Do tanga trzeba dwojga, a jest tylko jeden. W nocy z poniedziałku na wtorek czasu warszawskiego, podczas spotkania z Donaldem Trumpem i czołowymi przywódcami europejskimi, Wołodymyr Zełenski wyraził gotowość rozmów z krwawym, rosyjskim satrapą.
Ten szczyt miałby być początkiem całej serii spotkań na najwyższym szczeblu: kolejny byłby z udziałem Trumpa, a potem jeszcze jeden z Europejczykami. W tym celu amerykański przywódca przerwał spotkanie ze swoimi gośćmi i zadzwonił do Moskwy, aby uzyskać na to zgodę Putina. Ale Rosjanin, który uważa, że Zełenski nie jest prawomocnym przywódcą kraju, bo nie organizuje wyborów prezydenckich, takiego zobowiązania nie podjął. Mówił jedynie o „podniesieniu szczebla” dwustronnych rozmów.