Pytania prejudycjalne skupiają się na kwestiach ustrojowych i zastrzeżeniach do nowych sędziów, którzy w Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego są w mniejszości. Najprawdopodobniej przedłużą one oczekiwanie na ostateczne rozstrzygnięcie sporów dziesiątek tysięcy kredytobiorców frankowych z bankami o unieważnienie tych umów i zwrot nadpłaconego kapitału. Wszystko zależy od sprawności postępowania w tej sprawie Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. Może to zająć miesiące, jak i lata.

Polityka nad kredytobiorcami

Po pierwsze, Izba pyta TSUE, czy przepisy unijne, w tym traktatu o UE, należy interpretować w ten sposób, że SN nie jest sądem „niezawisłym, bezstronnym, ustanowionym uprzednio na mocy ustawy i zapewniającym jednostkom skuteczną ochronę prawną".

Sąd Najwyższy uznał bowiem, że istnieje wątpliwość, czy w jego składzie zasiadają „osoby powołane do pełnienia urzędu sędziego z naruszeniem podstawowych reguł prawa państwa członkowskiego dotyczących powoływania sędziów SN". Jest to więc pytanie, czy Izba Cywilna w obecnym składzie jest umocowana do orzekania w sprawie kredytów frankowych.

Czytaj więcej

Spory z bankami będą jeszcze trwać. Pozwów będzie przybywać

Po drugie, SN zapytał, czy unijne przepisy sprzeciwiają się stosowaniu ustawy o Sądzie Najwyższym w zakresie, w jakim zakazują one, pod rygorem sankcji dyscyplinarnej, ustalania lub oceny zgodności z prawem powołania sędziego.

I po trzecie, czy przeszkodą do takiej „weryfikacji" niezależności i niezawisłości sędziego, w praktyce nowego, może stanowić wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Ośmiu sędziów głosujących przeciw temu postanowieniu wyraziło po jego wydaniu w publicznym oświadczeniu żal, że nie udało się doprowadzić do merytorycznego rozstrzygnięcia zagadnień dotyczących sporów frankowych.

– Mamy świadomość, że rozstrzygnięcie takie byłoby bardzo istotne dla kilkudziesięciu tysięcy postępowań sądowych, pomogłoby wyjaśnić sytuację prawną. Tym bardziej że znaczna część kredytobiorców waha się przed podjęciem decyzji, czy wdać się w spór z bankiem. Ułatwiłoby to także bankom podjęcie decyzji co do zaoferowania klientom możliwości zawarcia ugód i warunków tych ugód – piszą sędziowie SN.

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

Czekające pytania

– Nie tracimy jednak nadziei na obniżenie temperatury tego sporu na tyle, aby Sąd Najwyższy był w stanie w niedalekiej przyszłości powrócić do merytorycznego rozpoznania tych jakże ważnych pytań – powiedział „Rzeczpospolitej" sędzia Aleksander Stępkowski, rzecznik SN.

Pytania I prezes SN w sprawie kredytów frankowych wpłynęły do Izby Cywilnej SN pod koniec stycznia tego roku.

Dotyczą określenia zasad unieważniania części lub całości tych umów i sposobu oceny roszczeń obu stron po rozstaniu. Czyli czy w przypadku nieważności umowy kredytowej powstają odrębne roszczenia za spełnione świadczenia na rzecz drugiej strony, czy tylko jedno o zapłatę nadwyżki, a więc czy według tzw. teorii dwóch kondykcji czy salda. Kolejne pytanie dotyczyło momentu przedawnienia tych roszczeń i najważniejsze: czy banki mogą żądać wynagrodzenia za korzystanie z tych pieniędzy, czyli odsetek. Gdyby SN orzekł na niekorzyść banków we wszystkich tych kwestiach, koszty unieważniania tych kredytów byłyby liczone w dziesiątkach miliardów złotych.

To było już drugie posiedzenie Izby Cywilnej dotyczące tych pytań. W maju Izba zdecydowała, by zasięgnąć opinii pięciu instytucji: rzecznika praw obywatelskich, rzecznika finansowego, NBP, KNF i rzecznika praw dziecka. Wszystkie odpowiedziały przed czwartkowym posiedzeniem. Ale jak widać, to nie wystarczyło.

Sygnatura akt: III CZP 11/21