Reklama

Michał Szułdrzyński: Polska tylko straciła na tym, że Andriejewa zaatakowano w Warszawie

Pozwalając, by ukraińscy aktywiści oblali czerwoną cieczą chronionego dyplomatycznym immunitetem ambasadora, wystawiamy na szwank powagę polskiego państwa.
Michał Szułdrzyński: Polska tylko straciła na tym, że Andriejewa zaatakowano w Warszawie

Foto: AFP

W sprawie oblania farbą rosyjskiego ambasadora Siergieja Andriejewa trzeba wyraźnie rozgraniczyć dwie kwestie: moralne oburzenie na działania Rosji od tego, co jest elementarnym interesem Polski w tej sytuacji. Czyli oddzielić emocje od racji stanu. Trzeba mówić, a nawet głośno krzyczeć o zbrodniach, jakie popełniają Rosjanie na Ukrainkach i Ukraińcach, o nieusprawiedliwionej agresji na suwerenne państwo ukraińskie, o kłamliwej kremlowskiej propagandzie. Także o tym, że w samym środku wojny, w sytuacji, gdy w Polsce przed bombami Putina schroniły się miliony Ukraińców, zorganizowanie przez rosyjską ambasadę w Warszawie uroczystości przy pomniku sowieckich żołnierzy było bezczelną prowokacją. Ale czym innym jest prowokowanie awantury przez Andriejewa – któremu zarówno władze stolicy, jak i MSZ odradzały organizację jakichkolwiek publicznych uroczystości – a czym innym ocena sytuacji, kiedy do niej już doszło.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama