów nie tylko z branży budowlanej, ale też inżynierów,  informatyków, lekarzy oraz tych nisko wykwalifikowanych. Azjatyckie czy bliskowschodnie rynki pomagały nam te luki zapełnić.

Być może rozporządzenie miało wady: brak  precyzyjnych rozwiązań czy zbyt długa i chyba nieprzemyślana liczba państw, które obejmowało. Ale to wymagało dopracowania, a nie wyrzucenia wszystkiego do kosza pod wpływem lęku, jak to może wpłynąć na kampanię wyborczą PiS.

Te przepisy były rozwiązaniem prorynkowym, a ich wpływ na bezpieczeństwo był iluzoryczny. Tym bardziej że wiza do UE wiąże się zawsze z weryfikacją w systemie Schengen, a także przez krajowe służby specjalne. Tu nic się nie zmieniło. Zwyciężył populizm pomieszany z uległością i głupotą.

Czytaj więcej

Nieoficjalnie: PiS wycofa się ze zmian w wydawaniu wiz. "Nieuzasadnione emocje"

Co tak naprawdę kryło się w rozporządzeniu, które wywołało burzę polityczną, budząc lęki przed zalewem migrantów z państw Trzeciego Świata? Rozporządzenie, a właściwie jego nowelizacja, jest aktem wykonawczym do ustawy o cudzoziemcach, która obowiązuje od 2013 r. Daje ona szefowi MSZ możliwość wydania przepisów szczegółowych. Z możliwości tej już skorzystano wobec obywateli Białorusi, tworząc nowe ścieżki wizowe. Nowe rozporządzenie powielało je względem 21 państw.

Pozostało 82% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Fundusz nieprawidłowości. Ktoś za to odpowie, ale czy ci, którzy powinni?
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: ZUS in Digital Age, czyli zlikwidować urzędy skarbowe
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Kampania za rządowe pieniądze? Krzysztof Szczucki prochu nie wymyślił
Opinie Prawne
Piotr Podgórski: Jak walką z cyberzagrożeniem wylewamy dziecko z kąpielą
Opinie Prawne
Tomasz Justyński: Czy to już koniec zasiedzenia, jakie znamy?
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy