Powiedział mi pan kiedyś: „Należę do pokolenia, które nie miało swoich grudni i sierpni”. A jednak trudne czasy pana dopadły.
Dorastałem w latach dziewięćdziesiątych, kiedy jako naród zaczęliśmy wierzyć, że zmierzamy w dobrym kierunku. Że jedziemy samochodem – raz wolniej, raz szybciej, ale wszyscy w tę samą stronę. Teraz okazało się, że coś jest nie tak. Każdy chce jechać w inną stronę. Znów musimy zastanawiać się, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy. Wzbudza to we mnie strach. Wszyscy mamy takie niepokoje w naszym polskim DNA, ale twórcy wyczuwają pewne nastroje i trendy wcześniej..