Marek A. Cichocki: Atak na Izrael to znak groźnej zmiany na świecie. W Europie nie wszyscy to rozumieją

Antyzachodni rewizjoniści z Rosji, Iranu i Chin projektują porządek świata, w którym otwarta przemoc znów staje się instrumentem osiągania politycznych celów.

Publikacja: 09.10.2023 03:00

Rakiety wystrzelone ze Strefy Gazy w kierunku Izraela

Rakiety wystrzelone ze Strefy Gazy w kierunku Izraela

Foto: MOHAMMED ABED / AFP

Dopiero co światową infosferę obiegły zdjęcia pokazujące opustoszały Stepanakert, stolicę zajętej właśnie przez Azerów nieuznawanej ormiańskiej Republiki Górskiego Karabachu. A już w sobotę światowe media komentowały obrazy pokazujące bojowników terrorystycznego Hamasu wyciągających z domów w miastach południowego Izraela cywilów, mordujących ich na miejscu lub biorących jako zakładników.

To zapewne przypadek, że dokładnie pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami Putin wygłosił na forum Klubu Wałdajskiego agresywną w tonie mowę, w której po raz kolejny ogłosił koniec zachodniej hegemonii i nastanie nowego świata. Wydaje się więc, że inwazję na Ukrainę, teraz zbrojną likwidację ormiańskiego separatyzmu w Górskim Karabachu i niespodziewany atak na Izrael należy widzieć jako kolejne zdarzenia tego samego procesu. To następne kostki domina, po których będą niestety następne.

To, co je łączy, to projektowany właśnie przez antyzachodnich rewizjonistów z Rosji, Iranu i Chin nowy porządek świata, a raczej powrót do stanu natury, w którym otwarta zbrojna przemoc znów staje się instrumentem osiągania politycznych celów. W tym nowym świecie mniejsze narody i państwa znów stają się pionkiem w grze agresywnych mocarstw. Ci, którzy nie mają odwagi lub zdolności, by bronić swych granic i terytoriów, zostają zniszczeni, a ich ludność jest mordowana lub staje się zakładnikiem. Przemoc powraca bez względu na cenę jako skuteczne narzędzie międzynarodowej polityki.

Czytaj więcej

Izrael w ogniu i krwi. „Gdzie była armia? Gdzie było potężne państwo?”

O tym, że ta ponura wizja staje się rzeczywistością, przekonali się już Ukraińcy, teraz doświadczają tego Ormianie i Izraelczycy. Ale ten złowrogi cień nowego świata dotyczy wszystkich, którzy w różnych miejscach żyją tam, gdzie ścierają się potęgi – nie wyłączając z tego mieszkańców państw bałtyckich, Polski, Finlandii czy Rumunii.

Niestety, najwyraźniej nie wszyscy w Europie rozumieją czy mają świadomość dokonującej się właśnie zmiany oraz powagi jej konsekwencji. Nie tylko w Brukseli, ale także w wielu innych europejskich stolicach przeważa stare myślenie, zgodnie z którym nowy stan natury na świecie zagraża Europie tylko pośrednio jako fala nowych migracji czy zaburzenie łańcuchów dostaw, a więc jako problemy, które da się rozwiązać technokratycznie. Za tę całkowicie błędną kalkulację Europa może drogo zapłacić.

Marek A. Cichocki

Autor jest profesorem Collegium Civitas


Dopiero co światową infosferę obiegły zdjęcia pokazujące opustoszały Stepanakert, stolicę zajętej właśnie przez Azerów nieuznawanej ormiańskiej Republiki Górskiego Karabachu. A już w sobotę światowe media komentowały obrazy pokazujące bojowników terrorystycznego Hamasu wyciągających z domów w miastach południowego Izraela cywilów, mordujących ich na miejscu lub biorących jako zakładników.

To zapewne przypadek, że dokładnie pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami Putin wygłosił na forum Klubu Wałdajskiego agresywną w tonie mowę, w której po raz kolejny ogłosił koniec zachodniej hegemonii i nastanie nowego świata. Wydaje się więc, że inwazję na Ukrainę, teraz zbrojną likwidację ormiańskiego separatyzmu w Górskim Karabachu i niespodziewany atak na Izrael należy widzieć jako kolejne zdarzenia tego samego procesu. To następne kostki domina, po których będą niestety następne.

Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Ja też jestem ateistą
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Opinie polityczno - społeczne
Paweł Łepkowski: Dwa powody, dla których zamach zaszkodzi Donaldowi Trumpowi
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Giertych, Tusk i aborcja. Dlaczego to głosowanie ma wielki wpływ na wybór prezydenta
Opinie polityczno - społeczne
Marek A. Cichocki: Zamach na Trumpa jako jeszcze jeden przykład dewastującej nienawiści
Opinie polityczno - społeczne
Roch Zygmunt: Zamach na Donalda Trumpa – już nawet nie udajemy, że widmo śmierci nas rusza