Reklama

Wojciech Warski: Polacy zagrażają własnemu bezpieczeństwu

Zagrożenie bezpieczeństwa Polski stało się bardzo realne. Naszą racją stanu staje się gruntowna zmiana relacji politycznych, ale obecnie jakakolwiek forma – nawet cichego – porozumienia wewnętrznego nie brzmi realistycznie. To dramat narodowy – pisze dr Wojciech Warski, ekspert Team Europe Direct.

Publikacja: 01.01.2026 12:50

Wojciech Warski: Polacy zagrażają własnemu bezpieczeństwu

Foto: PAP/Albert Zawada

Wojna Rosji Putina z kolektywnym Zachodem nie trwa od najazdu na Ukrainę czy wcześniej na Gruzję. Eskaluje ona od jego słynnego przemówienia na konferencji monachijskiej w 2007 r. Zgodnie z doktryną Gierasimowa zacierane są systematycznie granice między działaniami zbrojnymi a akcjami sabotażowymi i wojną kognitywną, która wpływa na świadomość społeczeństw Europy. To, co zaczyna wreszcie do tych społeczeństw docierać, to narastające zagrożenie ich elementarnego bezpieczeństwa.

Reklama
Reklama

Nie wiemy dziś, czy toczone w turbulentny sposób negocjacje nt. pokoju w Ukrainie dadzą jakiś wynik za kilka dni, czy kilka miesięcy. Oczekuje się powszechnie, że wówczas „najgorsze będzie za nami”. To bardzo błędne myślenie. Rewizjonistyczna istota państwa rosyjskiego i przekonanie Putina o tym, że „upadek Związku Radzieckiego był największą katastrofą geopolityczną XX w.”, każą oczekiwać, że w miejsce pokoju otrzymamy tylko pauzę strategiczną, po której może nastąpić kolejny akt agresji.

Nowa Narodowa Strategia Bezpieczeństwa USA to punkt zwrotny na wspólnej drodze Zachodu

W tym kontekście ogłoszenie przez Stany Zjednoczone nowej Narodowej Strategii Bezpieczeństwa (NSS) stało się wstrząsem odbieranym jako punkt zwrotny na drodze, która od 80 lat wydawała się wspólna dla całej cywilizacji zachodniej. Polska była jej aspirantem od 1989 r., a od przystąpienia do NATO i Unii Europejskiej jest pełnoprawnym elementem składowym. Wprawdzie przeorientowanie interesów strategicznych USA na teatr pacyficzny ma miejsce już od wielu lat, ale dopiero w obecnej Strategii jasno zadekretowano brak zainteresowania rolą strażnika tzw. wartości demokratycznych i porządku światowego.

Czytaj więcej

Wojciech Piotrowicz: Jak w 2026 roku ominąć kryzys, oswoić strach i nie być słabym graczem?

Zawarta w NSS brutalna krytyka Unii Europejskiej jest bezprecedensowa i nie pozostawia złudzeń, czy nadal jesteśmy postrzegani z Waszyngtonu jako sojusznik i partner. Unia Europejska stała się wrogiem ideologicznym oraz przeciwnikiem i konkurentem ekonomicznym, z której interesami strategicznymi obecna administracja amerykańska nie zamierza się liczyć. Ochoczo podchwycił tę myśl Elon Musk i jego narzędzia dezinformacji.

Reklama
Reklama

Dotychczasową współpracę Stanów Zjednoczonych i Europy zastępuje rywalizacja gospodarcza w realiach politycznych, w których nie ma miejsca na troskę o wspólne bezpieczeństwo. USA dążą do odbudowy silnych relacji gospodarczych z Rosją w naiwnym przekonaniu, że jest to takie samo państwo jak wiele innych autokracji. Brak wiedzy historycznej, nieświadomość celów długoterminowych Rosjan oraz ograniczenia mentalne prezydenta Donalda Trumpa i kierownictwa amerykańskiego (w tym zwłaszcza „negocjatorów” Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera) skutkują perspektywą powstania warunków do zbudowania przez Rosję i akolitów takiego układu geopolitycznego i siły militarnej, którą Moskwa będzie skutecznie szantażować Europę już na poziomie obrony konwencjonalnej.

Widać w tym cyniczny cel skierowania uwagi Rosjan na Europę i związania ich sił tutaj tak, by przewidywana konfrontacja USA z Chinami była pozbawiona potencjalnego rosyjskiego zaplecza. Najnowsza strategia sankcjonuje amerykański izolacjonizm, gdy rządzący w Waszyngtonie nie dostrzegą bezpośredniej, wymiernej korzyści dla USA, oraz amerykański interwencjonizm, gdy ich sfera wpływów w zachodniej hemisferze zostanie jakkolwiek naruszona.

