[b]Rz: Co teraz zrobi Komisja Europejska z naszym krajowym planem rozdziału uprawnień do emisji (KPRU)?[/b]
Przemysław Rosiak: Komisja musi ponownie ocenić KPRU z 2006 r., biorąc pod uwagę wskazania sądu pierwszej instancji. Limity do emisji CO2 mogą być wyższe dla Polski, choć prawdopodobnie nie tyle, ile się domagaliśmy – czyli 284 mln ton. Zapewne uzyskamy kilka do kilkunastu mln ton powyżej obecnego limitu rocznego 208,5 mln ton.
[b]Co powinny zrobić firmy, którym zabrakło teraz uprawnień?[/b]
Trzeba wykorzystać to, że udało się wygrać spór. Polska ma mocniejszą pozycję w negocjacjach z KE niż dotychczas. W grę wchodzą uprawnienia dla zakładów także w dalszej perspektywie, po 2012 roku.
[b]Komisja miałaby się zgodzić na wyższe limity dla Polski?[/b]
Jest bardzo prawdopodobne, że odwoła się od wyroku sądu, bo jest on dla Komisji bardzo niekorzystny. Problem tkwi w tym, że dyrektywa dotycząca praw do emisji nie dawała tyle uprawnień, ile sobie KE przypisała. Po odwołaniu do Trybunału Sprawiedliwości sprawa potrwa jeszcze rok, półtora. W tym czasie obecny KPRU będzie obowiązywał.
[b]Czy Polska powinna, biorąc przykład z wyroku o CO2, wkraczać na drogę sadową w innych sporach, np.: o pomoc dla stoczni?[/b]
Każdą sprawę trzeba rozpatrywać odrębnie, powinno się dobrze wybierać, co się skarży. Jeśli ma się mocne argumenty, jak w przypadku limitów CO2, warto wybrać drogę sadową. Wniosek polskiego rządu poparły też firmy prywatne i ich skargi pomogły Polsce wygrać.