Tego felietonu nie przeczytają jego adresaci. Od 36 lat prenumerują samozadowolenie. Nazwę ich akademią. Kiedy więc dowiedziałam się, że minister sprawiedliwości Waldemar Żurek o poddających krytyce jego projekt Macieju Nowickim i Marcinie Szwedzie z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówi „Dwóch młodych prawników. Chcą na tym zrobić prawnicze nazwiska”, pomyślałam: to jest właśnie akademia.
Rozumiem pod tym roboczym pojęciem tych uczestników debaty publicznej, którzy po pierwsze, wyznają zasadę, że „dzieci i ryby głosu nie mają”, a o tym, kto jest dzieckiem lub rybą decydują sami, a po drugie, od 1989 r. powtarzają to samo, tłumacząc innym świat, którego nawet nie rozumieją.