Anna Nowacka-Isaksson ze Sztokholmu
Ruszył proces o korupcję, największy w historii szwedzkiej administracji państwowej. Chodzi o wypłacanie łapówek przy budowaniu więzień. Do procesu przygotowywano się aż trzy lata.
Zarzuty dawania i przyjmowania łapówek postawiono czterem mężczyznom. W epicentrum jednak znalazły się dwie osoby: były szef nieruchomości szwedzkiego systemu więzień i zakładów poprawczych oraz jego bliski przyjaciel.
Bliski przyjaciel był właścicielem spółki konsultingowej. Szef nieruchomości, ignorując wszelkie oficjalne przetargi, przekazywał projekty na budowę więzień wybranym firmom budowlanym. Budowę obiektów karnych planowano w Haparandzie, Härnösand, Östersund i Kristianstad, a aresztu w Sollentunie.
W podzięce za lukratywne kontrakty z systemem penitencjarnym firmy wysyłały na konto spółki przyjaciela prowizję. Prowizja w wysokości 25 milionów szwedzkich koron nie była jednak niczym innym niż łapówką. Przyjaciele dzielili się nią i przeznaczali m.in. na podróże dookoła świata razem z żonami.
Do zarzutów o korupcję przy budowie zakładów karnych prokurator dołączył akt oskarżenia dotyczący wcześniejszej pracy szefa nieruchomości, w Krajowym Zarządzie Policji. Przestępstwo było podobne, polegało na pominięciu zasady oficjalnego przetargu. Zawarł on wówczas niekorzystny kontrakt na wynajem domu dla policji w Linköping na 20 lat. Kontrakt okazał się o 9 mln za drogi. Według oskarżenia szef nieruchomości i jego przyjaciel przyjęli łapówki rzędu 750 tys. koron. Według badania wstępnego podejrzany twierdził, że zebrał 18 ofert. W rzeczywistości od początku brał pod uwagę jedynie dwie firmy, by wybrać w końcu jedną.
Dwóch głównych oskarżonych może otrzymać karę do sześciu lat więzienia. Ironią losu byłoby, gdyby trafili do więzień, które sami planowali...
Jeden z mężczyzn może też zostać obłożony zakazem prowadzenia działalności gospodarczej. Podejrzani zaprzeczają zarzutom. Twierdzą, że są niewinni.
Działania oskarżonych Jan Axelsson z biura walki z korupcją, z prokuratury, ocenił jako bardzo niebezpieczny rodzaj przestępczości , w której wyeliminowano z gry wolną konkurencję. Uwypuklił też, że sposób ich postępowania jest na tyle szkodliwy, że podważa zaufanie do państwowego aparatu administracji.
Nie chodzi jednak tylko o etos zaufania do państwa. Na skutek zawarcia niekorzystnych umów szwedzka opieka penitencjarna utraciła sumę szacowaną ?na kilkaset milionów koron.
Nie są to jednak jedyne straty.
Otóż w 2004 r. doszło do wielu spektakularnych, niejednokrotnie groteskowych ucieczek z zakładów karnych kraju. Na fali ostrej krytyki (na tyle poważnej, że przywódca Umiarkowanej Partii Koalicyjnej, a dzisiaj premier, Reinfeldt domagał się dymisji socjaldemokratycznego ministra sprawiedliwości) rząd zdecydował się zmodernizować system opieki penitencjarnej i zbudować więzienia, ?z których trudno uciec. Gigantyczne inwestycje okazały się jednak na wyrost. Wówczas bowiem wzrost przestępczości na najbliższe lata prognozowano na ?26 proc. Tymczasem stało się odwrotnie. Liczba penitencjariuszy w zakładach i w otwartym systemie więziennictwa zamiast rosnąć, zaczęła spadać. Zgłoszeń przestępstw było o 1 proc. mniej, ale liczba więźniów wynosiła dwa lata temu 6 proc. mniej niż rok wcześniej. W efekcie spadku nowe zakłady karne stały się zbędne. Tylko w ubiegłym roku zamknięto cztery więzienia i jeden areszt.
Eksperci tłumaczą fenomen spadku wydawaniem przez obecne sądy dużo łagodniejszych kar za przestępczość związaną z narkotykami. Stanowią one zaś podstawę znacznej liczby oskarżeń. Zredukowanie liczby więźniów to także efekt tendencji do orzekania mniej surowych kar w ogóle.
Szwecja jest postrzegana jako jeden ?z krajów o najmniejszej korupcji. Powszechna zasada jawności umożliwiająca obywatelom dostęp do wszelkiej informacji i dokumentów, łącznie z zeznaniami podatkowymi innych osób, podcina zapewne skrzydła tym, którzy chcieliby dać lub przyjąć łapówkę. Nie przeszkadza to jednak w tym, by od czasu do czasu wybuchł i tutaj jakiś skandal. Tym razem przybrał on potężne rozmiary.
Autorka jest publicystką, wieloletnią korespondentką „Rz" w Szwecji