Reklama

Michał Szułdrzyński o białej księdze PiS

Choć Antoni Macierewicz zrobił wiele, by ułatwić zlekceważenie swego raportu dotyczącego katastrofy smoleńskiej, to przygotowanego przez niego dokumentu przemilczeć nie wolno – uważa publicysta „Rzeczpospolitej"
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys

Żaden z ekspertów lotniczych nie chciał się podpisać pod tym raportem" – to najczęściej powtarzany zarzut wobec "Białej księgi katastrofy smoleńskiej" przygotowanej przez zespół Antoniego Macierewicza. Zarzut to jednak nie tyle wyjątkowo nietrafiony, ile świadczący o nieznajomości dokumentu przygotowanego przez polityka PiS.

Dlaczego? Bo nawet pobieżna lektura księgi pozwala stwierdzić, że z około 20 rozdziałów samej katastrofie poświęcony jest zaledwie jeden. Pozostałe zaś to łańcuch mniej lub bardziej związanych z nią przyczyn, które – według autorów księgi – mogły mieć wpływ na wypadek. Wydaje się nawet, że sam przebieg katastrofy w raporcie Macierewicza jest najmniej interesujący.

Pozostało jeszcze 92% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama