Dwa lata od załamania kursów giełdowych oszczędności finansowe Polaków znów osiągają rekordowe wartości. W grudniu ubiegłego roku przekroczyły bilion złotych, a na koniec marca ich szacowana wartość wyniosła 1 bilion 60 mld zł.
Od lat najważniejszą częścią naszych finansowych oszczędności są depozyty bankowe. Jednak coraz ważniejszą rolę odgrywają środki zgromadzone w funduszach emerytalnych. Jeszcze na początku 2005 r. gospodarstwa domowe miały w nich mniej niż 10 proc. odłożonych środków finansowych. W końcu ubiegłego roku było to już 18 proc. OFE stały się drugim pod względem znaczenia sposobem oszczędzania.
– Z pewnością majątek finansowy Polaków będzie się nadal zwiększał. W najbliższym czasie pomagać będzie poprawa na rynku pracy: wzrost zatrudnienia i powolna odbudowa dynamiki wynagrodzeń – mówi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. – Ponadto widać, że utrzymuje się wzrostowa tendencja w dochodach przedsiębiorców indywidualnych.
Zdaniem ekonomistów nie powinniśmy jednak specjalnie liczyć na to, że oszczędności będą szybko rosnąć. – Skłonność Polaków do odkładania pieniędzy zawsze nieco rośnie, gdy koniunktura się pogarsza. Gdy następuje poprawa i ludzie uznają, że ma ona trwały charakter, mogą oszczędzać mniej – uważa Maciej Krzak z uczelni Łazarskiego i fundacji CASE.
Analitycy zaznaczają, że choć kwota biliona złotych robi wrażenie, to w porównaniu np. z wielkością produktu krajowego brutto, który w ub.r. przekroczył 1,3 bln zł, aktywa finansowe Polaków nie są wcale duże.
– W stosunku do naszych zachodnich sąsiadów nasze 75 proc. to niewiele. Tam w połowie 2009 r. oszczędności odpowiadały 100 proc. PKB, z czego 70 proc. przypada na depozyty bankowe – wskazuje Grzegorz Maliszewski.
Pod względem wartości majątku finansowego daleko nam do takich krajów, jak Japonia czy Chiny. Ekonomiści zaznaczają jednak, że w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi pod względem skłonności do oszczędzania wypadamy korzystnie. – Jako społeczeństwo jesteśmy na etapie gromadzenia majątku i wahania jego wartości nie wpływają bardzo na nasze wydatki – ocenia Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego.
Dane NBP nie obejmują nieruchomości Polaków. Ich wartość też liczona jest w setkach miliardów złotych i dla wielu rodzin jest jedynym dorobkiem.