Co czyni Europę słabą i podatną na szantaż Rosji?

W tak opisanej sytuacji zagrożenie bezpieczeństwa Polski stało się bardzo realne. Przyczynkiem są czynniki obiektywne, takie jak położenie geograficzne, brak gotowości społeczeństw rozleniwionej Europy do ponoszenia ciężarów związanych z przygotowaniami do obrony i stratami w ludziach. Mimo że sumaryczny potencjał przemysłowy Europy jest wielokrotnie większy niż Rosji, to rozdrobnienie Europy na 44 ośrodki decyzyjne – w tym 27 złączonych w ułomnej decyzyjnie Unii Europejskiej – czyni ją w praktyce słabą i podatną na szantaż cynicznych graczy pokroju Władimira Putina czy Siergieja Ławrowa.

Ma rację Waszyngton, mówiąc o postzimnowojennej „jeździe na gapę” ze strony Europy w kwestiach bezpieczeństwa, ale możliwość zdjęcia amerykańskiego parasola nuklearnego stwarza nierównowagę strategiczną, którą agresywne państwo rosyjskie z pewnością będzie chciało wykorzystać. Nie po to wszystkie zasoby Rosji, uzyskiwane z eksploatacji surowców naturalnych, od ponad 20 lat nie są kierowane na budowę nowoczesnego państwa i infrastruktury, lecz w masową rozbudowę kompleksu militarno-przemysłowego, by ta machina wojenna – obecnie nieco tylko nadwyrężona wojną w Ukrainie – pozostała niewykorzystana do realizacji imperialnych planów władców Kremla. Niestety, społeczeństwa Europy w większości nie mają świadomości zagrożenia.

Foto: Tomasz Sitarski

Reklama
Reklama

Nie można mieć złudzeń co do werbalnych deklaracji obecnej amerykańskiej administracji o „modelowym sojuszu” z Polską. Fakt, że ostatnio wymieniono nas w towarzystwie Korei Płd. i Izraela, należy odbierać jako miłą dla ucha dyplomatyczną retorykę, a nie poważne zobowiązanie sojusznicze. Jednocześnie bowiem jako „wiodący partner europejski” wymieniane są Niemcy, gdzie notabene Amerykanie posiadają potężną bazę w Ramstein. Należy też mieć świadomość, że relatywnie niewielki kontyngent amerykański w Polsce jest na bieżąco utrzymywany za pieniądze naszego podatnika, a pojedyncza baza antyrakietowa nie jest przeznaczona do obrony polskiego nieba. Więc nawet w tym Amerykanie mają interes.

W tych realiach Polska ma na przeciwdziałanie tylko tyle czasu, ile potrzebować będzie Rosja na odtworzenie potencjału wojskowego i stabilizację swojej pozycji politycznej po wojnie w Ukrainie. Na razie Ukraińcy, broniąc swojej niepodległości, kupują nam czas. Biorąc pod uwagę amerykańskie chciejstwo w odbudowaniu relacji gospodarczych z Rosją i wynikające stąd spodziewane umocnienie jej zasobów finansowych, może to być czas zaledwie kilku lat. Można się pocieszać, że do tego czasu możliwa jest kolejna zmiana polityczna w Waszyngtonie, ale poleganie na tej zmianie obarczone jest nieakceptowalnym dla Polski ryzykiem egzystencjalnym.

Jakie działania powinna podjąć dziś Polska w związku z realnym zagrożeniem dla jej bezpieczeństwa?

Jakie więc kroki należy podjąć tu i teraz? Propozycji poważnych działań nie jest wcale dużo. Można je opisać w trzech grupach:

1. Odtworzenie pozycji Polski w Europie
Dysonans w polskiej polityce zagranicznej, wprowadzany przez ambicje polityczne prezydenta Karola Nawrockiego, jest niszczący dla wizerunku i skuteczności Polski w działaniach międzynarodowych. Działania pozorne, wizerunkowe, stają się ważniejsze niż osiąganie realnych celów. To trzeba zakończyć.

Działania Kancelarii Prezydenta wprowadzają element niepewności i zagrożenia alternatywnym kanałem komunikacyjnym z Waszyngtonem, którym tak często chwali się minister Marcin Przydacz. Ponieważ trudno jemu oraz szefowi Kancelarii, Zbigniewowi Boguckiemu, przypisać sympatie proeuropejskie i proukraińskie, więc Polska jest prewencyjnie omijana przez europejskich przywódców w negocjacjach dotyczących Ukrainy. Perfidią są w tej sytuacji połajanki lidera opozycji oraz prezydenckich ministrów o utracie przez Polskę sprawczości w polityce zagranicznej, którą sami powodują.

