Nie są nam teraz potrzebne kolejne spory – tak prezydent uzasadnił w środę weto do nowelizacji ustawy o prawie oświatowym zwanej przez opozycję lex Czarnek. To kolejne istotne politycznie działanie prezydenta po wecie do lex TVN w ubiegłym roku i zgłoszeniu własnej ustawy sądowej. Lex Czarnek nie było może tak istotne dla PiS jak wspomniana wcześniej ustawa, ale i tak pokazuje dobitnie nową polityczną rzeczywistość. Aż do końca kadencji prezydenta PiS będzie musiało bowiem liczyć się z tym, że w imieniu dbania o polityczny i społeczny spokój Andrzej Duda będzie wetował każdą ustawę, którą uzna za złą, oraz będzie przejmował polityczną inicjatywę tam, gdzie również uzna to za konieczne, by np. przełamać impas w sporze z Unią Europejską.

Z naszych rozmów wynika, że prezydent rozważał poważnie weto już przed wybuchem wojny 24 lutego. Było na to już wtedy co najmniej 50 proc. szans. Andrzej Duda miał na swoim biurku wiele ekspertyz i rozmawiał z przedstawicielami szeregu organizacji społecznych. Weta – jak relacjonowali samorządowcy, którzy spotkali się z nim jeszcze przed agresją Rosji na Ukrainę – domagała się pierwsza dama. Ale nie ma wątpliwości, że i wybuch konfliktu za wschodnią granicą miał wpływ na decyzję głowy państwa. Argument, że w tej chwili Polska nie potrzebuje nadmiernej polaryzacji, miał uzasadnienie zarówno przed 24 lutego, jak i jeszcze bardziej ma uzasadnienie teraz.

Czytaj więcej

Minister edukacji po wecie prezydenta zapowiada „Lex Czarnek 2.0”

Co to oznacza? Minister Przemysław Czarnek zapowiada już, że będzie pracował nad kolejną nowelizacją prawa oświatowego. Ale jeśli i wokół niej dojdzie do masowej mobilizacji przeciwników nowych zmian, to prezydent będzie miał kolejny powód, by ponownie sięgnąć po weto (o ile zapowiedzi ministra staną się rzeczywistością). Można postawić tezę, że tak będzie z każdym projektem. Jeśli będzie budzić nadmierne spory – prezydent zyska powód do weta. A to daje nowe możliwości opozycji i organizacjom społecznym. Co więcej, teraz ma okazję – tak jak w sprawie sądownictwa – przedstawić własne propozycje oświatowe. To zresztą proponowali mu już samorządowcy.

Wybuch wojny nie przekreśla polityki. Sprawia, że będzie toczyć się już w nowych warunkach, tak jak po pojawieniu się koronawirusa czy wcześniej – po katastrofie smoleńskiej. Już wcześniej było zresztą jasne, że prezydent buduje swoją pozycję z myślą o przyszłości.

Weto to zła wiadomość dla tych wszystkich w obozie rządzącym, którzy stawiają na polaryzację i starcie ideowe jako główne narzędzie polityki. Dobra wiadomość to dla tych, którzy wolą bardziej umiarkowane podejście.

Pod wpływem prezydenta aż do wyborów – niezależnie od tego, czy będą w terminie czy wcześniej – PiS i jego sojusznicy będą musieli działać inaczej niż przez ostatnie lata. Widać to już wyraźnie.