Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wpływa na rosnące zainteresowanie mieszkaniami poza miastem
- Jak różnią się ceny mieszkań pomiędzy dużymi miastami a ich okolicami
- Jak zmiany na rynku nieruchomości wpływają na decyzje o przeprowadzce z miast na ich peryferie
Mieszkania w największych miastach są astronomicznie drogie. Jak mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, ich zakup – zwłaszcza dla korzystających z kredytu – stał się nieosiągalny.
Jak jednak dodaje, wystarczy wyjechać kilkanaście kilometrów za miasto, by podobne lokum kupić nawet o jedną trzecią taniej.
Czytaj więcej
Seria obniżek stóp procentowych wpłynęła na zmianę struktury finansowania zakupu nieruchomości. Powoli wracają klienci kredytowi.
Niskie ceny mieszkań to nie wszystko
– Rozwój stref podmiejskich to trend, który nabiera tempa w miarę jak poprawia się dostępność kredytów i infrastruktura komunikacyjna – mówi Marek Wielgo.
Niskie ceny to nie wszystko. – Przedmieścia oferują spokój, dostęp do zieleni i coraz lepszą infrastrukturę społeczną – żłobki, szkoły, przedszkola. Co więcej, komunikacja publiczna często jest lepsza niż na obrzeżach miast. W efekcie coraz większe znaczenie ma czas dojazdu, a nie sama odległość – mówi ekspert. –Spektakularnym przykładem rosnącej popularności lokalizacji podmiejskich jest graniczący od wschodu z Warszawą powiat miński.
Jak mówi Marek Wielgo, jeszcze dziesięć lat temu budownictwo deweloperskie praktycznie tam nie istniało. –Odkąd miejscowości w tym powiecie łączy z Warszawą nie tylko kolej, ale i autostrada, nowe osiedla powstają jak grzyby po deszczu – zwraca uwagę. –Według GUS w 2024 r. deweloperzy rozpoczęli tam budowę niemal 1 tys. mieszkań.
Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w ciągu dziesięciu miesięcy tego roku w samym Mińsku Mazowieckim sprzedano 246 lokali – o 32 proc. więcej niż rok wcześniej. Dziś w ofercie jest ponad 300 mieszkań, a kosztują średnio ok. 11,2 tys. zł za mkw., znacznie mniej niż w Warszawie.
– Takie różnice widać w każdej dużej aglomeracji, dlatego coraz więcej osób decyduje się na przeprowadzkę do miejscowości okalających metropolie. Według BIG DATA RynekPierwotny.pl, w Trójmieście średnia cena metra kwadratowego mieszkań wynosi ok. 17 tys. zł, w Krakowie – ok. 16,7 tys. zł, we Wrocławiu – ok. 15,2 tys., a w Poznaniu – ok. 13,6 tys. zł. Najtaniej jest w Łodzi, gdzie mieszkania w ofercie deweloperów kosztują średnio 11,3 tys. zł za metr kwadratowy, czyli mniej więcej tyle, ile w okolicach Warszawy. Natomiast ceny w okolicach Łodzi wynoszą średnio ok. 9 tys. zł za metr – podaje Wielgo.
I podkreśla, że kluczowe znaczenie ma podaż i cena gruntów. – Poza tym w metropoliach średnią cenę metra kwadratowego windują bardzo drogie mieszkania w segmencie premium, wprowadzane przez deweloperów na rynek z myślą o zamożnych nabywcach – zaznacza.
Ekspert zwraca też uwagę, że zarówno w obrębie miasta, jak i w okalających je miejscowościach ceny mieszkań są bardzo zróżnicowane. Przykładowo w Śródmieściu Warszawy średnia cena mieszkań oferowanych przez deweloperów to niemal 37,8 tys. zł za metr kwadratowy. A na obrzeżach miasta, głównie w takich dzielnicach jak Białołęka czy Wawer, metr nowego mieszkania kosztuje średnio mniej niż 14 tys. zł.
Czytaj więcej
Znalezienie klienta na mieszkanie w Warszawie wymaga co najmniej kilkuprocentowego rabatu – wynika z analiz Grupy Morizon-Gratka.
W okolicach Warszawy można znaleźć nowe mieszkania średnio poniżej 9 tys. zł – w Górze Kalwarii i Radzyminie, w granicach 10-11 tys. zł – w Markach i Wołominie, czy 11-12 tys. zł – w Grodzisku Mazowieckim, Mińsku Mazowieckim czy Ożarowie Mazowieckim. Jednak są też i takie miejscowości podwarszawskie, np. Pruszków, w których mieszkania kosztują średnio nawet 15 tys. zł za metr.
Oferta tańszych mieszkań
W stolicy znalezienie lokum z ceną metra kwadratowego poniżej 9 tys. zł graniczy z cudem. W podwarszawskich miejscowościach ten warunek spełniają jeszcze 744 mieszkania.
– Podmiejskie lokalizacje mają jednak jedną słabość – wciąż niewielki na tle metropolii wybór mieszkań. Np. w okolicach Warszawy w ofercie deweloperów jest ok. 6,2 tys. lokali. Dla porównania w samym mieście – ok. 17,6 tys., czyli blisko trzy razy więcej. Z drugiej strony, oferta podwarszawskich deweloperów wzrosła w ciągu ostatnich 12 miesięcy aż o 42 proc. – wskazuje Marek Wielgo. – Jednak to nic w porównaniu z okolicami Krakowa. Tam oferta zwiększyła się blisko dwuipółkrotnie (do ponad 700 lokali). Deweloperzy wprowadzili w tym czasie do sprzedaży więcej mieszkań niż sprzedali. Wyjątkiem były okolice Łodzi, gdzie deweloperzy praktycznie wstrzymali w tym okresie nowe inwestycje. Tymczasem popyt na mieszkania gwałtownie się zwiększył.
Prestiżowe mieszkanie w mieście? Niekoniecznie
Jak mówi Marek Wielgo, mieszkanie w metropolii uchodziło przez lata za symbol statusu i prestiżu. – Jednak dziś coraz częściej traci na znaczeniu. Rosnące ceny i mniejsza dostępność kredytów sprawiają, że prestiż przegrywa z rozsądkiem. Ten podpowiada, że lepszym wyborem może być lokalizacja poza granicami miasta, gdzie życie jest tańsze i spokojniejsze – podkreśla.
Czytaj więcej
Deweloperzy rzutem na taśmę chcą podkręcić tegoroczne wyniki sprzedaży. Teraz kuszą promocjami z okazji Black Friday.
Zwraca też uwagę na zjawisko powrotów do miast. – Na taki ruch decydują się np. osoby, które mieszkanie na przedmieściach traktowały jako tymczasowe rozwiązanie. Po prostu przez jakiś czas nie stać ich było na lokum w wymarzonej lokalizacji – wyjaśnia analityk. – Są też i tacy, którzy zbyt pochopnie podjęli decyzję o przeprowadzce na obrzeża miasta. Miało być „sielsko i anielsko”, ale dojazdy do pracy w mieście okazały się zbyt uciążliwe i kosztowne. Wreszcie powrót do miasta może być dobrym rozwiązaniem np. dla seniorów, którzy wymagają specjalistycznej opieki lekarskiej.