Czytaj więcej

„Politico”: Tajny dokument wskazuje, że Niemcy przygotowują się na wojnę z Rosją.
Reklama
Reklama

Strategiczny interes Polski, jakim byłoby funkcjonalne uruchomienie Trójkąta Weimarskiego, wydaje się w obecnych warunkach bardzo trudne. Sprawczość tego formatu pozostaje atrakcyjna mimo tego, że wobec niezrozumiałej absencji w „koalicji chętnych” we wsparciu Ukrainy zostaliśmy zastąpieni przez Wielką Brytanię. Działania tego triumwiratu dają pole do budowy europejskiej autonomii strategicznej i europejskiego parasola nuklearnego.

Animacje Grupy Wyszehradzkiej czy reanimacja Trójmorza są dziś abstrakcją. Aktywne są formaty bałtyckie i szerzej – flanki wschodniej, ale ich znaczenie jest doraźne. Porozumienie z Niemcami, które przed laty po raz pierwszy odrzucił Jarosław Kaczyński na zamku Meseberg (i co kontynuował PiS jako politykę wrogości wobec Niemiec) pozostaje nadal potencjalnie najatrakcyjniejszą opcją dla Polski. Tyle że chwilowo odległą realizacyjnie i wymagającą zmiany paradygmatu działania opozycji. Opozycja doskonale to rozumie, ale przeważa żądza przejęcia władzy i ochrony swoich interesów.

2. Reorientacja celów na scenie wewnętrznej
Racją stanu Polski staje się gruntowna zmiana relacji politycznych, ale obecnie jakakolwiek forma – nawet cichego – porozumienia wewnętrznego nie brzmi realistycznie. To dramat narodowy.

Na czas zagrożenia wojennego ze Wschodu retoryka antyrządowa dzisiejszej opozycji winna zostać sprowadzona do wymiaru ściśle merytorycznego. Również retoryka antyunijna powinna zostać co najmniej zamrożona, jeśli nie zaniechana na dobre. Tylko w jak najściślejszym współdziałaniu politycznym i gospodarczym w ramach Unii mamy szanse dalszego pokojowego rozwoju. W pojedynkę żadne państwo europejskie, zwłaszcza flanki wschodniej, nie jest równorzędnym przeciwnikiem Rosji ani też równorzędnym partnerem gospodarczym któregokolwiek mocarstwa lub porozumienia światowego.

Reklama
Reklama

Podzieleni wewnętrznie nie będziemy też silnym graczem wobec innych państw Unii. Tę wyobraźnię winni mieć i prezes Kaczyński, i lider Konfederatów – ktokolwiek nim jest. Bąkiewiczów i Braunów pomińmy jak zepsute powietrze, a jeśli nie dadzą się pominąć, należy użyć bezwzględnej siły państwa dla eliminacji tej piątej kolumny.

Chińskie gry wojenne w rejonie Tajwanu

Chińskie gry wojenne w rejonie Tajwanu

Foto: PAP

3. Budowa siły militarnej i odporności propagandowej
Skoro pewnikiem staje się konieczność polegania przede wszystkim na samych sobie, to budowa Nowej Armii jest aksjomatem. Ale armii wyprowadzonej z biur i jednostek tyłowych, wyposażonej w hełmy i buty, przygotowanej do wojny, która będzie, a nie do wojny dzisiejszej. Bezwzględny priorytet winno mieć pilne dokończenie i umasowienie warstwowej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, w tym dronowej i patrzącej w kosmos. Wiele już się dzieje, ale brak jest w tej perspektywie środków odstraszania dalekodystansowego o pochodzeniu innym niż amerykańskie. Konieczny jest ku temu silny decydent współpracujący z MON, który winien być antytezą przeszłego dyletanctwa wodzów, kupujących czołgi i samoloty bez efektorów, bez zaangażowania polskiego przemysłu.

Równie ważny jest rozwój ośrodków walki w cyberprzestrzeni i skuteczna obrona społeczeństwa przed działaniami propagandowymi, również  w mediach społecznościowych. To wymaga wielkich nakładów i środki z SAFE są tu dalece niewystarczające. Podatek wojenny od całego społeczeństwa wydaje się nieuchronny.

Autor

Dr Wojciech Warski

Ekspert Team Europe Direct, członek Rad PISM i SEA, były wiceprzewodniczący Rady Dialogu Społecznego, wiceprezes BCC i Pracodawców RP    

Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Komu podziękować za transformację
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Gdyby Rosjanie finansowali dziś Leszka Millera, użyliby bitcoina
Opinie polityczno - społeczne
Stanisław Żaryn: Strategia bezpieczeństwa USA? Histeria niewskazana, niepokój uzasadniony
Analiza
Rusłan Szoszyn: Łukaszenko uwolnił opozycjonistów. Co to oznacza dla Białorusi
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Świat jako felieton Donalda Trumpa
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama